Szwecja stawia tamę „islamofobii”. Termin został zakazany w dokumentach rządowych

Nie będzie określenia „islamofobia” w oficjalnych komunikatach i dokumentach programowych szwedzkiego rządu. Zdaniem tamtejszych władz, tego typu sformułowanie może szkodzić wolności słowa.
Decyzję o rezygnacji z używania tego słowa ogłosiła pod koniec kwietnia minister spraw zagranicznych Maria Malmer Stenergard. Sygnalizuje to wyraźną zmianę w sposobie, w jaki kraj podchodzi do krytyki islamu i pokrewnych ideologii.
Stenergard wyjaśniła, że termin ten grozi zrównaniem uzasadnionej krytyki doktryny religijnej lub islamistycznych ruchów politycznych z irracjonalną nienawiścią lub „rasizmem antymuzułmańskim”.
Jednak, szwedzki rząd nie rezygnuje z tropienia „rasizmu antymuzułmańskiego” lub „nienawiści antymuzułmańskiej” w przypadku uprzedzeń lub przemocy wobec wyznawców islamu z powodu ich przekonań. Te dwa określenia zastąpią „islamofobię”.
Szwedzi mają także naciskać na Unię Europejską i Organizację Narodów Zjednoczonych, by zrezygnowały z używania określenia „islamofobia” w swoich dokumentach. Jeszcze w tym miesiącu unijni urzędnicy mają pochylić się nad zmianą terminologii.
Określenie „islamofobia” bardzo dobrze przyjęło się w ONZ, gdzie w 2022 r. ustanowiono Międzynarodowy Dzień Zwalczania Islamofobii i wyznaczono Specjalnego Wysłannika ds. Islamofobii. Bruksela z kolei sfinansowała projekty związane z raportowaniem domniemanej „islamofobii”.
Szwedzcy urzędnicy przekonują, że nie osłabną wysiłki na rzecz zwalczania przestępstw z nienawiści wobec muzułmanów. Pragną jednak przyjęcia jaśniejszego języka, który chroni otwartą debatę na temat religii i integracji.
Za zmianą w tym zakresie opowiadali się Szwedzcy Demokraci, podkreślając, iż „islamofobia” jest „wymyślonym pojęciem”, od dawna wykorzystywanym do ochrony ideologii islamistycznej przed krytyką.
Ponadto, słowo to było promowane przez sieci islamistyczne – w szczególności Bractwo Muzułmańskie zdelegalizowane w wielu krajach - w celu utożsamienia krytyki doktryny islamskiej, praktyk szariatu lub islamistycznych ambicji politycznych z rasizmem.
Zmiana została przyjęta z uznaniem przez obrońców wolności słowa. Skrytykowali ją przedstawiciele niektórych organizacji muzułmańskich i lewicowych, którzy obawiają się bagatelizacji rzeczywistych uprzedzeń.
Martin Aagård, felietonista lewicowej gazety „Dagens ETC” uznał tę decyzję za „nieskrywaną próbę cenzury języka szwedzkiego” i ograniczenia wolności słowa. Jego zdaniem, pozwala ona na antymuzułmańską retorykę.
Źródło: brusselsignal.eu
AS






