Tusk straszył „tajnym raportem CIA”. Przydacz: nie było żadnego dokumentu

Premier Donald Tusk w zeszłym tygodniu ostrzegał o spodziewanych zmasowanych aktach sabotażu i dywersji wymierzonych w Polskę. Powoływał się na „tajny raport CIA”, który miał trafić na jego biurko. W narrację polityka nie wierzy Marcin Przydacz. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP zarzucił premierowi kłamstwo.
Donald Tusk, przebywając na szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie, oświadczył, że w ostatnich godzinach „otrzymał dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach”.
– Tak, jak już na ten temat mówiłem i ostrzegałem od wielu miesięcy, należy spodziewać się różnych scenariuszy. Polska i cała Europa musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance Unii Europejskiej – mówił.
Donald Tusk mówił również o spodziewanym zwiększeniu prób aktów dywersji i sabotażu w Polsce.
Słowa premiera podchwyciły mainstreamowe media, powielając narrację o zbliżającym się wielkim zagrożeniu ze strony Rosji. Prezydencki minister Marcin Przydacz uważa, że tak naprawdę nie było żadnego „tajnego raportu CIA”, a premier skłamał, by zelektryzować opinię publiczną i wzbudzić poczucie strachu.
„Nie było żadnego „tajnego raportu CIA” na biurku. Wymyślone kłamstwo, żeby zelektryzować opinię publiczną i przyszpanować. Paski naiwnych mediów grzały dwa dni. Nikt nie sprawdził, nikt nie zweryfikował. Kto mu uwierzy, gdy rzeczywiście coś się będzie miało wydarzyć?” - ocenił polityk na X.
W komentarzach do sprawy odniósł się wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak. Sam również stawia tezę, że Donald Tusk nie otrzymał żadnego tajnego dokumentu od amerykańskiej agencji wywiadowczej.
We ubiegły wtorek minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak poinformował, że odbył „bardzo ważną rozmowę” z szefem CIA, Johnem Radcliffem. Nie zdradził jednak tematu rozmów. Wcześniej amerykański urzędnik odwiedził Moskwę, Kijów oraz zatrzymał się w Rydze.
Źródło: X / dorzeczy.pl
PR







