2 stycznia 1939 roku zmarł wybitny polski polityk i mąż stanu, Roman Dmowski. Choć już lata wcześniej katolicka religia zajęła szczególne miejsce w jego refleksji politycznej, to dopiero pod koniec życia założyciel Narodowej Demokracji przybrał ku niej należyty osobisty stosunek. Wspomnienia świadków powrotu męża stanu do religii dowodzą, że traktował on ją z pełną powagą.
Księdzem, który odegrał szczególną rolę w pojednaniu się Romana Dmowskiego z Bogiem przed śmiercią był ks. prałat Marceli Nowakowski – kapelan odznaczony w wojnie polsko- bolszewickiej, rozstrzelany przez Niemców w 1940 roku w Palmirach, a w czasach Dwudziestolecia poseł na sejm i członek rady naczelnej Związku Ludowo- Narodowego. Był on również autorem prac antykomunistycznych. Duchowny, często spotykający się z Romanem Dmowskim, 23 grudnia 1937 roku udzielił mężowi stanu spowiedzi świętej. Był to powrót polityka do sakramentu pojednania po wielu latach.
Przejęcie, z jakim Roman Dmowski wracał do praktyki religii w czasie świąt Bożego Narodzenia 1937 roku opisała w swojej książce „Pan Roman. Wspomnienia o Romanie Dmowskim” poetka Maria Nikielowiczowa.
Wesprzyj nas już teraz!
„Nazajutrz wszystko było przygotowane – przy krzyżu postawiłam kwiaty i świece. Pan Roman wcześnie kazał się ubrać, a kiedy przyszedł ksiądz, ukląkł na środku pokoju, złożył ręce i pobożnie przyjął Komunię Święta. Był bardzo przejęty, a kiedy w chwilę później przyszłam do niego, miał łzy w oczach”, czytamy we wspomnieniach właścicielki domu dworku w Drozdowie, w którym ostatnie lata życia, korzystając z gościnności jej i jej męża, spędził Roman Dmowski.
Również ks. Piotr Krysiak, który niewiele ponad rok później udzielał umierającemu już Dmowskiemu ostatnich sakramentów, zapamiętał jego postawę religijną jako gorliwą i pełną powagi. „Kiedym go widział żarliwie modlącego się na klęczkach w czasie nabożeństwa – (p. Niklewiczowa ciągle prosiła, by tak długo nie klęczał), kiedy wówczas, po Komunii św. całował moje ręce, kiedy na dwa dni przed zgonem przyjmował Ostatnie Namaszczenia i znów całował moje ręce, zrozumiałem, ze w tym Polaku mądrość stanu. przywiązanie do Ojczyzny i wiara w Boga zestrzeliły się jeden wielki płomień miłości”, wspominał duchowny.
Źródła: wsiecihistorii.pl, FB/Roman Dmowski, powiatlomzynski.pl, muzeum-drozdowo.pl
FA