Tradycjonalistyczny biskup: Msza trydencka to piękno, szlachetność i jasność wiary

Msza trydencka oznacza piękno, lepsze wyrażenie praw wiary, precyzję i rygor w rubrykach, szlachetność ceremonii. Ważne jednak, by pozostawać w uregulowanej sytuacji i jedności z papieżem, mówi tradycjonalistyczny biskup, Fernando Rifan z Campos w Brazylii.
Biskup Fernando Rifan otrzymał święcenia biskupie w 2002 roku; stoi na czele apostolskiej administratury personalnej św. Jana Marii Vianneya, która funkcjonuje na terenie diecezji Campos w Brazylii. Księża i wierni zrzeszeni w administraturze przed jej stworzeniem należeli do Unii św. Jana Marii Vianneya, którą założył biskup Antonio de Castro Mayer celem pielęgnowania łacińskiej tradycji liturgicznej Kościoła i podtrzymywania ortodoksji doktrynalnej.
W 1988 roku biskup Antonio de Castro Mayer razem z abp. Marcelem Lefebvrem konsekrował biskupów dla Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X wbrew woli Rzymu, zaciągając automatyczną ekskomunikę.
W 2001 roku środowisko z Campos pojednało się ze Stolicą Apostolską, po rozmowach ze św. Janem Pawłem II. Znalazło to swoje strukturalne odzwierciedlenie w powołaniu w kolejnym roku administratury. Bp Rifan skończył 75 lat i złożył na ręce papieża rezygnację; będzie kierować administraturą do wiosny przyszłego roku, bo wymaga tego proces znalezienia jego następcy.
Biskup stwierdził w rozmowie z Niwą Limbu z portalu "Ad Vaticanum", że uregulowanie sytuacji kanonicznej przed 25 laty było "prawdziwie opatrznościowe". Inaczej istniałoby ryzyko "przyzwyczajenia się do nieuregulowanej sytuacji i przekształcenia jej w normę katolickości". - Patrząc wstecz na naszą historię widzę, że zyskaliśmy spokój sumienia i pewność Bożego błogosławieństwa - powiedział. - Tunika Chrystusa nie może i nie powinna być rozdzierana pod fałszywym pretekstem miłości do Kościoła – dodał.
Jak wyjaśnił hierarcha, administratura apostolska, którą kieruje, nie została w żaden sposób dotknięta przez motu proprio "Traditionis custodes" papieża Franciszka; dlatego funkcjonuje w niej pełna swoboda rytu tradycyjnego.
- Biskupi w ogólności znają nasze stanowisko wierności żywemu Magisterium Kościoła i posłuszeństwa Soborowi Watykańskiemu II, interpretowanemu zgodnie z Magisterium Kościoła. Z tego punktu widzenia wydaje mi się oczywiste, że biskupi zawsze z entuzjazmem przyjmują apostolaty Mszy świętej w Usus antiquior, gdy dostrzegają, że w grupach, które tego pragną, panuje prawdziwy duch komunii i szczera miłość do Kościoła i papieża - stwierdził.
W jego ocenie, w sprawie przyszłości Mszy trydenckiej trzeba przede wszystkim modlitwy i spokoju. - Jeśli chodzi o przyszłość starego rytu, czyli o to, co należy zrobić, myślę, że najlepiej będzie, jeśli się pomodlimy. Wierzę, że zachowanie Mszy św. Piusa V jest wielkim dobrem dla Kościoła, ale zdaję sobie sprawę, że przede wszystkim musimy przezwyciężyć polaryzację w sferze liturgii, aby powrócić do prawdziwego pokoju liturgicznego - podkreślił.
Wskazywał następnie, dlaczego tak bardzo ceni tradycyjną Mszę świętą. - Lepsze i bardziej precyzyjne wyrażenie wiary w dogmaty eucharystyczne; bezpieczeństwo; ochrona przed nadużyciami [liturgicznymi]; pożytek dla całego Kościoła, wkład w przezwyciężenie kryzysu liturgicznego; bogactwo i uroczystość obrzędów; większa precyzja i rygor w rubrykach (bez miejsca na «dwuznaczności, dowolność, kreatywność, adaptacje, redukcję i instrumentalizację», nad czym ubolewał papież Jan Paweł II w "Ecclesia de Eucharistia" (nn. 10; 52; 61)); poczucie sacrum; większe bogactwo i precyzja w formułach modlitw; cześć; pokora rytualna i osobista; szlachetność ceremonii; szacunek; piękno; dobry smak; pobożność; język sakralny; tradycja; oraz prawo uznane przez Najwyższą Władzę Kościoła. - Oto powody, dla których chronimy tak bogaty skarb liturgii Kościoła - dodał.
Źródło: Ad Vaticanum
Pach






