Unijna ustawa o dzieciach: narzędzie ochrony albo powszechnej kontroli

Ustawa o dzieciach (EU KIDS Act) mająca chronić młode pokolenie przed złym wpływem internetu i mediów społecznościowych, buduje infrastrukturę mogącą służyć inwigilacji wszystkich użytkowników.
Publicysta Ruben Razzante ostrzega, że słabość zabezpieczeń procesu weryfikacji wieku użytkowników może sprawić, że to, co ma służyć ochronie najmłodszych, obróci się przeciwko wszystkim.
Chodzi o projekt Komisji Europejskiej, nazwany EU KIDS Act. Jak zazwyczaj w takich przypadkach, towarzyszą mu założenia, zapowiedzi i deklaracje, które trudno zakwestionować: ludzkie umysły, zwłaszcza te najmłodsze, cierpią przez obecne w nowych mediach mechanizmy ciągłego przewijania wiadomości (scrolling), reagowania na nieustanne powiadomienia, profilowanie treści i przyciąganie uwagi. Stanowią one przeszkody w prawidłowym rozwoju człowieka – na etapie gdy mechanizmy samokontroli nie są jeszcze prawidłowo ukształtowane.
Włoski autor komentuje inicjatywę zgłoszoną przez Brukselę 17 września. Jak zauważa, EU KIDS Act, o ile zostanie przyjęty, będzie mieć wpływ nie tylko na bezpieczeństwo dzieci w internecie, lecz także na perspektywy naszej prywatności w ogóle.
Projekt zakłada ustanowienie generalnych zasad dla „serwisów społecznościowych, platform udostępniania wideo, internetowych gier wideo i chatbotów opartych na sztucznej inteligencji”.
Dostęp do mediów społecznościowych byłby regulowany w zależności od wieku. Dzieci poniżej 13. roku życia w ogóle nie mogłyby korzystać z mediów społecznościowych. Pomiędzy 13. a 15. rokiem życia miałyby możliwość używania kont nadzorowanych przez rodziców lub opiekunów, z ograniczoną funkcjonalnością i jedynie przez godzinę w ciągu dnia. Od 15. roku życia nastolatkowie mogliby już samodzielnie zarządzać swoimi profilami, co dotyczyłoby mediów społecznościowych, platform wideo i gier on-line, wirtualnych asystentów, chatbotów AI.
Komisja Europejska utrzymuje, że jej propozycja zakłada „bezpieczeństwo już w fazie projektowania”.
„Oznacza to, że zagrożenia dla dzieci powinny być uwzględniane już na etapie projektowania platform, a problemy rozwiązywane nie dopiero po ich wystąpieniu. Środki te obejmują: ograniczenie opcji nieskończonego przewijania, mechanizmów nagradzania i nocnych powiadomień; domyślną ochronę profili dzieci; zakaz niechcianego kontaktu z nieznajomymi oraz proste narzędzia do blokowania lub wyciszania innych użytkowników” – wylicza Razzante.
Także chatboty i wirtualni asystenci do użytku dzieci powinni być domyślnie nieaktywni, a ich projektowanie ma zakładać wyłączenie mechanizmów tworzenia emocjonalnej zależności. Twórcy narzędzi musieliby wykazać, że ich usługi są bezpieczne dla nieletnich i zaprojektowane z myślą o ich dobru.
Jednak zamiar stosowania progów dotyczących wieku zakłada jego weryfikację. Według Komisji Europejskiej, mogłoby się to odbywać bez ujawniania tożsamości osoby, bez przechowywania dokumentów tożsamości ani danych biometrycznych. „Tego problemu nie da się rozwiązać wyłącznie poprzez deklaracje dotyczące zasad” – zauważa publicysta.
„Prawdziwym problemem będzie ustalenie, jak te systemy będą faktycznie działać, jakie dane będą przetwarzane, kto będzie nimi zarządzał, jak długo będą przechowywane, kto będzie miał do nich dostęp i – przede wszystkim – czy informacje te mogą być wykorzystywane do celów innych niż te, dla których zostały zebrane” – wskazuje Razzante.
„Nie oznacza to, że ustawa KIDS Act ustanawia masowy nadzór: projekt dąży do ochrony prywatności poprzez systemy weryfikacji, które nie ujawniają tożsamości użytkownika. Ryzyko, które należy potraktować poważnie, polega jednak na zbudowaniu infrastruktury, która, jeśli nie będzie połączona z bardzo ścisłymi ograniczeniami, mogłaby technicznie umożliwić powszechną weryfikację wieku. I właśnie tutaj ochrona nieletnich musi być zrównoważona z ochroną dorosłych” – podkreśla.
Według Europejskiej Rady Ochrony Danych, systemy weryfikacji wieku muszą być proporcjonalne, szanować prywatność i opierać się na jak najmniej inwazyjnej metodzie. Gdy nie jest to konieczne, nie należy identyfikować użytkownika. Gromadzenie i przechowywanie danych musi więc być doprecyzowane w szczegółach
„Skuteczny system powinien uniemożliwić dwunastolatkowi dostęp do niektórych usług, nie sprawiając jednocześnie, że każdy dorosły użytkownika będzie musiał zidentyfikować się przed przeglądaniem stron. Należy doprecyzować ograniczenia dotyczące gromadzenia i przechowywania danych, obowiązki operatorów, niezależne kontrole, a przede wszystkim warunki, które uniemożliwią weryfikację wieku jako uniwersalne narzędzie identyfikacji” – czytamy w komentarzu.
„Jeśli Brukseli uda się utrzymać to rozróżnienie w praktyce, weryfikacja wieku może stać się ukierunkowanym narzędziem ochrony. Jeśli jednak bariery będą słabe lub łatwe do obejścia, istnieje ryzyko, że środek mający na celu ochronę najmłodszych doprowadzi do stworzenia warunków technologicznych umożliwiających znacznie szerszą kontrolę nad cyfrowym życiem dorosłych” – podkreśla autor.
Źródło: LaNuovaBQ.it
RoM






