Socjalizm w Polsce postępuje. Sektor prywatny pracuje dla państwa aż przez... 229 dni w roku

Według wyliczeń Instytutu Misesa, sektor prywatny w Polsce aż przez 229 dni pracuje na państwo, a nie na siebie. - Chora, szkodliwa sytuacja – komentuje publicysta Łukasz Warzecha.
Obchodzony corocznie Dzień Wolności Sektora Prywatnego to dzień, w którym sektor prywatny zaczyna pracować na siebie. Z roku na rok przypada on coraz później. I tak w 2017 roku wypadł on 15 czerwca, w kolejnych latach odpowiednio: 18 czerwca, 20 czerwca, 24 lipca, 2 lipca, 26 czerwca, 19 lipca i 3 sierpnia. W ubiegłym roku był to 9 sierpnia, a w obecnym - dopiero 18 sierpnia. Oznacza to, że obecnie sektor prywatny w Polsce aż przez 229 dni pracuje na państwo, a nie na siebie.
Jak widać, w tym roku mamy najpóźniejszą datę tego wskaźnika w historii, co oznacza sytuację gorszą nawet niż w czasach tzw. pandemii koronawirusa. Coraz szersza rola państwa w gospodarce sprawia, że przedsiębiorcy i pracownicy zachowują coraz mniejszą część wypracowanych przez siebie środków. - Chora, szkodliwa sytuacja – komentuje publicysta Łukasz Warzecha.
Sytuacja wygląda źle również w przypadku tzw. Dnia Wolności Podatkowej, wyliczanego od od 1994 roku przez Centrum im. Adama Smitha. Instytut bierze pod uwagę stosunek udziału wszystkich wydatków publicznych (budżet państwa, samorządów, rządowe fundusze celowe itp.) do produktu krajowego brutto. W 2024 roku Dzień Wolności Podatkowej wypadł 28 czerwca, rok później - 4 lipca, a w tym roku dopiero 6 lipca. Dla państwa pracujemy więc już przez większą część roku (!)
Chora, szkodliwa sytuacja.
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) June 12, 2026
Sektor prywatny (wyliczenia @InstytutMisesa) przez 229 dni pracuje na państwo, a nie na siebie. pic.twitter.com/pe96pT0zcs
Źródło: dorzeczy.pl, x.com
AF






