W Londynie brakuje... dzieci. Władze miasta udają, że nic się nie dzieje i w związku z tym zamykają kolejne szkoły

Londyn.jpg
fot. Pixabay

„Wielka Brytania staje się krajem bezdzietnych miast”, alarmuje „The Daily Telegraph”. Coraz więcej szkół jest zamykanych z powodu braku dzieci. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy mają być wysokie koszty życia i brak dostępności tańszych domów oraz mieszkań.

Gazeta podaje, że w położonej w północnej części Londynu, w dzielnicy Camden „brakuje dzieci”. W zeszłym roku zamknięto tam cztery szkoły podstawowe z powodu braku chętnych. O przetrwanie ma walczyć Rhyl Community – mała szkoła podstawowa w sercu Kentish Town. Mimo, iż wcześniej przejęła ona uczniów z zamkniętych szkół w 2021 r. i w 2023, to wciąż nie ma zapełnionych klas. Zdarzają się sytuacje, że tylko w jednym tygodniu miejsce zamieszkania potrafiło zmienić aż dziesięcioro dzieci, rezygnując z dnia na dzień z uczęszczania do placówki.

Dyrektorzy szkół uważają, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest brak niedrogich mieszkań. Rodziny z dziećmi coraz częściej wyprowadzają się do innych, mniejszych miasteczek i wiosek, gdzie mają szansę wynająć za mniejszą kwotę niż w Londynie znacznie większy dom lub mieszkanie.

Zróbmy to razem!

Wysokie koszty zakwaterowania po prostu wypychają rodziny z dziećmi z Londynu, gdzie od 2010 r. średnie ceny domów wzrosły o 82 prof., do 508 037 funtów. Według Rightmove, średnia cena nieruchomości w Camden wynosi obecnie 1,2 miliona funtów, a dom w zabudowie bliźniaczej może kosztować rodzinę ponad 3,3 miliona funtów.

We wschodniej części Londynu mają być zamknięte cztery kolejne szkoły podstawowe w Hackney. Urzędnicy miejscy wskazują na kilka przyczyn tego stanu rzeczy: brexit, „pandemia” i kryzys mieszkaniowy. Nieruchomości w tej gminie sprzedają się średnio za 737 902 funtów.

Obecna sytuacja zmusza rodziny do szukania innego miejsca zamieszkania albo do rezygnacji z posiadania dzieci – sugeruje brytyjski dziennik. Współczynnik dzietności w Wielkiej Brytanii – średnia liczba porodów kobiety – utrzymuje się na stałym poziomie od 2010 r. i jak podał tamtejszy Urząd Statystyczny, wskaźnik ten spadł w 2022 r. do 1,49. W 2021 r. wynosił 1,55, a w 2010 r. - 1,94.

Brytyjczycy mają jedne z bardziej liberalnych regulacji proaborcyjnych. W samym tylko 2021 r. uśmiercono ponad 214 tys. dzieci poczętych i aż 87 proc. aborcji było indukowanych medycznie. Ponad 82 proc. uśmiercających „zabiegów” dokonano z powodu wskazań psychiatrycznych.

W Londynie wskaźnik dzietności utrzymuje się na poziomie 1,39, a np. w Brighton jest jeszcze niższy i wynosi zaledwie 1. Nie ma zastępowalności pokoleń i w ciągu kilku następnych lat znacznie wzrośnie liczba zamykanych szkół. W Westminster w 17 z 39 szkół w gminie brakuje około jednej czwartej dzieci. W Wandsworth, Hackney i Southwark odsetek ten wynosi około 40 procent.

Poza Londynem z tym problemem borykają się również: Brighton and Hove, York, Torbay, Redcar i Cleveland.

Problem wydaje się być jeszcze bardziej skomplikowany. Rodzice narzekają nie tylko na wysokie koszty utrzymania, ale także na słabą dostępność żłobków oraz trudności z dostaniem się ich dzieci do dobrych szkół.

 

Źródło: telegraph.co.uk, gov.uk

AS

 

dziecko2.jpg
Zdjęcie ilustracyjne pixabay.com

Kiedy urodzi się ostatni Polak, czyli dlaczego młodzi nie chcą mieć dzieci?

Tak naprawdę najtrudniejszy jest moment decyzji o pierwszym dziecku. My możemy mieć nawet mniej kobiet w wieku rozrodczym, ale kluczowym zadaniem jest przekonanie ich do posiadania dzieci. Jeśli nam się to uda, to właśnie za sprawą odpowiednio prowadzonej przez państwo polityki prorodzinnej, odpowiednim wsparciu, odpowiednich ułatwieniach one same zdecydują się na drugie i kolejne dziecko – mówi w...Czytaj dalej

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: