Dzisiaj

Zaniechanie. Kościół i nawracanie Żydów

(Oprac. PCh24.pl)

Czy Żydów wolno nawracać? Wydawałoby się, że nie tylko wolno, ale nawet trzeba – w końcu Jezus Chrystus przyszedł najpierw do nich. Problem w tym, że Watykan wydaje się… nie być tego pewny.

Jezus Chrystus pochodzi z narodu żydowskiego – tak jak Apostołowie. Przepowiadanie Chrystusa o Królestwie Bożym zostało skierowane do Żydów. „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie” – nie do pogan, ale do Żydów mówi te słowa Pan Jezus (Łk 13,3). Już po zmartwychwstaniu mówi do Apostołów: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” – (Mk 16, 15-16). Chrystus nie rozróżnia: „wszelkie stworzenie” to wszyscy, czyli również żydzi. Pierwszy męczennik, św. Szczepan, nie był poganinem – ale właśnie Żydem. Pierwsze zgromadzenie powszechne Kościoła odbyło się w Jerozolimie – wśród Żydów i między Żydami. Można byłoby zatem powiedzieć: nie ma nic bardziej oczywistego niż to, że Żydom należy głosić Ewangelię dokładnie tak, jak wszystkim innym – a może jeszcze bardziej.

Kościół katolicki dawał temu wyraz w swojej liturgii. W Wielki Piątek modlono się: „Módlmy się i za Żydów wiarołomnych: niech Bóg i Pan nasz zdejmie zasłonę z ich serc, aby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego”.

Wesprzyj nas już teraz!

„Aby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego” – to oczywista prośba. Jan XXIII, biorąc pod uwagę mniej natarczywy język właściwy współczesności, wyrzucił z modlitwy słowo „wiarołomnych”, ale istota została zachowana. W jego formule: „Niech Bóg i Pan nasz usunie zasłonę z ich serc, aby i oni uznali Jezusa Chrystusa, Pana naszego”.

Papież Benedykt XVI postanowił zreformować to wezwanie jeszcze bardziej. Zmodyfikował tekst liturgii klasycznej, który od 2009 roku głosi: „Módlmy się także za Żydów. Aby Bóg i Pan nasz oświecił ich serca, by poznali Jezusa Chrystusa, Zbawiciela wszystkich ludzi”.

Tak czy inaczej nie ma wątpliwości: Żydzi powinni poznać Jezusa Chrystusa, bo jest zbawicielem wszystkich ludzi.

Papież Paweł VI postanowił to zmienić. „Módlmy się za Żydów, do których najpierw Pan Bóg nasz przemówił, aby pomógł im wzrastać w miłości Jego Imienia i w wierności Jego przymierzu”. Do tego dopowiada się jeszcze: „Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś swoje obietnice Abrahamowi i jego potomstwu; wysłuchaj łaskawie próśb Twego Kościoła, aby lud, który jako pierwszy nabyłeś na własność, mógł osiągnąć pełnię odkupienia”.

Chrystus? Zniknął. Dlaczego? Czy II Sobór Watykański zmienił naukę na temat konieczności nawrócenia wszystkich ludzi, w tym Żydów?

Teoretycznie, nie. Jednak deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate” używa bardzo oględnego języka, tak, jakby jej twórcy bali się, że tak powiem, położyć Chrystusa Żydom przed oczy.

„Według świadectwa Pisma świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu. Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania. Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i «służyły Mu ramieniem jednym»”(Sf 3,9) – mówi punkt 4. deklaracji.

Poza tym sobór mówi o wspólnym dziedzictwie, o wyrastaniu Kościoła ze Starego Przymierza, krytykuje nienawiść do Żydów. Słusznie, dobrze, prawdziwie – ale gdzie w tym wszystkim jest ta sama prawda, którą wyrażała modlitwa „aby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego”? Mógłby się jej ktoś dopatrywać w słowach „Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego”, ale to raczej konstatacja faktu, a nie wezwanie do nawrócenia – przyjęcia chrztu w Chrystusie Jezusie.

Sobór powiedział „A”, co Ojcom Soborowym mogło się wydawać jeszcze akceptowalne – ostatecznie nikt wtedy nie mówił, że modlitwa wielkopiątkowa zostanie zmieniona! Papież Paweł VI powiedział jednak „B” – i zmiana się dokonała.

Na tym nie koniec, bo w 2013 roku nastał pontyfikat papieża Franciszka. Argentyński pontifex odniósł się do Żydów już w swojej pierwszej, programowej adhortacji „Evangelii gaudium”. Napisał tam, że „Bóg dalej działa” wśród Żydów. Szerszy kontekst brzmi:

„Bóg nadal działa w narodzie Starego Przymierza i sprawia, że istnieją skarby mądrości wypływające z jego spotkania ze Słowem Bożym. Dlatego również Kościół się ubogaca, gdy przyjmuje wartości judaizmu. Chociaż niektóre przekonania chrześcijańskie są nie do przyjęcia przez judaizm, a Kościół nie może wyrzec się głoszenia Jezusa jako Pana i Mesjasza, istnieje bogata komplementarność, pozwalająca nam czytać razem teksty Biblii hebrajskiej i pomagać sobie nawzajem w studiowaniu bogactwa Słowa, jak również podzielać wiele przekonań etycznych i wspólną troskę o sprawiedliwość i rozwój ludów”.

Franciszek konstatuje wprawdzie, że Kościół „nie może wyrzec się głoszenia Jezusa jako Pana i Mesjasza”, nie ma tu żadnego stwierdzenia wskazującego na to, że Jezus jest Panem i Mesjaszem również dla Żydów – i że w związku z tym powinni się nawrócić.

Dwa lata później bardzo dziwny dokument ogłosiła Komisja ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem, która działa przy Papieskiej Radzie ds. Popierania Jedności Chrześcijan (dziś to już Dykasteria). Tekst nosi tytuł „Bo dary łaski i wezwania Boże są nieodwołalne”. Wprawdzie dokument nie ma tej rangi co „Nostra aetate” czy nawet „Evangelii gaudium”, ale jest jednak jakimś wyrazem aktualnego nauczania Kościoła katolickiego. Tymczasem twierdzi się tam, że „Kościół katolicki nie prowadzi, ani nie popiera żadnej konkretnej instytucjonalnej pracy misyjnej skierowanej ku Żydom”. Mówi się tylko, że chrześcijanie „są wezwani do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa, także wobec Żydów”. Katolicy mają czynić to jednak „w sposób pokorny i wrażliwy, przyznając, że Żydzi są depozytariuszami Słowa Bożego”. Nieco dalej dokument stwierdza, że nadzieję na zbawienie wszystkich ludzi trzeba pozostawić Bogu – „chrześcijanie muszą pokładać swoją ufność w Bogu, który przeprowadzi swój powszechny plan zbawienia sposobami, jakie tylko On zna, gdyż są oni świadkami Chrystusa, ale dokonanie zbawienia ludzkości nie jest ich zadaniem”.

Brak modlitwy o nawrócenie. Zakaz prowadzenia misji. Dawanie świadectwa, ale pokorne (co to znaczy?). Przekonanie, że Bóg działa wśród Żydów i są oni „depozytariuszami” Słowa Bożego.

Nigdzie nie stwierdza się, że Żydzi nie mają obowiązku przyjąć wiary w Chrystusa – do takiego stwierdzenia nie posuwa się żaden dokument kościelny, nawet po II Soborze Watykańskim. Jednak o tym obowiązku konsekwentnie się milczy. Cytowane wyżej teksty można rozumieć jako ostateczne przeniesienie nadziei na nawrócenie Żydów na eschaton – innymi słowy, poza to życie.

Tak właśnie działa rewolucja – bardziej posoborowa niż soborowa. Chcę ten aspekt podkreślić. Ojcowie II Soboru Watykańskiego modlą się w Wielki Piątek za nawrócenie Żydów. Przyjmują dyplomatyczną deklarację „Nostra aetate”, ale nie uważają jej tekstu za jakiś punkt zwrotny, po którym nic już nie będzie takie samo: nikt wówczas nie mówi o końcu misji albo o tym, że Żydzi nie potrzebują wcale Chrystusa. Jednak krótko po soborze zaczyna się gwałtownie wykraczać „poza sobór”. Paweł VI gruntownie przebudowuje tradycyjny tekst liturgiczny, tak, jakby zaistniała do tego jakaś faktyczna podstawa i Pan Bóg ogłosił, że Żydzi nie potrzebują nawrócenia. Później idzie z górki: kwitnie dialog i coraz więcej dialogu, aż w atmosferze kompletnej obojętności urząd watykański w 2015 roku ogłasza, że z misją koniec.

Nie ma cienia wątpliwości: między stanowiskiem Kościoła katolickiego AD 1962 a stanowiskiem Kościoła katolickiego AD 2026 istnieje wyraźna różnica. Ktoś bardziej pochopny mógłby nawet powiedzieć: sprzeczność. To, co wcześniej uchodziło za oczywistość – konieczność nawracania Żydów – zostaje nagle głęboko zamiecione pod dywan.

Dobrze, powie sceptyk, ale to przecież chodzi o Holokaust. Czego nie mówić, będzie kontynuował, Żydzi naprawdę wycierpieli – szykanowani, prześladowani, wreszcie po prostu wyniszczani; trudno w tej sytuacji wymagać, żeby Kościół katolicki niczego nie zmienił i stał na dawnym stanowisku, głośno wołając, że inaczej nie może.

Zgadzam się z tym. W pełni popieram zmianę języka. To, co zrobił papież Benedykt XVI względem tekstu liturgii klasycznej, uważam za całkowicie uzasadnione zmienionym kontekstem historycznym. Po Holokauście jest elementem dobrze pojętej kultury (sic), by nie obrażać Żydów na każdym kroku jako „wiarołomnych” – można znaleźć lepsze, bardziej adekwatne dla ucha współczesnego człowieka słowa.

Jednak w żadnym wypadku nie wolno rezygnować z komunikowania im konieczności przyjęcia chrztu dla osiągnięcia zbawienia wiecznego. Taka rezygnacja jest równoznaczna ze sprzeciwem wobec samego Pana Jezusa. Skoro Chrystus przyszedł do wszystkich ludzi, a do Żydów nawet w pierwszej kolejności, to Stolica Apostolska jako samego Chrystusa podstawowe narzędzie musi być dla wszystkich ludzi, troszcząc się o ich zbawienie – także o Żydów, a może nawet o Żydów w pierwszej kolejności.

Milczenie i ukrywanie prawdy nie jest całkowicie równoznaczne z otwartym buntem. Nie jest zatem w ścisłym sensie herezją, zaprzeczeniem Słowu Bożemu – jest nim jednak praktycznie. Rezygnacja z głoszenia nawracania Żydów to kolejny element bardzo smutnego dziedzictwa rewolucji posoborowej. 60 lat po Vaticanum II wymaga to – jak wiele innych spraw – pilnego przepracowania i uzdrowienia.

Paweł Chmielewski

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie