Rewolucja „Amoris laetitia” nie została jeszcze dokończona. Trzeba otwierać kolejne drzwi – mówi wpływowy niemiecki teolog moralny, Jochen Sautermeister.
Jochen Sautemeister jest teologiem moralnym z Bonn. Zasiada też w niemieckiej państwowej Radzie Etyki.
Dyskusję o roli Amoris laetitia w dziesięć lat po jej publikacji otworzył w przestrzeni niemieckojęzycznej były metropolita Wiednia, kardynał Christoph Schönborn. Purpurat nazwał dokument papieża Franciszka mianem „przełomu”, którym dopełnione zostały rzekome braki nauczania Jana Pawła II i innych papieży przed Jorge Mario Bergogliem.
Wesprzyj nas już teraz!
Dla Schönborna było to szczególnie wielkie osiągnięcie, bo w Amoris laetitia papież Franciszek wymienił pięć okoliczności, które trzeba uwzględnić oceniając daną sytuację rodzinną. Dokładnie te same pięć okoliczności opisano z kolei w dokumencie z 2000 roku, który ogłoszono w archidiecezji Wiednia – kiedy to właśnie kardynał Schönborn nią kierował. Chodzi tu zwłaszcza o sytuację osób w powtórnych związkach niesakramentalnych.
Według Jochena Sautermeistera Amoris laetitia rzeczywiście jest przełomem. To dokument, który stworzył „nową perspektywę w duszpasterstwie małżeńskim i rodzinnym”, zwłaszcza w kontraście do pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI, powiedział w rozmowie z portalem „Katholisch.de”.
Zdaniem teologa papież Franciszek „otworzył drzwi w podejściu duszpasterskim oraz myśleniu teologicznym, uznając, że istnieje różnorodność sytuacji rodzinnych”.
Sautemeister podkreślił, że Amoris laetitia wiąże się wprost z decentralizacją Kościoła katolickiego, którą wprowadzał Franciszek. Zgodnie z tą zasadą nie wszystkie kwestie powinien rozstrzygać Rzym – o wielu sprawach ma się decydować lokalnie, zależnie od kontekstu danego regionu. Istotne ma być też szczególne rozumienie Eucharystii jako „pokarmu dla słabych”, a nie „nagrody dla doskonałych”.
Teolog zaznaczył, że papież Franciszek chciał uniknąć polaryzacji w Kościele, dlatego Amoris laetitia proponuje konkretny „styl ewangelizacji” w obszarze małżeństwa i rodziny, ale nie wprowadza zmian w nauczaniu czy prawie kościelnym. Dlatego recepcja tego dokumenty wymaga procesu. Sautermeister ocenił, że ten proces wymaga zmiany szeregu wypowiedzi nauczycielskich Kościoła oraz norm prawnokanonicznych.
– Kościół nie może zatrzymać się na drodze samo-ewangelizacji oraz samokrytyki – stwierdził. Jako przykład podał publikację deklaracji Fiducia supplicans w grudniu 2023 roku, która wprowadziła błogosławienie par tej samej płci. Sautermeister wyraził nadzieję, że papież Leon XIV będzie kontynuować drogę Franciszka i „otwierać kolejne drzwi”.
Źródło: Katholisch.de
Pach