Z Treblinki znikną kamienie z napisem „Jedwabne” i „Radziłów”. Są rzekomo „antysemickie”

Z Treblinki znikną kamienie, które upamiętniają Żydów z Jedwabnego i Radziłowa. Decyzję w tej sprawie zaakceptował wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. Nie chcą się z nią pogodzić Instytut Pamięci Narodowej - i samo Muzeum w Treblince.
Kilka dni temu na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się list otwarty prof. Elżbiety Janickiej z PAN. Janicka jest zarazem członkiem Rady Programowej Stowarzyszenia przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita". Profesor wezwała do zmiany aktualnej ekspozycji na terenie Muzeum Treblinka. Domagała się tego od szefowej Międzynarodowej Rady Treblinki, profesor Havi Dreifuss.
Jak podaje "Rzeczpospolita", decyzja o usunięciu kamieni miała zapaść na bezpośredni wniosek szefowej resortu kultury, Marty Cienkowskiej, który wpłynął do dyrekcji Muzeum Treblinka. Podstawę prawną stanowi uchwała Międzynarodowej Rady Treblinki z września 2025 roku. W uchwale zapisano, że w Treblince należy upamiętniać wyłącznie te społeczności, co do których istnieją jednoznaczne dowody na ich deportację do Treblinki. W przypadku Jedwabnego i Radziłowa miałoby tak nie być.
Przeciwko ustawianiu takich kamieni w Treblince protestowała Janicka. Wskazała też na kamienie z napisem "Goniądz", "Kleszczele" czy "Grajewo". Według Janickiej, są to po prostu "antysemickie artefakty".
Ponadto Janicka zaprotestowała w sprawie krzyży, które "wieńczą groby żydowskich ofiar". Skrytykowała też fakt, że odbywają się w Treblince "religijne katolickie ceremonie - takie jak Droga Krzyżowa". Janicka twierdziła, że dochodzi do "de-judaizacji Treblinki I", co może potencjalnie prowadzić do analogicznej de-judaizacji "innych miejsc Zagłady". W swoim liście Janicka pisała o "unieważnianiu polskiej części odpowiedzialności za los tych Żydów, którzy ostatecznie zostali zabici przez Niemców - poza Treblinką, podczas wywózek i później - z powodu Polaków, którzy uniemożliwiali im ucieczkę lub polowali na nich i wydawali ich Niemcom". "Żydzi bywali także mordowani bezpośrednio przez Polaków bez niemieckiego udziału. Nie były to odosobnione przypadki. Ofiary tych zbrodni miałyby być dzisiaj uznane za ofiary Treblinki" - stwierdziła krytycznie w liście.
Już wcześniej, bo w maju 2024 roku, Janicka wysłała do Biura Dziedzictwa Kulturowego MKiDN memorandum, domagając się zmian w Treblince.
Jak pisze "Rzeczpospolita", część argumentów Janickiej została zaakceptowana przez urzędników ministerstwa kultury oraz przez Międzynarodową Radę Treblinki. Dotyczy to między innymi usunięcia nazw "Jedwabne" oraz "Radziłów". Kamienie z tymi nazwami miałyby w ocenie krytyków sugerować, że przerzuca się rzekome polskie sprawstwo na Niemców, tak, by rozmywać rzekomą polską odpowiedzialność za mordowanie części Żydów.
Międzynarodowa Rada Treblinki napisała: "wydaje się, że Żydzi z Radziłowa zostali zamordowani głównie w pogromie z 7 lipca 1941 r., a w Jedwabnem Żydzi, którzy przeżyli pogrom z 10 lipca 1941 r., zostali następnie wysłani do pobliskich miejscowości, a stamtąd deportowani do Oświęcimia. [...] W związku z tym, ponieważ Żydzi z Radziłowa i Jedwabnego nie zostali zamordowani w Treblince, ze względu na dbałość o dokładność historyczną, z Pomnika należy usunąć kamienie pamiątkowe noszące te nazwy gmin".
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", są jednak historycy - jak Albert Stankowski, zastępca dyrektora Muzeum w Treblince - którzy uważają, że w tym obozie mogli zginąć niektórzy Żydzi z Jedwabnego. "Najbardziej wyważony wniosek jest następujący: część Żydów z Jedwabnego, którzy przeżyli pogrom z 10 lipca 1941 r., mogła trafić do Treblinki poprzez sieć gett i punktów tranzytowych funkcjonujących na obszarze okręgu białostockiego, ale skali tego zjawiska nie da się ustalić w sposób ścisły, brak jednak podstaw źródłowych do jego kategorycznego wykluczania" - stwierdził, cytowany przez dziennik.
Jak sugeruje "Rzeczpospolita", usunięcie kamieni "Jedwabne" i "Radziłów" z terenu Treblinki może oznaczać, że w przyszłości znikną też inne kamienie.
Krytycznie decyzję ocenił Instytut Pamięci Narodowej. "Z zaskoczeniem przyjmujemy decyzję wojewody mazowieckiego, który wyraził zgodę na usunięcie nazw „Radziłów” i „Jedwabne” z głazów upamiętniających Żydów deportowanych przez Niemców do niemieckiego obozu zagłady Treblinka II. Kamienie te, stanowiące integralną część upamiętnienia na terenie byłego obozu, mają przypominać o tragicznym losie części żydowskich mieszkańców tych miejscowości" - napisał IPN.
"Decyzja wojewody stoi w sprzeczności z opinią Instytutu, w której podkreślono: „Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że do obozu zagłady w Treblince deportowano znaczną grupę Żydów z Jedwabnego, a być może również kilka osób z Radziłowa”. Pamięć o Zagładzie wymaga szczególnej odpowiedzialności i wrażliwości. Każda ingerencja w istniejące upamiętnienia powinna być oparta na pełnych i wiarygodnych ustaleniach historycznych, a nie doraźnych decyzjach administracyjnych. Uważamy, że nazwy tych miejscowości nie znalazły się w muzeum przypadkowo, a ich usunięcie prowadziłoby do zniekształcenia pamięci o ofiarach Holokaustu. Apelujemy o pozostawienie tablic w dotychczasowym miejscu" - dodał Instytut.
Źródła: rp.pl, wyborcza.pl, IPN
Pach





