Eutanazja tylnymi drzwiami? Brytyjscy lekarze proponują... zagładzanie chorych na śmierć

Choć w Wielkiej Brytanii udało się wstrzymać – przynajmniej na jakiś czas – legalizację tzw. eutanazji, to Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne (BMA) próbuje teraz forsować ten haniebny proceder tylnymi drzwiami. W opublikowanych 17 sierpnia 2026 r. wytycznych stowarzyszenie proponuje lekarzom... zagłodzenie osób chorych na śmierć.
Niestety BMA nie jest pierwszą instytucją, która wpadła na taki pomysł. Wcześniej, w 2023 r., Amerykańska Akademia Hospicyjna i Medycyny Palliatywnej (AAHPM) stwierdziła, że osobom „terminalnie chorym” lekarze mogą zaprzestać podawania pokarmów i płynów w celu przyspieszenia ich śmierci. Za stadium „terminalne” uznano przy tym „rokowanie trwające od miesięcy do kilku lat”.
Brytyjczycy poszli jednak o krok dalej. Ich wytyczne nie mówią już nawet o terminalnym stadium choroby, a za wystarczający powód uznają wolę pacjenta, który chce zakończyć życie.
„Wychodzimy od stanowiska, że: pacjenci zdolni do samodzielnego podejmowania decyzji mają także prawo podejmować decyzje dotyczące odmowy leczenia oraz dotyczące ich odżywiania i nawodnienia, w tym dobrowolnego zaprzestania jedzenia i picia, aby przyspieszyć śmierć; nie istnieje prawny wymóg, by pacjent był chory lub w końcowej fazie życia, gdy decyduje się dobrowolnie przestać jeść i pić, aby przyspieszyć swoją śmierć” – czytamy w wytycznych BMA.
Zupełne pomylenie pojęć
Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne zupełnie pomyliło pojęcie „odmowy leczenia”. Owszem, pacjent ma prawo odmówić terapii, szczególnie gdy jest ona uciążliwa, a prawdopodobieństwo jej skuteczności – niewielkie. Jest to zrozumiałe, ponieważ czasami lepszym rozwiązaniem dla osoby terminalnie chorej może być spokojnie doczekanie końca swoich dni, zamiast poddawania się uciążliwej terapii, która najprawdopodobniej i tak nie przyniesie poprawy. Pacjent ma w tym zakresie prawo do świadomego wyboru.
Czym innym jest jednak podstawowa opieka, która należy się każdemu choremu. Nawet jeśli pacjent nie chce podejmować terapii, nadal ma prawo otrzymać jedzenie i picie, środki uśmierzające ból czy zabiegi higieniczne. Słowem: rezygnacja z terapii nie oznacza pozbawiania osoby chorej człowieczeństwa i skazania jej na okropną śmierć z głodu i odwodnienia.
Na tę różnicę zwrócił uwagę bp William Koenig z diecezji Wilmington w USA. - Nasza wiara katolicka uczy nas, że każde życie jest święte – od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Oznacza to, że istnieje ogromna między przypadkami, w których śmierć przychodzi naturalnie, a tymi w których podejmuje się działania mające na celu jej spowodowanie – powiedział hierarcha.
Lekarze zobowiązani do „pomocy”
Kolejnym bulwersującym faktem jest to, że według wytycznych BMA lekarze w takich przypadkach mają obowiązek dostosować się do woli pacjenta.
„Rola lekarza nie polega na rozpatrzeniu, czy decyzja pacjenta jest racjonalna, rozsądna czy uzasadniona. To nie lekarze decydują, czy pacjent powinien mieć prawo zakończyć życie w ten sposób” – zaznaczono.
Pojawia się zatem pytanie, czy lekarze, którzy próbują odwieść pacjentów od decyzji o śmierci głodowej, nie będą przypadkiem pociągnięci do odpowiedzialności. A przecież sumienie lekarza nakazuje mu zainteresowanie się sytuacją chorego, wskazanie mu możliwości terapii, czy też polecenie mu konsultacji psychologa. Czy takie działania nie będą rozumiane jako sprzeczne z rzekomym respektowaniem woli pacjenta?
Ani eutanazja ani śmierć głodowa nie są „umieraniem z godnością”
Wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy jak wygląda śmierć w przypadku czy to tzw. eutanazji, czy śmierci z głodu. Mało mają one wspólnego ze „współczuciem” i „umieraniem z godnością”. W przypadku tzw. eutanazji, po przyjęciu trucizny osoba kona w nieludzkich męczarniach. Preparaty powodujące zgon zawierają podobne składniki do tych, które podaje się podczas wykonywania kary śmierci. Badania pokazały, że osoby które przyjęły tę truciznę, niejednokrotnie krzyczały z bólu mając poparzone usta i gardło. Co więcej, czasopismo medyczne „Anaesthesia” podało, że czas umierania w takich męczarniach może wynosić nawet 7 dni.
Podobnie jest w przypadku śmierci z głodu lub odwodnienia. Człowiek odczuwa silne pragnienie, suchość w gardle, osłabienie i ból. Również w przypadku głodu mogą pojawiać się m.in. zawroty głowy, nudności i ból.
Rola medycyny paliatywnej
Personel medyczny opiekujący się osobą terminalnie chorą bądź umierającą, zobowiązany jest do łagodzenia bólu tej osoby i podstawowej troski o nią, a nie do przyspieszania śmierci. Przeczą temu opublikowane przez BMA wytyczne, które zalecają medyczne i kulturowe barbarzyństwo, które mało ma wspólnego z „umieraniem z godnością”.
Źródło: opoka.org.pl, PCh24.pl
AF







