Wkrótce wyrok sądu apelacyjnego w sprawie zabójstwa proboszcza z Kłobucka

W środę 23 września Sąd Apelacyjny w Katowicach ogłosi wyrok w procesie Tomasza J., skazanego w I instancji na 20 lat więzienia za zabójstwo ks. Grzegorza Dymka, proboszcza parafii NMP Fatimskiej w Kłobucku. W czwartek przed SA odbyła się rozprawa odwoławcza.

Ksiądz Dymek zginął w lutym 2025 roku, podczas napadu na plebanię. Miał 58 lat.

Pod koniec marca częstochowski sąd uznał, że sprawca działał z zamiarem ewentualnym zabójstwa. Poza karą więzienia zobowiązał oskarżonego także do zapłaty zadośćuczynienia rodzinie zmarłego. Na czwartkową rozprawę Tomasz J. został doprowadzony z aresztu.

Zróbmy to razem!

Od wyroku z I instancji odwołała się zarówno prokuratura, która uważa, że J. miał bezpośredni zamiar pozbawienia życia duchownego i wniosła o wymierzenie mu kary dożywocia, jak i obrona, według której oskarżony nie miał zamiaru pozbawienia duchownego życia – chciał dokonać rozboju, a śmierć księdza była nieszczęśliwym wypadkiem.

Proces Tomasza J. rozpoczął się przed częstochowskim sądem w grudniu 2025 r. W składanych wówczas wyjaśnieniach mężczyzna przyznał, że chciał okraść duchownego, ale zaprzeczał, by zamierzał go zabić. Podczas napadu skrępował ręce księdza trytytkami, a taśmą foliową owinął mu głowę, zatykając usta i nos. Przyczyną śmierci proboszcza było uduszenie. Opowiadał, że zaplanował napad, bo miesiąc wcześniej usłyszał, jak dwie panie w sklepie mówiły, że duchowny ma dużo pieniędzy i sejf. Mówił też, że sam miał problemy finansowe i został oszukany.

Prok. Aleksander Piekacz przekonywał w czwartek przez sądem, że Tomasz J. nie zrobił nic, aby pomóc swojej ofierze – po owinięciu księdzu głowy folią nie wykonał otworu, umożliwiającego dopływ powietrza. Według prokuratury sprawca działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa i działał z motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

Tomasz J. w czwartek przed sądem ponownie przeprosił i powtórzył, że bardzo żałuje tego, co się stało. – W życiu bym nikogo nie zabił – oświadczył i zapewnił, że choć chciał okraść księdza, to nie miał zamiaru pozbawić go życia. – Nie mogę sobie tego wybaczyć, czuję straszny ból, że zraniłem rodzinę księdza – przekonywał Tomasz J.

Według obrońcy oskarżonego, mec. Rafała Kowalskiego, najwłaściwsza kwalifikacja prawna przestępstwa zarzucanego jego klientowi to nieumyślne spowodowanie śmierci. – Nie analizujemy samego faktu, że nastąpił zgon. Pytanie dlaczego on nastąpił, czy oskarżony podjął świadomie działania, które ten zgon spowodowały – powiedział adwokat dziennikarzom. W opinii obrony podczas szamotaniny w ciemności J. mógł nie zauważyć tego, że kneblując księdza, by nie wzywał on pomocy, wraz z ustami zamknął mu również dopływ powietrza przez nos.

W twierdzenia oskarżonego i jego obrońcy nie wierzą bracia ks. Dymka, którzy przyszli w czwartek do sądu i wnieśli o „sprawiedliwą karę”. – Jak można mówić, że tego nie chciał? Ta folia zamykająca dopływ powietrza była tak grubo owinięta, że nie dało się dorosłemu człowiekowi jej przebić (...) Policja musiała iść do góry, do plebanii, żeby ją przeciąć nożyczkami – powiedział dziennikarzom jeden z braci księdza, Andrzej Dymek. Bliskich księdza wzburzyło stanowisko Tomasz J. i jego obrońcy, według których duchowny mógłby żyć, gdyby policja od razu po przybyciu na miejsce napadu ruszyła mu z pomocą.

Wieczorem 13 lutego 2025 roku dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku odebrał zgłoszenie, że z garażu plebanii przy ul. Kochanowskiego słychać wołanie o pomoc i odgłosy walki. Skierowani na miejsce policjanci zauważyli mężczyznę w kominiarce, który przeskoczył przez płot i wsiadł do samochodu. Wtedy jeden z policjantów wyjął kluczyk ze stacyjki auta i z pomocą innych mężczyzn obezwładnił kierowcę. Miał on przy sobie czarną kominiarkę, trytytki, sekator i przedmiot przypominający pistolet.

Po wejściu do garażu policjanci zauważyli leżącego na podłodze księdza ze skrępowanymi rękami i owiniętymi taśmą foliową ustami i nosem. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon duchownego. Przeprowadzona później sekcja zwłok wykazała, że przyczyną jego śmierci było gwałtowne uduszenie w wyniku zamknięcia dróg oddechowych.

Jak wynika z ustaleń śledztwa, na chwilę przed napadem 52-letni Tomasz J. wszedł do otwartego garażu plebanii. Proboszcz został zaatakowany, gdy wjechał do garażu. Bronił się i wzywał pomocy, został jednak przewrócony przez sprawcę na podłogę. Następnie Tomasz J. skrępował mu ręce i owinął głowę taśmą, co uniemożliwiło mu oddychanie. Potem sprawca przeszukiwał budynek plebanii, szukając pieniędzy i innych wartościowych przedmiotów.

Z zebranych w śledztwie dowodów wynika, że na krótko przed zabójstwem proboszcz zebrał od wiernych w formie datków znaczną kwotę. Jak podawały media, podczas Mszy ksiądz podsumował dary zebrane w trakcie kolędy i poinformował, że było to 80 tysięcy złotych. Prokuratura przedstawiła Tomaszowi J. zarzut zabójstwa duchownego i usiłowania rozboju na jego szkodę. Podczas śledztwa morderca przyznał się do zarzucanej mu zbrodni i odmówił złożenia wyjaśnień. Po przedstawieniu zarzutów został aresztowany.

Po przeprowadzonej obserwacji Tomasza J. biegli lekarze wydali opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynika, że mężczyzna był w chwili popełnienia zarzucanego mu przestępstwa poczytalny i może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Biegli w opinii stwierdzili także, że w czasie obserwacji podejrzany próbował symulować objawy zaburzeń psychicznych. Tomasz J. nie był wcześniej karany.

Źródło: PAP

 

mid-25221055.jpg
fot. PAP/Waldemar Deska

W Kłobucku odbył się pogrzeb ks. Grzegorza Dymka. Zamordowanego kapłana żegnały tłumy wiernych

Tłumy wiernych – wśród nich członkowie rodziny, przedstawiciele lokalnej społeczności, duchowieństwa i władz – pożegnały w piątek w Kłobucku ks. Grzegorza Dymka – zamordowanego ponad tydzień temu podczas napadu na plebanię proboszcza tamtejszej parafii NMP Fatimskiej. Duchowny miał 58 lat.Uroczystości pogrzebowe pod przewodnictwem metropolity częstochowskiego arcybiskupa Wacława Depo odbyły się w ...Czytaj dalej

 

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: