15 października 2016

Wojna coraz bliżej? Rosjanie zamknęli przed obywatelami UE przejścia graniczne

(Photoagency Interpress, Russian Look, Global Look Press /10.09.2016. - Russia, Leningrad Region, Kamenka village. - Tankman's Day celebrations on Kirillovsky military training ground. In picture: 138th Guards Separate Motor Rifle Brigade of the Western Mi)

Chcąc dostać się z krajów Unii Europejskiej do Rosji nie można przekroczyć granicy na przejściu białorusko-rosyjskim. Kreml zamknął taką możliwość, a za złamanie przepisów grozi kara grzywny w wysokości do stu euro. Służby mogą też odebrać turyście wizę, deportować go z Rosji czy wpisać na „czarną listę” osób niepożądanych na terytorium Federacji Rosyjskiej.

 

W efekcie turyści nakładają kilkaset kilometrów drogi wybierając trasę wiodącą przez kraje bałtyckie lub Ukrainę. „Z informacji napływających od samych turystów wynika, że rosyjscy pogranicznicy odmawiają przejazdu przez większość punktów kontrolnych na granicy z Białorusią, tłumacząc, że formalnie nie mają one statusu przejścia międzynarodowego. Obecnie jedynym przejściem granicznym, które spełnia te wymogi, jest punkt w Nowych Jurkowiczach, oddalony od Krasnej Gorki o kilkaset kilometrów” – informuje „Gazeta Polska Codziennie”.

 

Co niezwykle istotne, obostrzenia dotyczą nie tylko turystów podróżujących własnymi autami, ale też kierowców ciężarówek, pracujących dla międzynarodowych firm handlowych.

 

– Takie ruchy Kremla należy rozpatrywać jako kolejny etap długofalowej strategii FR wobec Europy. Ma ona wywołać strach oraz ostateczny rozłam w Unii Europejskiej. Niestety podobne incydenty będą pojawiały się coraz częściej – mówi „GPC” Maciej Sankowski, ekspert portalu Defence24.pl.

 

Z treści raportu „Kremlowski podręcznik: Zrozumieć rosyjski wpływ na wschodnią i środkową Europę” opracowanego przez waszyngtoński think tank Center for Strategic and International Studies wynika między innymi, że agenci rosyjscy prowadzą zakrojoną na szeroką skalę akcję przejmowania kontroli nad strategicznymi obszarami państwowymi w co najmniej pięciu krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Wymienia się Bułgarię, Serbię, Słowację, Węgry i Łotwę. Podobny manewr stosowany jest w Czarnogórze, gdzie w niedzielę odbędą się wybory parlamentarne. Spore szanse ma prorosyjski Front Demokratyczny, który opowiada się za zerwaniem rozmów z Brukselą i zbliżeniem do Moskwy. Partia otrzymuje też wsparcie finansowe z Kremla.

 

Źródło: „Gazeta Polska Codziennie”

KRaj

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie