Prawo o wspomaganym samobójstwie można powstrzymać – tak jak na Wyspach Brytyjskich

Mobilizacja sił konserwatywnych, w tym Kościoła i wspólnoty anglikańskiej, przyczyniła się do odrzucenia w minionym tygodniu przez Izbę Gmin ustawy o wspomaganym samobójstwie.
„Do osiągnięcia tego rezultatu niewątpliwie przyczyniła się praca biskupów Kościoła katolickiego i wspólnoty anglikańskiej oraz stowarzyszeń obywatelskich pro-life, które szeroko zmobilizowały się przeciwko wspomaganemu samobójstwu. Pokazały one bowiem, że dzięki modlitwie, przemyślanej strategii, organizacji i odwadze można sprawić, by dobro wspólne i zasady zwyciężyły” – skomentował włoski publicysta Luca Volontè to, co wydarzyło się w brytyjskim parlamencie.
W piątkowy wieczór, po uprzedniej debacie Izba Gmin odrzuciła projekt ustawy stosunkiem głosów 286:270.
Zabiegi o legalizację wspomaganego samobójstwa zaczęły się przed dwoma laty, po wyborach parlamentarnych, gdy wyraźną przewagę w parlamencie zdobyła Partia Pracy.
Istotnie, w listopadzie 2024 projekt ustawy firmowany przez Kim Leadbeater uzyskał w Izbie Gmin większość 55 głosów w drugim czytaniu oraz 23 – w trzecim (czerwiec 2025). Trafił do Izby Lordów, gdzie przeterminował się w kwietniu obecnego roku.
Deputowana Lauren Edwards złożyła więc kolejny, niemal identyczny projekt, który w piątek odrzucili parlamentarzyści wywodzący się z właściwie wszystkich sił politycznych, od prawa do lewa.
Propozycja zakładała pozwolenie osobom dorosłym, którym lekarskie diagnozy dają mniej niż pół roku życia, zwrócenie się o „pomoc” w jego zakończeniu. Wspomagane samobójstwo byłoby legalne pod pewnymi rygorami. Zgodę na nie musiałoby wydać dwóch lekarzy i „zespół ekspertów”.
Projekt nie wnosił za to nic pod względem poprawy opieki paliatywnej nad osobami, które chcą żyć do swego naturalnego kresu.
„Piątkowe odrzucenie powinno definitywnie wstrzymać [eutanazyjną] inicjatywę Partii Pracy w tej kadencji do czasu następnych wyborów w 2029 r., biorąc pod uwagę, że nowy premier Andy Burnham nie ukrywał swoich preferencji dla dobrego prawa dotyczącego opieki paliatywnej oraz braku poparcia wobec propozycji swojej partii, podczas gdy jego poprzednik Starmer popierał legalizację wspomaganego samobójstwa od 2024 roku” – uważa Luca Volontè.
Zanim Izba Gmin ocaliła wiele ludzkich istnień, nastąpiła wielka mobilizacja opinii społecznej, środowisk lekarskich i prawniczych oraz wspólnot wyznaniowych. Odbywały się akcje protestacyjne przeciwko ustawie, czuwania modlitewne, marsze i kampanie listowne.
Po pomyślnym głosowaniu arcybiskup Liverpoolu John Sherrington, zajmujący się w angielskim episkopacie kwestiami pro-life, dziękował wszystkim osobom zaangażowanym w sprzeciw wobec eugenicznych przepisów. Szczególnie zwrócił się do stowarzyszeń zajmujących się prawami osób z niepełnosprawnościami, a także do prawników i pracowników służby zdrowia, którzy zabrali głos broniąc „godności i świętości każdego życia”.
„Jest to lekcja, którą powinni zrozumieć liderzy Papieskiej Akademii Życia i przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch (CEI), którzy (…) zabiegają o uchwalenie ustawy o wspomaganym samobójstwie – aby mogli na nowo świadczyć o racjach stojących za życiem, mocy modlitwy i mieli odwagę działać, zamiast biec za światem w jego antyludzkim dryfie” – podkreślił Luca Volontè.
Źródło: LaNuovaBQ.it
RoM








