Spotkanie biskupów z papieżem... bez papieża. Czy to ma jeszcze sens?

W dniach 7 - 14 października odbywa się w Rzymie spotkanie papieża Leona XIV z biskupami z całego świata. Problem tylko w tym, że nie ma na nim kluczowego uczestnika, czyli papieża.
Leon XIV zwołał do Watykanu szefów episkopatów z całego świata. Od minionej środy obradują w Watykanie nad duszpasterstwem rodzinnym w świetle adhortacji Amoris laetitia papieża Franciszka, najważniejszego dokumentu Kościoła ostatnich lat. Amoris laetitia przyniosło głęboką rewolucję doktrynalną i duszpasterską, której konsekwencje zostały zrealizowane jak dotąd tylko w niektórych krajach świata. Wielu kardynałów, biskupów i teologów uznało, że Amoris laetitia jest niezgodna z nauczaniem poprzednich papieży i narusza niektóre elementarne katolickie prawdy. Dyskusja w Rzymie mogłaby być okazją do rozwiązania wątpliwości. Problem tylko w tym, że rola papieża od samego początku była w całym tym spotkaniu bardzo niewielka, a teraz stała się nieledwie żadna.
Zgodnie z programem, Leon XIV otworzył w środę 7 października obrady, wygłaszając do zgromadzonych krótkie przemówienie. Watykańscy oficjele wskazywali wcześniej, że papież być może weźmie udział w części obrad. Kluczowe miały być jednak ostatnie dni, związane z przygotowaniem i ogłoszeniem finalnej syntezy.
Problem w tym, że papież Leon XIV zajmuje się teraz nie Amoris laetitia, ale swoim własnym zdrowiem. We wtorek 13 października, czyli w przedostatnim dniu obrad, uda się do szpitala na operację; pozostanie w placówce około tygodnia. Nie będzie zatem uczestniczyć w kluczowej fazie spotkania.
Rodzi to dość poważne pytanie o autorytatywność całego zgromadzenia, które i tak odbywało się wśród wielu wątpliwości. Zgodnie z oficjalnymi deklaracjami Watykanu, nie jest to synod biskupów, choć uczestniczą w nim właśnie biskupi, a w dodatku metoda rozmów została zaczerpnięta z synodów Franciszka. Dokument końcowy, jak wskazywano na oficjalnej konferencji prasowej, nie będzie miał mocy autorytatywnej. Okazuje się teraz, że nie zostanie nawet ogłoszony w obecności papieża Leona XIV.
Można wysunąć hipotezę, że w tej sytuacji kluczową odpowiedzialność biorą na siebie główni organizatorzy całego spotkania, czyli kardynałowie Kevin Farrell z Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia i Mario Grech, sekretarz generalny Synodu Biskupów. Rośnie też znaczenie komisji, która opracowuje finalny dokument. Jej przewodniczącym jest właśnie kardynał Farrell, zasiada w niej również kardynał Grech. Poza tym, oprócz szeregu duchownych i ekspertów, w komisji pracują jeszcze dwaj purpuraci: Matteo Zuppi (Włochy,) Anthony Poola (Indie) i Pablo Virgilio Siongco David (Filipiny).
W sytuacji wywołanej przez nagłą hospitalizację Leona XIV trzeba będzie dobrze wyjaśnić znaczenie całego spotkania, a nade wszystko końcowego dokumentu, zwłaszcza w kontekście wciąż bardzo ostrych sporów o interpretację adhortacji Franciszka.
Pach






