25 marca 2015

Wkrótce po zaślubinach ze św. Józefem, które – jak wiemy – w niczym nie naruszyły postanowienia zachowania dziewictwa powziętego przez obojga małżonków, przychodzi najważniejsza chwila w życiu Maryi, a także najdonioślejsza w dziejach świata – kiedy dowiaduje się, że wołanie Jej zostało wysłuchane, że Mesjasz już schodzi z nieba na ten padół płaczu i że Ona ma Mu dać pierwsze schronienie w swym dziewiczym łonie.

Jakże tu wyobrazić sobie, co się musiało dziać w duszy Najczystszej Dziewicy, gdy usłyszała przecudne słowa Zwiastowania. Z jednej strony powstaje w Niej ogromna radość na wiadomość, że oto już przychodzi na świat ten Mesjasz, którego „królestwa nie będzie końca”, wraz ze zdumieniem, że Ona to została przeznaczona, aby Mu dać życie w Jego ludzkiej naturze.

Z drugiej jednak strony nie umie Ona sobie wytłumaczyć jak to macierzyństwo da się pogodzić z dziewictwem z Bożego natchnienia postanowionym. Maryja nie poddaje się jednak zwątpieniu ani nieufności, tak jak Zachariasz, ale z wielką roztropnością i prostotą pyta boskiego wysłańca: „Jak się to stanie?”. Ani chwili nie traci bowiem ufności w Opatrzność Bożą i głęboko jest przekonana, że Ten, który jej nasunął myśl dziewictwa, a teraz powołuje do macierzyństwa, potrafi rozwiązać to, co ludziom wydaje się nie do pogodzenia, „bo u Boga nie będzie żadne słowo niepodobne”.

Odpowiedź Anioła wyjaśnia Jej wszystko i wtedy to padają z Jej ust słowa przyzwolenia na wezwanie Boże, których nigdy nie przestaniemy z największą czcią powtarzać: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1, 38).

Nigdzie może nie znajdujemy tak pięknego dowodu, do jakiego stopnia Bóg naprawdę szanuje naszą wolną wolę, jak w tej rozmowie Archanioła Gabriela z Maryją. Już w Starym Testamencie Księga Mądrości zapewnia nas, że Bóg „z wielkim uszanowaniem rozporządza nami” (Mdr 12, 18) tak, iż nawet, gdy natchnieniem swej łaski pobudza nas do czynu, to chce, aby on wypłynął z naszego wolnego przyzwolenia. I tu więc Anioł czeka na przyzwolenie Maryi, a od tego przyzwolenia zależne jest poniekąd odkupienie świata.

Fiat Maryi ma więc dla całego świata znaczenie decydujące, a Ją samą wyprowadza z całego tłumu wiernych, z którym była dotąd zmieszana i wysuwa na pierwsze miejsce wśród współpracowników Mesjasza. Wielka godność Jego Matki, którą Bóg Jej przeznaczył, daje Jej stanowisko zupełnie jedyne, którego z nikim podzielić nie może i które z konieczności skieruje na Nią oczy całego świata, a z nimi i uwielbienia i błogosławieństwa.

Zwróćmy jeszcze uwagę na jedno: oto boskie macierzyństwo Maryi jest odpowiedzią na Jej ślub dziewictwa i to odpowiedzią godną wspaniałomyślności Bożej. Jak często, gdy mowa o dziewictwie, czy też o ślubie czystości myślimy najpierw o wyrzeczeniach w dziedzinie zmysłowej, które naturę ludzką skażoną grzechem pierworodnym dość dużo kosztują. Zapominamy natomiast o radościach o wiele wyższych i czystszych macierzyństwa, których, zachowując dziewictwo, człowiek z konieczności także się wyrzeka. Wiemy dobrze ile niewiast przejętych ideałem czystości to drugie wyrzeczenie o wiele więcej kosztuje niż pierwsze i jak często w ciągu życia odezwie się w ich sercu tęsknota za własnym dziecięciem.

W najczystszym Sercu Maryi, w którym dzięki przywilejowi niepokalanego poczęcia życie zmysłowe znajdowało się w zupełnej harmonii z duchowym, pierwsze wyrzeczenie nie odgrywało żadnej roli. Natomiast drugie było niewątpliwie o wiele głębsze, bo i przyrodzony instynkt macierzyński, który Bóg złożył do serca matki, musiał być w Jej Sercu o wiele silniejszy i nawet rozleglejszy.

I oto ten sam Bóg, który Ją natchnął pragnieniem dziewictwa i ślubu czystości, skąd wynikało wyrzeczenie się macierzyństwa, nie tylko nie przyjął tego następstwa, ale z niesłychaną, boską wprost szczodrobliwością odpowiedział na wyrzeczenie się pragnienia posiadania dzieciątka, które by mogła swymi piersiami wykarmić i do swego dziewiczego łona przytulić. Oto dał Jej najpiękniejsze dziecię, jakie świat widział, cudownie poczęte w Jej łonie przez Ducha Świętego, a z nim razem wszystkie dzieci, które miały na ten świat się zrodzić i nad którymi rozciągnął duchową moc Jej boskiego macierzyństwa.

Co z tego wszystkiego zrozumiała Maryja w chwili Zwiastowania? Na pewno nie wszystko, bo Bóg dopiero powoli odkrywał przed oczyma Jej duszy wielkie swe względem Niej zamiary. To jedno na pewno stało się Jej jasnym, że odtąd w przygotowaniu przyjścia Mesjasza na świat ma Ona odegrać główną rolę, bo rolę tej, przez którą przyoblecze On naszą ludzką naturę. Tej roli oddała się Ona odkąd Anioł zniknął z Jej oczu całkowicie, powtarzając zapewne nieraz w głębi duszy te piękne słowa psalmu 108: „Gotowe serce moje, Panie, gotowe serce moje” (Ps 108, 2).

 

O. Jacek Woroniecki OP, Macierzyńskie Serce Maryi, Fundacja Servire Veritati, Lublin 2009, s. 34-37.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie