Wiceprezydent USA ostrzega Izrael: na ich miejscu nie krytykowałbym jedynego sojusznika na świecie

Gdybym zasiadał w gabinecie rządu izraelskiego, prawdopodobnie nie atakowałbym jedynego potężnego sojusznika, jaki pozostał mi na całym świecie - oświadczył J. D. Vance, ostrzegając premiera Izraela Benjamina Netanjahu przed potencjalnym torpedowaniem negocjacji USA z Iranem.
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych wyraził nadzieję, że zarówno Izraelczycy jak i Arabowie z regionu będą współpracować by doprowadzić negocjacje z Teheranem do końca. Pytany o doniesienia portalu Axios, który przekonywał o „wściekłości” Netanjahu w reakcji na decyzję o podpisaniu wstępnego porozumienia z Iranem, Vance stwierdził, że choć nie ma dowodów na takie zachowanie izraelskiego premiera, część z jego środowiska politycznego nie ma hamulców przed atakowaniem Donalda Trumpa.
- Nie odzwierciedla to rozmów, jakie z nim przeprowadziłem, ale być może mówi on komuś innemu coś, czego nie mówi mi. Powiem jednak – i to mnie niepokoi – że widzieliście osoby z gabinetu Bibiego, które publicznie zaatakowały tę umowę, a pod pewnymi względami bardzo osobiście zaatakowały prezydenta Stanów Zjednoczonych - podkreślił.
Wiceprezydent zwrócił się następnie do strony izraelskiej z mocnym przesłaniem. - Po pierwsze, Donald J. Trump jest obecnie jedyną głową państwa na całym świecie, która darzy Izrael sympatią. A tak się składa, że jest on głową państwa będącego światowym supermocarstwem. Gdybym zasiadał w gabinecie rządu izraelskiego, prawdopodobnie nie atakowałbym jedynego potężnego sojusznika, jaki pozostał mi na całym świecie - oświadczył.
- Członkom rządu w Izraelu, którzy atakują prezydenta Stanów Zjednoczonych, chcę przypomnieć, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy dwie trzecie broni obronnej, która chroniła waszą ojczyznę, zostało wyprodukowane przez Amerykanów i sfinansowane z amerykańskich podatków. Problemem Izraela nie jest Donald J. Trump. Każdy w Izraelu, kto uważa, że ich największym problemem jest prezydent Stanów Zjednoczonych, musi się obudzić i dostrzec rzeczywistość sytuacji, w jakiej znajduje się ten kraj - dodał.
Wypowiedź Vance'a to kolejny przykład krytyki jaka płynie z najwyższych szczebli administracji Donalda Trumpa wobec postawy rządu Netanjahu. Kiedy Izrael ponownie zaatakował Bajrut na wieść o podpisaniu wstępnej umowy z Iranem, Trump nie krył frustracji. - Po ch*** on przeprowadził ten ataki? Byłem strasznie wkurzony. Dałem mu to odczuć. On nie ma za grosz wyczucia. Dałem mu to do zrozumienia - miał powiedzieć w rozmowie z Axios.
Podczas oficjalnej konferencji prasowej w trakcie spotkania G7 w Paryżu, Trump otwarcie skrytykował Izrael za „nie robienie dobrej roboty” w Libanie. Amerykański przywódca potępił ataki na obiekty cywilne, skutkujące śmiercią postronnych osób. Zasugerował również, że interwencja w Libanie powinna zakończyć się już dawno temu, a skoro Izrael nie radzi sobie z Hezbollahem, może lepszym rozwiązaniem byłoby upoważnienie do walki z terrorystami innego stronnika Amerykanów w regionie - nowe władze Syrii.
Źródło: YouTube / The Independent / własne PCh24.pl
PR







