Wybór biskupa „na sposób synodalny”. Czyli decyduje to, co zawsze

Stolica Apostolska przygotowuje nowe reguły wyboru biskupów. Dużo mówi się o synodalności i udziale świeckich, ale w praktyce zmieni się raczej niewiele. Tak czy inaczej będzie decydować to, co decydować musi: lokalny układ sił.
Wybór nowego biskupa diecezjalnego to jedna z najbardziej wrażliwych kwestii w Kościele katolickim. W końcu chodzi tu o to, na czym wszystko się trzyma: sprawowanie władzy. O nominowanie biskupów papieże toczyli zaciekłe spory z cesarstwem; o to toczą się dziś spory z Chinami.
Obecnie od strony formalnej sprawa jest dość prosta. Nuncjusz apostolski przygotowuje listę trzech kandydatów, tak zwane terno. Przedkłada ją w Kurii Rzymskiej (zwykle w Dykasterii ds. Biskupów), a papież – konsultując się z kompetentnymi urzędnikami – dokonuje wyboru jednego z kandydatów.
W praktyce sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. W grę wchodzą przecież układy wewnątrzkościelne, sytuacja polityczna, rozmaite wpływy, interesy i gry. O tym, kto będzie w danej diecezji biskupem, decyduje po prostu lokalny układ sił.
Kluczową rolę odgrywa często poprzedni biskup. Jeżeli ma mocną pozycję we własnej diecezji i w krajowym episkopacie, nierzadko jest w stanie przeforsować na swojego następce tego, kogo chce. Bywa, oczywiście, tak, że ustępujący biskup nie ma żadnego znaczenia: jego pozycja mogła być słaba, mógł się skompromitować, reprezentować „układ z przeszłości” i tak dalej. Osobna sytuacja zachodzi wówczas, gdy biskup umiera albo zostaje zdjęty z urzędu.
Bardzo istotne jest stanowisko władz Konferencji Episkopatu, z racji na istotę rzeczy, ze szczególnym uwzględnieniem głosu metropolity, w którego metropolii ma rządzić nowy biskupów.
Papież w swojej decyzji nie formalnie jest niczym związany. Właściwy wybór z listy nuncjusza dokonuje się pomiędzy papieżem a Dykasterią ds. Biskupów.
Oczywiście nuncjusz dobrze o tym wie, dlatego zanim przedłoży listę, sam może porozmawiać z odpowiednim członkiem tej Dykasterii – tak, by na liście trzech był już ten, kto znajdzie aprobatę zaufanego człowieka papieża.
Zależnie od przypadku, wybór może być trudny, bo czasami niełatwo znaleźć dobrego kandydata – bywają diecezje z poważnymi problemami. Innym razem jest łatwy, zwłaszcza wtedy, kiedy ustępujący biskup ma naprawdę mocną pozycję i od dawna komunikuje wszystkim zainteresowanym, kogo chce na swojego następcę.
Proces jest w gruncie rzeczy skrajnie upolityczniony (w sensie polityki kościelnej) i w pewnym sensie, skrajnie klerykalny. Teoretycznie nuncjusz zasięga szerokiej opinii wśród zainteresowanych stron, może więc rozmawiać również ze świeckimi.
Nic jednak nie zmusza go do tego, by naprawdę wziął pod uwagę ich ocenę. Liczy się głos wpływowych duchownych, którzy – zgodnie ze swoimi uwarunkowaniami – biorą pod uwagę własne interesy i lokalne czy krajowe układy. Świecki może mieć wpływ na wybór biskupa, głównie wtedy, kiedy jest odpowiednio ustosunkowany. Na przykład jeżeli w danym mieście od lat rządzi jakiś prezydent czy burmistrz, to jest dość normalne, że wybierze się takiego biskupa, który będzie umiał nawiązać z nim odpowiednią relację. W końcu rządy biskupa to nie tylko doktryna i moralność, ale również administracja, finanse i nieruchomości. Trzeba to wszystko jakoś pogodzić.
Dlatego opracowanie nowych zasad wyboru biskupa nie jest rzeczą łatwą – i trudno byłoby spodziewać się tu jakiejś rewolucji.
Tę konieczność wzięła pod uwagę Synodalna Komisja Studyjna, która opublikowała kilka dni temu raport o „niektórych aspektach osoby i posługi biskupa” w kontekście jego wyboru w kluczu „synodalnym”. W praktyce, żadnej synodalności ani demokracji nie będzie. Komisja zaproponowała tylko stworzenie pewnych instytucji, które mają zagwarantować całkowicie niewiążący udział osób „nieklerykalnych” w procedurze.
Konkretnie rzecz biorąc, według komisji w każdej diecezji, w której zbliża się czas wyboru nowego biskupa, ma powstać Komitet ds. Kościoła Lokalnego. Taki komitet ma składać się z dwóch księży, dwóch osób zakonnych oraz dwojga świeckich. Mają to być również kobiety. Księży ma wybrać diecezjalna Rada Kapłańska, natomiast osoby zakonne oraz świeckich ma wybrać diecezjalna Rada Duszpasterska. Komitet ma zastanowić się nad stanem diecezji oraz wskazać osoby, które w jego ocenie będą nadawać się na nowego biskupa. Nie będzie to jednak w żaden sposób wiążące: wskazania Komitetu zostaną przedłożone albo na forum Konferencji Episkopatu (jeżeli jest to jakiś mały kraj), albo na forum danej prowincji kościelnej (metropolii). W porozumieniu z nuncjuszem, to na tej podstawie mają powstać rekomendacje dla Stolicy Apostolskiej, czyli klasyczne terno. Nuncjusz będzie oczywiście, tak jak dotąd, konsultować się z kim chce i jak chce, dbając tylko o to, by brać pod uwagę opinię „wszystkich”, w tym kobiet, młodzieży, biednych albo mniejszości językowych czy etnicznych.
Ostateczną decyzję będzie podejmować oczywiście papież, robiąc, co chce – w porozumieniu z nuncjuszem oraz Dykasterią ds. Biskupów. Jedyną faktyczną nowością ma być powstanie specjalnych instytucji, które będą dokonywać „ewaluacji” całego procesu pod kątem jego transparentności oraz „synodalności”. Takie instytucje mają działać zarówno w diecezji jak i w Kurii Rzymskiej. Ewaluacyjna instytucja diecezjalna ma sprawdzić, czy proces rozróżniania kandydata na biskupa rzeczywiście był „synodalny”, to znaczy brał pod uwagę opinię wszystkich; ewaluacyjna instytucja kurialna ma z kolei co pewien czas sprawdzać, czy Dykasteria ds. Biskupów działa „synodalnie”. Propozycje Komisji Studyjnej nr 7 są pod tym względem na tyle enigmatyczne, że w praktyce nie musi to mieć jakiegokolwiek znaczenia.
Mówiąc krótko i wprost: Komisja Studyjna nr 7 wykonała swoje zadanie, starając się narracyjnie opakować proces wyboru biskupa w język „synodalny”, pełen transparentności, inkluzji, włączenia, słuchania i rozeznawania. Ostatecznie jednak rzecz jest zbyt ważna, by rzucać ją na pastwę synodalnego demokratycznego pseudo-egalitaryzmu. Dlatego pomimo stworzenia jakichś nowych organów doradczych, decydować będzie to, co zawsze: układ sił.
Paweł Chmielewski





