Bill Gates, ogłaszając koniec klimatycznego alarmizmu, afirmował jedynie proces przepoczwarzania się zielonej ideologii, tracącej swój pseudonaukowy pretekst. Dzisiaj, w obliczu spektakularnego fiaska celów porozumień paryskich z 2015 roku, już mało kto mówi o „ratowaniu planety”. Zamiast tego, transformację uzasadnia się koniecznością „wzmacniania konkurencyjności” UE, wspierania innowacji czy zachowania bezpieczeństwa.
„Rok 2025 rzeczywiście może przejść do historii Unii Europejskiej jako czas «uproszczeń», «deregulacji», «korekty kursu» albo nawet «rozwadniania» polityki klimatycznej i przepisów o zrównoważonym rozwoju” – ocenia Dziennik Gazeta Prawna.
Jak przyznaje portal, mówienie o kryzysie klimatycznym, utracie bioróżnorodności czy potrzebie dekarbonizacji stało się dla polityków ryzykowne. Narracja przesunęła się w stronę bezpieczeństwa energetycznego i wspierania europejskiego przemysłu, w tym „czystych technologii”, i zwiększania konkurencyjności europejskich przedsiębiorstw.
Wesprzyj nas już teraz!
Wśród przykładów odchodzenia od klimatycznej narracji na rzecz argumentów natury ekonomicznej wymienić można m.in. zniesienie zakasu produkcji i rejestracji samochodów spalinowych od 2035 r. przez Komisję Europejską, przesunięcie rewolucji ETS2 do 2028 r., czy drastycznie ograniczenie konieczność raportowania postępu we wdrażaniu polityki zrównoważonego rozwoju (ESG) dla europejskich przedsiębiorstw.
Do tego dochodzi silna presja międzynarodowa. Stany Zjednoczone w swojej Strategii Bezpieczeńswa Narodowego wprost określiły UE jako organizację będącą pod wpływem „katastrofalnych ideologii zmian klimatycznych i zeroemisyjności, które bardzo zaszkodziły Europie, zagrażają USA i subsydiują naszych przeciwników”.
Mimo to, Bruksela nie zamierza rezygnować z „ambitnej” polityki klimatycznej. Instytucje unijne uzgodniły cel klimatyczny na 2040 r., zakładający 90-procentową redukcję emisji. Eksperci przewidują, że po początkowej „odwilży” w regulacjach dot. zrównoważonego rozwoju, UE ponownie zacznie wprowadzać pakiety regulacji, jednak tym razem ostrożniej, by nie doprowadzić do obecnej sytuacji, w której „zbytnio rozpędzony bolid musiał zaciągnąć hamulec”.
Źródło: gazetaprawna.pl
PR
Kolejny krok w stronę klimatycznej mrzonki. „Cel 90” uzgodniony przez Radę UE i europarlament