Służby imigracyjne w USA podwajają skuteczność. Liczby robią wrażenie

Amerykańskie służby imigracyjne ICE w ciągu pięciu dni zatrzymały w kraju ponad 10 tys. osób – poinformował dziennik „New York Times”. Jak podkreślił, liczba zatrzymań w ostatnim czasie niemal się podwoiła i zwiększane jest tempo deportacji.
Według gazety, która powołała się w środę na wewnętrzne dokumenty ICE i rozmowy z urzędnikami federalnymi, obecna kampania zatrzymań i deportacji prowadzona jest bez rozgłosu, w przeciwieństwie do mocno nagłaśnianych operacji z minionego roku w Chicago i Los Angeles.
Z dokumentów, na które powołał się nowojorski dziennik, wynika, że kierownictwo ICE skierowało większość funkcjonariuszy do zatrzymywania osób wyznaczonych do deportacji z USA. Zatrzymania są prowadzone podczas rutynowych kontroli, wizyt w urzędach imigracyjnych, kontroli drogowych oraz na ulicach. Liczba zatrzymań wzrosła w ostatnim czasie z ok. 1 tys. dziennie na początku roku do ok. 2 tys., a w sobotę przekroczyła 2,4 tys.
- Nasz przekaz jest jasny: jeśli przyjedziecie do naszego kraju nielegalnie, odnajdziemy was, zatrzymamy i deportujemy – oświadczyła rzeczniczka ministerstwa bezpieczeństwa krajowego Lauren Bis.
Jak podał „NYT”, w ośrodkach detencyjnych ICE przebywa obecnie ponad 63 tys. osób, czyli o blisko 4 tys. więcej niż jeszcze kilka dni wcześniej. Szef pionu deportacyjnego ICE Marcos Charles podziękował funkcjonariuszom za „nadzwyczajne wysiłki” i pochwalił ich za „znakomite rezultaty operacyjne”.
Według gazety decyzją kierownictwa funkcjonariusze ICE pracują siedem dni w tygodniu, a w zatrzymaniach uczestniczyło do 80 proc. personelu tych służb. Zgodnie z informacją „NYT” Biały Dom oczekuje utrzymania poziomu około 2 tys. aresztowań dziennie.
W minionym roku zastępca szefa personelu Białego Domu Stephen Miller wyznaczył cel 3 tys. zatrzymań dziennie, ale ICE nie zdołała tego osiągnąć.
Działania ICE wywołują rosnący strach w społecznościach imigrantów - podkreślił „NYT”. Prawnicy i organizacje pomocowe informują o zatrzymaniach dokonywanych podczas kontroli drogowych czy w drodze do pracy lub kościoła.
Źródło: PAP / Andrzej Dobrowolski, Nowy Jork







