Zełenski gloryfikuje zbrodniarzy z UPA, a polskie MSZ... „wyraża roczarowanie”

- Jednoznacznie negatywnie oceniamy nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA” - przekazał na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór 29 maja. Z kolei w rozmowie PAP powiedział, że wiceszef resortu Marcin Bosacki „przekazał rozczarowanie decyzją” ambasadorowi Ukrainy Wasylowi Bodnarowi.
27 maja Wołodymyr Zełenski zdecydował o nadaniu jednej z jednostek ukraińskich sił zbrojnych nazwy „Bohaterów UPA”. Decyzja ukraińskiego przywódcy jest skandaliczna, ponieważ Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za rzeź wołyńską i masowe mordy na ludności polskiej.
Sam Zełenski ogłosił, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Reakcja polskiego MSZ na tę skandaliczną decyzję ukraińskiego przywódcy jest dość niewielka. - Jednoznacznie negatywnie oceniamy nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA” - przekazał na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór 29 maja. Zaznaczył, że decyzja ta „rani pamięć o ofiarach tej organizacji” i uderza w relację między naszymi narodami. - Może być wykorzystana przez propagandę Rosji, która chce nas podzielić i podważyć wsparcie dla broniącej się Ukrainy. Kwestię tę podnosimy w rozmowach z partnerami z Ukrainy – wskazał Wiewiór.
Z kolei w rozmowie PAP powiedział, że wiceszef resortu Marcin Bosacki w rozmowie z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem „przedstawił nasze rozczarowane taką decyzją prezydenta Ukrainy, żeby tak nazwać jednostkę”. - My uważamy, że to nie pomaga dialogowi historycznemu, który mamy z Ukrainą - dodał rzecznik.
W lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia przeprowadziła skoordynowaną akcję wymierzoną w około 150 polskich miejscowości położonych w dawnym województwie wołyńskim, m.in. w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim, znajdujących się dziś na terytorium Ukrainy.
Zbrodnia ta, nazywana także rzezią wołyńską, była dokonana przez członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)- B (frakcja Bandery) i podporządkowanej jej Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Ukraińcy od lat nie chcą przyznać, że ich narodowa armia dokonała ludobójstwa na Wołyniu. W zamian twierdzą, że to co się tam stało, było efektem symetrycznego konfliktu zbrojnego. Co gorsza, winą obarczają obie strony po równo. Wśród wielu Ukraińców OUN i UPA są postrzegane przede wszystkim jako organizacje walczące przeciwko Związkowi Sowieckiemu, głównie ze względu na ich powojenną działalność oporu wobec władz ZSRR, a nie jako formacje wymierzone przeciwko Polakom.
Tymczasem w poniedziałek 25 maja na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Ukrainy pochowano prochy jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Andrija Melnyka. W uroczystościach wziął udział prezydent Wołodymyr Zełenski. Chociaż uznawany tradycyjnie za przywódcę „umiarkowanego” skrzydła ukraińskich nacjonalistów, Melnyk za przygotowywanie aktów terroryzmu i sabotażu spędził w polskim więzieniu cztery lata. Przez wiele lat działał również jako agent Abwehry i współpracownik III Rzeszy.
Źródło: PAP, PCh24.pl
AF






