Sławomir Skiba: To już nie będzie edukacja, ale przysposabianie do lewicowej ideologii

edukacja-zdrowotna-dzieci.jpg
Oprac. PCh24.pl

To jest odejście od klasycznego nauczania i klasycznego modelu wychowania. Dziecko, uczeń będzie przedmiotem pewnej ideologicznej obróbki, w wyniku której w zasadzie niewiele ma umieć - ma zdobyć pewne umiejętności do względnego funkcjonowania w społeczeństwie, w pewnej rzeczywistości ideologicznej. Słowem ma tej ideologizacji ulec – mówi Sławomir Skiba, wiceprezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi i jeden z koordynatorów Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Dziś ostatni dzień w szkole, zaczynamy wakacje. Problemami szkoły, edukacji można przestać się martwić?

Zapewne ci, którzy nami rządzą chcieliby, żebyśmy się przestali zajmować problemami szkoły. Niestety, jakby już w cieniu tych wakacji, niektórzy rodzice ze spokojną głową zamknęli ten czas roku szkolnego i nie bardzo chcieli się interesować sprawami edukacji swoich dzieci. To bardzo krótkowzroczne i naiwne! Po wakacjach spotkają bowiem w szkole coś zupełnie innego, idącego coraz dalej w kierunku większego upaństwawiania dzieci. Bo reforma pani minister Barbary Nowackiej od września najprawdopodobniej ruszy pełną parą.

Zróbmy to razem!

Rok temu przeprowadzona została batalia o szkołę. Rodzice sprzeciwiali się wówczas obowiązkowej edukacji zdrowotnej. To się udało, ale obecnie temat wraca, a dołóżmy jeszcze Reformę26 Kompas Jutra… Zatem mamy de facto całkiem spore nagromadzenie poważnych spraw związanych z edukacją?

Rzeczywiście wraca temat edukacji zdrowotnej, jako przedmiotu obowiązkowego, z wyłączeniem tzw. edukacji seksualnej. Ale cały ten przedmiot jest mocno nacechowany ideologicznie i zawiera w sobie treści antyrodzinne, nastawione na promocję różnego rodzaju związków, które nie są rodziną w tym rozumieniu, jakim opisuje to Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Mamy zatem rodzinę, która podlega, w myśl zapisów konstytucyjnych, szczególnej ochronie prawnej, a obok promocję całej masy relacji innych niż relacje małżeńskie, niż rodziny w klasycznym tego słowa znaczeniu.

Przedmiot ten zawiera także ideologicznie nacechowane rzeczy związane z tranzycją, czyli zmianą płci, zawiera otwarcie się na te wszystkie zjawiska, a wszystko to dzieje się pod płaszczem tolerancji i społeczeństwa otwartego. Ale oczywiście to nie jest cały problem, bo edukacja zdrowotna jest tylko jednym z elementów całej ideologicznej strony Reformy26 Kompas Jutra. Będziemy zatem mieli do czynienia z dalszym ciągiem implementacji edukacji włączającej i likwidacją tego specjalnego podejścia do dzieci, które wymagają specjalnej troski i włączania ich w normalny system edukacji, który będzie powodował obniżenie poziomu nauczania w szkołach.

Wchodzimy w kolejny etap, w kolejną fazę wprowadzania oceny funkcjonalnej ucznia, czy mówiąc dzisiejszą nowomową „osoby uczniowskiej”. Tu mamy ten element zwiększającej się kontroli państwa nie tylko nad samym uczniem, ale również nad środowiskiem, w którym przebywa. Bo ocena funkcjonalna to zmiana sposobu oceniania ucznia - ze względu na wiedzę, którą zdobywa i na jego umiejętności, na ten aspekt funkcjonalny. Zwraca on uwagę na środowisko, w jakim uczeń się porusza. I to jest środowisko nie tylko szkolne, ale również poradni psychologicznych, do których uczeń może być odsyłany, ale też - co ważniejsze -  środowisko rodzinne. Ta ocena funkcjonalna zawiera w sobie pakiet wszystkich narzędzi potrzebnych do zwiększenia kontroli nad uczniem i jego rodziną, a u nauczyciel przechodzi w rolę urzędnika.

A to są tylko niektóre elementy tej formy. Wspomnę tylko o redukcjach programowych związanych np. z ograniczeniem liczby lektur szkolnych, przesunięciem granicy, kiedy te lektury obowiązkowe mają się pojawić w nauczeniu języka polskiego (na poziomie siódmej klasy). A do tego mamy do wyboru tylko jakieś wybrane fragmenty i to za wspólną zgodą uczniów i nauczycieli.

Ocena funkcjonalna to patrzenie nie na zwiększanie kompetencji ucznia, ale tylko pewnych form jego aktywności, niekoniecznie dotyczących wykształcenia, zdobywania nowych umiejętności?

Tak jest. Kiedy mówimy „ocena funkcjonalna”, to od razu w domyśle mamy tak zwany dobrostan, który jest częścią owej nowomowy w reformie edukacji. To jest słowo klucz. Dobrostan nam się, słusznie, kojarzy z hodowlą zwierząt. I mamy tu ów dobrostan przeniesiony na uczniów. Bo chodzi o to, aby uczniowie mieli generalnie dobre samopoczucie i cała ta sytuacja wokół ucznia, opieki psychologicznej, także nad rodziną ucznia, ma zmierzać w tym kierunku, aby uczeń dobrze się czuł, nie zważając na konteksty wychowawcze, czyli na stawianie wymagań, poprzeczek i określonego kierunku wychowawczego, jaki przecież powinniśmy przyjąć.

To jest odejście od klasycznego nauczania i klasycznego modelu wychowania. Dziecko, uczeń będzie przedmiotem pewnej ideologicznej obróbki, w wyniku której w zasadzie niewiele ma umieć - ma zdobyć pewne umiejętności do względnego funkcjonowania w społeczeństwie, w pewnej rzeczywistości ideologicznej. Słowem ma tej ideologizacji ulec.

Ma nabyć pewną wiedzę zawiązaną z ekologią, zielonym ładem, dobroludzizmem i podejściem „otwartym na różnorodność” i na wszystko, co się z tym wiąże.

Tworzony jest taki obywatel nie poszukujący zbytnio głębi tego, co się wokół niego dzieje i przyjmujący oferowane mu zmiany i reformy bezkrytycznie?

Przyjmujący bezkrytycznie tę całą lewacką papkę ideologiczną, jednocześnie będący pod pełną kontrolą państwa, bo wszystkie dane o takim uczniu będą zbierane i oczywiście w jakiś sposób wykorzystywane i obrabiane na potrzeby MEN, a później być może i samego państwa. Od dłuższego czasu w takiej atmosferze funkcjonujemy, bo ten kierunek został już wcześniej nam zarzucony, ale pani minister Nowacka przyspiesza w swojej reformie te zmiany.

Za nami już rok mocnej walki, ale ten spór trwa dłużej. Jest wiele organizacji, choćby te zrzeszone w KROPS, które sprzeciwiają się tym reformom, ale minister edukacji nie odstawia nogi i prze do przodu. To oznacza, że dopiero ustąpienie minister, albo rządu może tutaj przynieść jakościową zmianę?

Myślę, że tak. Zmiany polityczne są w tej sytuacji konieczne. Ale w kierownictwie Ministerstwa Edukacji Narodowej po tych zmianach, jeśli one nastąpią, muszą znaleźć się osoby myślące samodzielnie. To nie mogą być ludzie, którzy będą realizowali, tak jak dotychczas, pewne wyznaczniki i kopie Europejskiego Obszaru Edukacji. Bo ten element też jest częścią obecnego systemu. Kiedy mówimy, że pani Nowacka coś robi, to ona nie robi tego samodzielnie. Ona kopiuje pewne wzorce Unii Europejskiej dostosowując je do naszych warunków i włącza nas w ten cały konglomerat Europejskiego Obszaru Edukacyjnego.

I teraz ci, którzy w przyszłości mogłyby zająć się polską edukacją, muszą być osobami myślącymi samodzielnie i krytycznie o całym dotychczasowym systemie, które będą widziały wszystkie konsekwencje obecnego podejścia do systemu edukacji i do wszystkich tych elementów, które były już w poprzednich rządach włączane do tego systemu i niepostrzeżenie przechodziły przy mniejszym czy większym oporze społecznym.

Obecnie ten proces przyspieszył. Dlatego zmiana myślenia o naszych modelach wychowawczych jest palącą koniecznością. Potrzebny jest powrót do klasycznych modeli edukacyjnych, z uwzględnieniem nowoczesnych wyzwań, jakie stoją przed nami: czy to sztucznej inteligencji, informatyzacji, cyfryzacji. To wszystko należy ogarnąć umysłem katolickim, umysłem otwartym na cywilizację łacińską. Działania trzeba oprzeć o rozum, o racjonalne podejście, nie ideologiczne, ale biorące pod uwagę całą spuściznę cywilizacji łacińskiej, cywilizacji chrześcijańskiej.

 Jeśli tutaj nic nie zmienimy, wakacje będą czasem przeczekania na to, co jeszcze się wydarzy, bo te reformy trwają. Uczniowie wrócą do całkiem innej szkoły, do nowej rzeczywistości i będzie tylko gorzej?

Tego się należy spodziewać. My musimy być we wrześniu przygotowani, jako rodzice, na konieczność dawania jasnego świadectwa. Być może będzie taka potrzeba, by od 1 września, bazując na uprawnieniach jakie mają rodzice, jak tylko będą poruszane tematy newralgiczne, trudne, kontrowersyjne z naszej perspektywy, ideologiczne, promowane przez lewicę, za każdym razem oczekiwać od szkoły, aby wymagana była zgoda rodziców na wprowadzenie takich tematów.

Wiemy, że ministerstwo jest przebiegłe - tak jak ze zgodami na religię i edukację zdrowotną – zapisz dziecko, albo wypisz dziecko. Dwa różne podejścia wymagające aktywności rodziców, powiedziałbym zaprojektowane na konkretny efekt oczekiwany przez MEN…

Tu potrzeba jeszcze bardziej aktywnej postawy rodziców. Oni sami muszą wyjść naprzeciw pewnym problemom, zainteresować się tym, czego ich dzieci będą się w nowym roku szkolnym uczyły, jakie są te programy. I poprzez trójki klasowe i rady rodziców apelowały do dyrekcji szkół i domagali się respektowania praw rodziców, wpływu rodziców na programy, na to, czego ich dzieci są uczone, lub też czym są szpikowane.

Jaki jest zatem program dla rodziców na wakacje?

Szanowni Państwo, zajrzyjcie na strony internetowe, zobaczcie jak te programy nauczania będą wyglądały, co ministerstwo chce od 1 września wdrażać. Tu dużą pomocą na pewno będą strony Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Sprawdzajcie też jakie wam przysługują prawa. Na pewno Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris, ma gotowe pomysły na to jak rodzice powinni reagować. Liczcie się, Szanowni Państwo z tym, że będzie potrzebny - być może - sprzeciw obywatelski, z różnymi konsekwencjami. Ale pamiętajmy, że w grze jest dobro naszych dzieci i zbawienie ich dusz.

Rodzice dzieci, które nie zmieniają szkoły, pozostają w tej samej placówce, mają troszeczkę łatwiej, bo mają już nawiązane kontakty, mogą między sobą rozmawiać, wspierać się. Gorzej jest w przypadku tych dzieci, które zmieniają placówkę. I to wymaga dużej aktywności we wrześniu…

Z mojego doświadczenia wiem, że tak naprawdę w każdej szkole rodzice powinni być aktywni i interesować się tym, czego się uczą dzieci. Dlatego, że tak jak Pan Redaktor powiedział, przebiegłość urzędników i różnych „agentów wpływu”, kuratoriów jest na tyle duża, że czasami za z pozoru niewinnie brzmiącymi programami stoi cała masa różnych ideologicznych wrzutek i prób zmiany świadomości naszych dzieci. Jest tego naprawdę wiele.

Przykład? Walka z wykluczeniem. Znając samo to hasło, to inicjatywa wydaje się przecież słuszna, a jak przyjrzymy się temu głębiej, to okazuje się że programy tzw. walki z wykluczeniem zakładają np. pełną tolerancję i swobodę dla różnego rodzaju dewiacji itp.,  serwowanych naszym dzieciom w wieku intensywnego rozwoju, kiedy mogą, niestety, różnych rzeczy próbować i testować lub próbować się z nimi utożsamiać - promocja różnego rodzaju zachowań dewiacyjnych, destrukcyjnych dla ich psychiki, dla ich umysłów.

Zadbajmy o to, byśmy sobie sami nie natworzyli problemów. Bo później będziemy szukali pomocy. A to oferowane nam koło jest zamknięte, błędne. Środowiska lewicowe same generują sytuacje powodujące problemy psychiczne naszych dzieci, a później brakuje psychologów i psychiatrów, do których mamy te dzieci posyłać szukając dla nich wsparcia. I tutaj na liście jest cała masa kwestii związanych z ideologią gender - tranzycja, zaburzenia tożsamości płciowej, to są te najczęstsze w tej chwili rzeczy, które się pojawiają i to widać na naszych ulicach.

Zatem wakacje jest to czas wolny od zajęć w szkołach dla uczniów, ale dla rodziców nie jest to z pewnością czas wolny od odpowiedzialności?

Od odpowiedzialności rodziców za wychowanie ich własnych dzieci - z tego nigdy nie możemy zrezygnować, bo w to miejsce wchodzą państwowi urzędnicy, w to miejsce wchodzą ideolodzy, którzy chcą nasze dzieci jak najszybciej upaństwowić i przejąć nad nimi kontrolę.

Dziękuję za rozmowę

Marcin Austyn

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: