Według Marcina Horały, wiceministra infrastruktury, rozwiązania dające pracodawcom wgląd w szczepienia pracowników, są segregacją, ale w zawiązku z trwającą walką z Covid-19, jest ona…uzasadniona. Wiceminister nieco minął się z prawdą twierdząc, że pracodawca miałby zwalniać z pracy kogoś, kto się nie zaszczepił, bo w zawodach medycznych będzie to możliwe.
– To jest segregacja, ale biorąc pod uwagę sytuację ona byłaby usprawiedliwiona czy uzasadniona ze względu na tę szczególną sytuację – tak w programie wp.pl Marcin Horała ocenił poselski projekt ustawy o szczepieniach pracowników (przeciwko Covid-19). Został on zgłoszony po tym, jak procedowanie tożsamego dokumentu rządowego zostało odsunięte w czasie przez Sejm.
Wiceminister przyznał, że projekt dotyka delikatnej kwestii i jak mówił „to jest segregacja”, ale uzasadniona obecną sytuacją epidemiczną. Horała porównał szczepienia przeciwko Covid-19 z wymogiem posiadania w niektórych zawodach tzw. książeczki sanepidowskiej czy przejścia określonych badań.
Wesprzyj nas już teraz!
I jak dodał: „nie mówimy o tym, że pracodawca miałby zwalniać z pracy kogoś, kto się nie zaszczepił”. Informacja miałaby bowiem służyć organizacji pracy i przesunięciom niezaszczepionych na inne stanowiska (bez styczności z klientami). Tyle, że tego rodzaju stwierdzenie nie dotyczy każdej branży. Albowiem szefowie podmiotów leczniczych będą mieli prawo do zarządzenia obowiązku szczepień dla pracowników, a osoby niezaszczepione będą mogły być zwolnione z pracy. Takie rozwiązanie jest zapisane w poselskim projekcie.
Dokument przewiduje też zwolnienia z obostrzeń dla przedsiębiorstw, które wykażą się stuprocentową wyszczepialnością pracowników. Zatem tego rodzaju informacja o pracownikach może być wykorzystana nie tylko do przesunięć organizacyjnych, ale też być bodźcem do podejmowania decyzji o zwolnieniu niezaszczepionych, bądź argumentem przy zatrudnianiu nowych pracowników.
Źródło: radiomaryja.pl, wp.pl
MA