W Hiszpanii żołnierze „zmieniają płeć”, aby mieć w armii korzyści zarezerwowane dla kobiet

Zapętlenie się w ideologię LGBT i „wyższy poziom” degeneracji otwiera kolejne wewnętrzne sprzeczności i konsekwencje. Tak jest już w sporcie, gdzie „osoby trans”, czyli mężczyźni po zmianie płci, niszczą sport kobiecy; tak jest z kategorią „Terf”, feministek, które mają dość poprzebieranych za kobiety facetów w swoich toaletach czy szatniach. Okazuje się jednak, że wariactwa dotykają też obszarów dla państwa bardzo poważnych, jak np. obronności.
W okresie stalinizmu, obowiązywała definicja, że np. cybernetyka to „pseudonauka wymyślona przez zachodnich imperialistów”. W końcu definicję cybernetyki w Związku Sowieckim zmieniono i podobno stało się to na skutek nacisków armii, która dostrzegła, że takie definiowanie ma szkodliwe skutki dla potencjału wojskowego. Ciekawe, czy tym razem interes bezpieczeństwa wygra w konfrontacji z ideologią?
Rzecz dotyczy Hiszpanii i konsekwencji przyjętej tam w ubiegłym roku ustawy o deklaratywnej zmianie płci. Żołnierze-mężczyźni postanowili wykorzystać ustawę i „zmienić”’ się w kobiety, aby skorzystać z pewnych przywilejów zarezerwowanych dla niewiast. Hiszpania przyznaje bowiem kobietom w wojsku m.in. o 15% wyższą pensję, co miało przyspieszyć „feminizację armii”. Żołnierze deklarujący „zmianę płci,” w rzeczywistości nie przechodzą żadnej transformacji, często noszą brody i nie zmieniają nawet imion. Jednak w świetle ustawy mają prawo do wpisania do dokumentów płci żeńskiej.
Zjawisko jest na razie marginalne, ale według serwisu informacyjnego „El Español” takiego zabiegu, dla podwyżki żołdu, dokonało około czterdziestu żołnierzy, a także grupa policjantów. Problem szerzy się szczególnie w Ceucie, hiszpańskiej enklawie położonej na północy Maroka.
Takie są skutki naginania rzeczywistości do ideologicznych wymysłów. W Hiszpanii, od lutego 2023 r., weszło w życie „prawo rzeczywistej i skutecznej równości osób transpłciowych”, które uprościło „zmianę płci”. Każdy obywatel, który ukończył 16 lat, może złożyć prosty wniosek o zmianę płci w rejestrze stanu cywilnego. Jedyną dodatkową czynnością jest potwierdzenie swojego wyboru jeszcze raz, trzy miesiące po złożeniu takiego podania. W proces „zmiany płci” nie są angażowane sądy, lekarze, czy psycholodzy. Nie ma obowiązku dostarczenia jakiejkolwiek dokumentacji medycznej czy rozpoczęcia przyjmowania środków hormonalnych.
Kiedy przyjmowano ustawę, przeciw była centroprawica i prawica, ale też, co ciekawe, feministki, które odczuwają na sobie skutki wymazania płci biologicznej w wielu dziedzinach. Ciekawe, czy teraz do przeciwników dołączy dowództwo wojskowe?
Na portalu „El Español” opisano przykład kaprala Roberto Perdigonesa; do końca nie wiadomo, czy prowokatora, czy też cynika. Kapral mówi, że „na zewnątrz jest jak heteroseksualny mężczyzna, ale wewnątrz czuje się lesbijką”. Kapral ma teraz własną sypialnię z łazienką i osobną toaletą, wyższą pensję, ma prawo nosić długie włosy… Ze źródeł wojskowych wiadomo, że głównym motywem „zmian płci” są względy finansowe.
Sprzeczności się tu pogłębiają, bo FELGTBI+, czyli główna hiszpańska federacja gejów, trans, osób biseksualnych i interseksualnych, wystraszyła się, że akcja wojskowych ośmiesza ich postulaty i pokazuje absurd nowej ustawy. Szefowie federacji zaapelowali do sądów o „ściganie żołnierzy”, którzy tylko udają zmianę płci. Ciekawe, jak to sprawdzą?
BD






