Teologia Afryki. Ortodoksja czy decentralizacja?

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
ksiadz-Niemcy-pikelhauba (1).jpg

Kościół katolicki w Afryce nabiera rozpędu i będzie coraz silniej wpływać na Kościół powszechny. Co się stanie, jeżeli teologia afrykańska zostanie zbudowana na… progresywnych fundamentach?

Kościół katolicki podlega afrykanizacji. To efekt demografii. Już dziś w Afryce mieszka więcej katolików niż w Europie. Przewaga będzie się powiększać. Prawdopodobnie w ciągu najbliższych czterech dekad połowa globalnej populacji katolików to będą Afrykanie.

Na pierwszy rzut oka oznacza to dużą szansę dla zachowania tradycyjnej katolickiej doktryny. Neomodernizm, tęczowe ideologie, promocja różnorodności religijnej – to zachodnie zjawiska. Afrykanie są znani z przywiązania do prawa naturalnego. W sporze o „Fiducia supplicans” stanęli w obronie dotychczasowej nauki Kościoła, wbrew nowinkom. Czy to oznacza, że przyszłość katolicyzmu jest zarazem afrykańska i ortodoksyjna?

Zróbmy to razem!

Niekoniecznie. Nie ma tu żadnego determinizmu. Afryka jest ludna i będzie liczbowo dominować, ale kierunków życia Kościelnego nie ustalają liczby, tylko idee. W kontekście kościelnym oznacza to po prostu teologię. Jaka jest teologia Afryki? Dziś – żadna. Afryka to 54 państwa. Współpracują w ramach organizacji SECAM, która zrzesza reprezentacje episkopatów całego kontynentu. Nie ma tam jednak żadnej ugruntowanej jednorodności teologicznej. Nie ma też póki co żadnej wiodącej idei teologicznej. Kiedy się zrodzi – jeżeli się zrodzi – nie musi być wcale ortodoksyjna. Wszystko zależy od inspiracji. 

Wystarczy spojrzeć na Amerykę Południową. W połowie XX wieku to był naprawdę katolicki kontynent. Wydawało się, że pod wieloma względami zdrowszy moralnie od bogatych krajów z globalnej Północy. Ameryka Południowa wydała jednak tak naprawdę tylko jeden znaczący nurt teologiczny: teologię wyzwolenia. Teologia wyzwolenia nie stanowiła rdzennego produktu tego regionu. Jej fundamenty zostały wypracowane przez inspirowanych marksizmem teologów europejskich. W efekcie globalnie istotny nurt teologii latynoskiej jest genetycznie produktem europejskiej teologii progresywno-liberalnej.

Czy z Afryką nie będzie podobnie? Jakie wzorce myślenia się tam zadomowią? Zależy od tego, gdzie Afrykanie będą studiować.

Germańskie Kongo

Ciekawy przykład. 13 października na łamach teologicznego niemieckiego portalu „Feinschwarz” artykuł opublikował ksiądz Égide Muziazia. Muziazia urodził się w 1981 roku w Kongu. Wstąpił do werbistów. Początkowo studiował teologię w Kinszasie. Żeby zrobić doktorat, pojechał jednak do Monachium. W Niemczech już został, wiążąc się z Münster w Nadrenii Północnej-Westfalii, jednym z wiodących ośrodków współczesnej niemieckiej teologii akademickiej. Artykuł Muziazii dotyczy poligamii w Afryce i duszpasterskiej postawy wobec tego fenomenu. Cytuje prace pisane w językach niemieckim i angielskim. Tylko na jednego autora powołuje się dwukrotnie. To ksiądz profesor Bénézet Bujo, również Kongijczyk, który większość swojej dojrzałej pracy teologicznej stworzył w Niemczech i Szwajcarii.

Artykuł Muziazii to prawdziwy konglomerat kulturowy. Muziazia proponuje rozwiązać specyficzne problemy Afryki korzystając z kategorii wypracowanych przez teologię germańską. Przy okazji, podważa dominację teologii zachodniej – co w tekście Afrykańczyka brzmi wiarygodnie, ale co koresponduje z niemiecką krytyką teologii rzymskiej.

Muziazia wskazuje, że rozwiązań duszpasterskich z jednego kontynentu nie da się po prostu przenieść na drugi, bo praktyczna teologia wymaga głębokiej kontekstualizacji. Autor proponuje przekroczenie prostego podziału na to, co według teologii jest dopuszczalne, a co niedopuszczalne. Pomiędzy możliwością a zakazem ma znajdować się właśnie „kontekstualność”, przekonuje.

„Nie oznacza to, że kontekst usuwa normę. Jednak za każdym «to jest dozwolone» albo «to jest zabronione» znajduje się twarz, historia, rodzina albo wspólnota, do której zwraca się Kościół i od której w odpowiedzi oczekuje działania” – pisze.

Kongijsko-niemiecki teolog przekonuje, że takie zróżnicowane, skontekstualizowane spojrzenie jest konieczne w ocenie fenomenu poligamii w Afryce. „Poligamia w Afryce nie jest zwykłą słabością obyczajową ani oznaką zacofania moralnego. Jest raczej instytucją społeczną osadzoną w rozległej sieci pokrewieństwa, budowania sojuszy i przekazywania życia. Małżeństwo w Afryce nie łączy tylko dwóch osób, ale dwie rodziny lub plemiona. Jest pieczętowane przez wiano panny młodej” – zaznacza.

Jak dowodzi, poligamia pełniła historycznie bardzo konkretną i złożoną rolę społeczną. Chrystianizacja Afryki doprowadziła do zderzenia kulturowego, bo poligamii przeciwstawiono monogamię jako jedyną właściwą drogę. Według Muziazii, w imię Ewangelii popełniano niesprawiedliwość, zmuszając mężczyzn do oddalania „nadliczbowych” żon. Powołując się na myśl Bénézeta Bujo, Muziazia krytykuje „indywidualizm importowanego zachodniego modelu rodziny, który lekceważył wymiar wspólnotowy i tradycyjny”, zawężając małżeństwo do pojedynczego aktu sakramentalnego.

Według teologa, dziś poligamia ma w Afryce często inne oblicze, wiążąc się z urbanizacją i biedą. Autor wskazuje na nowe spojrzenie duszpasterskie, które wypracowali biskupi afrykańscy we wspólnym dokumencie z 2026 roku, gdzie apelują o miłosierdzie i pomoc materialną dla kobiet, które nie zostają wybrane jako właściwa żona przez mężczyznę, który zrywa z poligamią. Według Muziazii, praktyka poligamii okazuje się być locus theologicus, czyli miejscem teologicznym, z którego Kościół może czerpać argumenty teologiczne, miejscem, w którym ujawnia się zmysł wiary wierzących i duszpasterska mądrość.

Następnie teolog przekonuje, że kontekstualna teologia musi być uprawiana na całym świecie. Sugeruje przy tym możliwość swoistej dewesternizacji teologii Kościoła. „Każda teologia powstaje ze spotkania Ewangelii, Kościoła i kultury. Także teologia europejska jest uwikłana w konteksty - ukształtowana przez scholastykę, Oświecenie i mieszczańską nowoczesność. Tylko dzięki temu, że historycznie posiadała siłę, mogła przedstawiać się jako norma uniwersalna i sprawić, że jej uwikłanie w kontekst stało się niedostrzegalne” – przekonuje.

Decentralizacja doktrynalna z globalnego Południa

Dla Czytelnika brzmi to niewątpliwie znajomo. To po prostu projekt decentralizacji Kościoła, który w 2013 roku  ogłosił papież Franciszek z inspiracji progresywnych teologów europejskich.

Muziazia zresztą również przechodzi w dalszej części tekstu do innych kwestii niż poligamia. Kontekstualność praktyki teologicznej odnosi do tego, co dyskutowane jest w krajach zachodnich. „Kazania świeckich, błogosławienie par w tak zwanych związkach nieregularnych, otwarcie urzędów w Kościele dla kobiet, nowe zasady kierowania parafiami” - wymienia, odwołując się wprost do niemieckiej Drogi Synodalnej.

„Do tych tematów podchodzi się zwykle w kategoriach prawnych - czy coś jest dozwolone, czy nie? - podczas gdy tak naprawdę chodzi o kwestie duszpasterskie, związane kontekstem” - twierdzi. Pokazuje następnie na ciekawe zjawisko. W 2024 roku Kościół katolicki w Afryce opowiedział się przeciwko błogosławieniu par jednopłciowych według dokumentu „Fiducia supplicans”. Dwa lata później wezwał jednak do pochylenia się nad problemem poligamii z uwzględnieniem lokalnego kontekstu.

„W obu przypadkach argument jest taki sam i działa w obie strony: ani w Afryce, ani w Europie Kościoły [lokalne] nie mogą w sposób nieograniczony uogólniać swoich własnych, związanych z kontekstem odpowiedzi. Kontekstualność nie jest ani przywilejem Południa, ani łaską, którą przyznaje Północ; jest wspólnym wymogiem każdej praktyki duszpasterskiej i stojącej za nią refleksji teologicznej” – dowodzi.

„Debata o poligamii nie pokazuje zatem napięcia między Rzymem a Afryką, ale raczej istotową cechę samego Kościoła: uniwersalna norma potrzebuje zakorzenienia w konkretnym kontekście, by stać się drogą. Konteksty potrzebują uniwersalnej normy, by nie stać się więzieniem”, czytamy w tekście.

„To, co obowiązuje w Kinszasie albo w Nairobi, nie obowiązuje w tej samej mierze w Monachium, Paryżu albo Chicago. Pomiędzy tym, co dozwolone, a tym, co zakazane, znajduje się kontekst - nie jako ucieczka, ale jako miejsce teologiczne, w którym Słowo staje się odpowiedzią. Właśnie w tak ujętej, krytycznie przemyślanej i wspólnie podzielanej różnorodności znajduje się piękno katolicyzmu” – kończy Muziazia.

Jak widzi Czytelnik, w artykule Muziazii mamy do czynienia z afrykańską teologią, która uległa progresywnej germanizacji i wspiera zasadniczą ideę rewolucji Franciszka, czyli decentralizację Kościoła, która polega na bardzo różnorodnym stosowaniu ogólnych norm.

Jeżeli w taką stronę będzie szedł wkład teologii afrykańskiej w globalną dyskusję o przyszłości Kościoła, to nie spełnią się raczej nadzieje konserwatystów na to, że Afryka pozwoli ocalić ortodoksję w wymiarze globalnym. Afryka być może ocali ortodoksję w szeregu zagadnień we własnych krajach, ale skoro stanie się to na gruncie decentralizacji, to tylko wzmocni lokalne zachodnie dążenia do tego, by poddawać wiarę katolicką dalszej progresywnej liberalizacji.

Afryka jako głos na rzecz uniwersalnej Tradycji – czy też Afryka jako głos na rzecz Kościoła zdecentralizowanego? Przyszłość, podkreślam to raz jeszcze, zależy od uniwersytetów, na których studiować będą teologowie z Afryki.

Paweł Chmielewski

Chmielewski-1024x1024 (1).jpg
Autor:
Paweł Chmielewski
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: