„Kończy się proces wbudowywania w nas automatycznego cenzora, który sprawi, że pewnych słów nie będziemy wypowiadać w ogóle, a inne – nawet w naszych duszach – zmienią swoje znaczenie” – zauważa Witold Gadowski na łamach „Niedzieli”.
Publicysta wskazuje, że „niedobita” po ’89 komuna znowu podniosła głowę przejmując media i główne ośrodki kultury. „Dostali szansę na odkupienie swoich win, a oni zaczęli bezczelnie wyłazić na najbardziej eksponowane stanowiska. W swojej niefrasobliwości pozwoliliśmy na to, by komuchy i wychowane przez nich dzieci zawarły mocny sojusz z grupami, które chcą przebudować świat i zmienić jego naturalne oblicze” – przekonuje.
„Wolność staje się wartością zakazaną, choć przywoływana jest w niemal każdym przemówieniu totalisty. Prawda nie ma żadnego znaczenia – staje się nią to, co aktualnie służy ich planom” – podkreśla. Autor „Przeglądu Tygodnia” na YouTube zauważa, jak totaliści niszczą naturalne i tradycyjne rodziny, robiąc z nich „przytułki, w których wychowuje się nienaturalne i oderwane od rzeczywistości indywidua”.
„Wirtualna rzeczywistość, która może być dowolnie kreowana i zmieniana, zastępuje tę, nad którą władzę posiada jedynie Bóg” – zauważa i wskazuje, że dzisiejsi totaliści doskonale zrozumieli błąd swojego poprzednika, Karola Marksa. „Komunizmu nie da się wprowadzić przebudowując jedynie strukturę pracy i zarabiania; trzeba wejść do dusz ludzi, zakazić je, i tak nimi posterować, aby nikomu nie przyszło do głowy, że właśnie traci swobodę, wolność i prawdziwe piękno swojego istnienia” – zauważa.
„Kończy się proces wbudowywania w nas automatycznego cenzora, który sprawi, że pewnych słów nie będziemy wypowiadać w ogóle, a inne – nawet w naszych duszach – zmienią swoje znaczenie” – konkluduje.
Źródło: „Niedziela”
PR