Skandaliczna polityka Trumpa w sprawie in vitro. Chce ułatwiać tę skrajnie niemoralną procedurę

Administracja Donalda Trumpa ogłosiła nową propozycję rozszerzenia możliwości finansowania pseudo-leczenia niepłodności w postaci procedur zapłodnienia in vitro. Nowe rozwiązanie miałoby umożliwić pracodawcom oferowanie dodatkowych świadczeń ubezpieczeniowych.
Do sprawy odniósł się w poniedziałek w Białym Domu Donald Trump, podkreślając wagę nowej inicjatywy.
„To wielka sprawa. Nie zajmowano się nimi właściwie. Katie Britt wie o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Zadzwoniła do mnie i powiedziała, muszę przyznać, że chyba nie powinienem tego mówić, ale po raz pierwszy naprawdę usłyszałem o problemie płodności właśnie od Katie. Powiedziała: »Proszę pana, musimy coś zrobić«, a ja szybko się uczę. Więc dowiedziałem się wszystkiego, co trzeba wiedzieć, i po trzech albo czterech minutach stałem się ojcem płodności. To prawda. Nie, to po prostu miało dla mnie dużo sensu” – stwierdził Trump.
Prezydent USA nawiązał również do wyroku Sądu Najwyższego Alabamy z 2024 r., który uznał zamrożone embriony za dzieci w kontekście pozwu o bezprawne spowodowanie śmierci.
Jak stwierdził, to było „złe orzeczenie sądu, bardzo złe orzeczenie”.
Jesienią ubiegłego roku prezydent Trump ogłosił porozumienie mające obniżyć koszty procedur in vitro i zwiększyć dostęp do tzw. leczenia niepłodności, m.in. poprzez stworzenie nowej opcji świadczeń dla pracowników obejmujących in vitro i inne formy terapii.
W liście z 29 kwietnia amerykański episkopat przekonywał, że cierpienie rodzin zmagających się z niepłodnością nie powinno prowadzić do poparcia dla in vitro, ale do większego wsparcia dla „afirmującej życie, choć często pomijanej, regeneracyjnej medycyny reprodukcyjnej”.
Biskupi argumentowali, że takie podejście opiera się na bardziej pogłębionej diagnostyce oraz leczeniu chirurgicznym, hormonalnym i zmianach stylu życia, które mają prowadzić do rzeczywistego usunięcia przyczyn niepłodności.
Według amerykańskiego episkopatu, przemysł in vitro w USA pozostaje stosunkowo słabo regulowany i prowadzi do wielkiej patologii: laboratoryjnie powołuje się do życia dzieci, które później zostaną zamrożone albo zostają po prostu zniszczone.
In vitro ze swojej natury wiąże się z pogwałceniem prawa do życia. Zakłada tworzenie „nadprogramowych” zarodków, których nie wszczepia się kobiecie. Te zarodki można zamrozić, ale nie wszystkie zostają później zaimplementowane, co oznacza ich odłożoną w czasie śmierć. Statystycznie, część zarodków nie przeżywa zamrożenia.
Kościół kategorycznie odrzuca procedurę in vitro. Niestety, sprawa nie znajduje zrozumienia we współczesnym społeczeństwie. Również w Polsce in vitro jest promowane. W 2023 roku, już po wyborach, parlament przegłosował ustawę rozszerzającą finansowanie in vitro z budżetu państwa. Podpisał ją prezydent Andrzej Duda, choć o zawetowanie ustawy prosił go arcybiskup Stanisław Gądecki, wówczas przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.
Nie bez powodu mówi się, że in vitro jest w istocie wielokrotną aborcją. Choć procedura ma szlachetne cele, jest wewnętrznie zła i jako taka nie powinna być moralnie dopuszczalna.
Źródła: lifesitenews.com, PCh24.pl
Pach







