Do 2029 roku brytyjski rząd zobowiązał się zaprzestać używania wygodnych hoteli do kwaterowania nielegalnych migrantów. Ich utrzymywanie w podobnych warunkach zachęca bowiem kolejnych do bezprawnego wkraczania na teren kraju oraz przynosi olbrzymie koszta. Jednocześnie władze zapowiadają deportacje nielegalnych przybyszów. Wedle opozycji brak im jednak determinacji do tego zadania. Jedno z powstałych centrów, do jakiego mają być przewożeni nielegalni cudzoziemcy przed wywozem z kraju, pochłonęło już 70 milionów funtów, a zakwaterowano w nim… 50 osób.
Od grudnia zeszłego roku nielegalni migranci przebywający w Wielkiej Brytanii trafią do kolejnego ośrodka – Campsfield Immigration Removal Centre.
Jak podpowiada sama nazwa placówki, ma ona służyć zakwaterowaniu nielegalnie przebywających w Zjednoczonym Królestwie migrantów przed ich wywozem. A jednak, pojawiają się wątpliwości, czy z centrum rzeczywiście regularnie cudzoziemcy będą wracać do swoich krajów.
Wesprzyj nas już teraz!
Rzecz w tym, że Immigration Removal Centre to rodzaj ośrodków pozwalających na kwaterowanie nielegalnych migrantów na czas nieokreślony. Podczas, gdy w kraju funkcjonują również 3 ośrodki krótkoterminowego kwaterunku przed deportacją – gdzie cudzoziemcy mogą przebywać do 7 dni – w miejscach takich, jak Campsfield IRC nie ma takiego ograniczenia…
Tymczasem władze zainwestowały w przygotowanie tego ośrodka niebotyczne wręcz sumy. Działające na razie dwa miesiące centrum, w którym obecnie przebywa zaledwie 50 nielegalnych migrantów, pochłonęło już 70 milionów funtów. Oznacza to, że na zakwaterowanie jednego cudzoziemca w centrum z kieszeni podatników wydano statystycznie… 437 tysięcy funtów. Obiekt jest przeznaczony do osadzenia w nim do 160 przybyszów.
Tymczasem, jak podał portal thesun.co.uk, utrzymanie jednego miejsca w więzieniu oznacza dla skarbu Królestwa przeciętnie koszt ok. 52 tysięcy funtów rocznie. Wydatki w centrach dla nielegalnych migrantów są więc bez porównania większe.
Campsfield House funkcjonowało już wcześniej jako centrum osadzenia nielegalnych migrantów i zostało zamknięte w 2018 roku z powodu licznych problemów, z jakimi wiązało się jego działanie. Zdarzały się ucieczki, zamieszki, a cały obiekt był nieustannie krytykowany przez pro-imigranckie organizacje jako zbyt nieprzyjazny i za mało dogodny dla cudzoziemców.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych twierdzi zdecydowanie, że „uczyni Brytanię mniej atrakcyjnym celem dla nielegalnych migrantów, dzięki czemu będzie ich łatwiej usuwać i deportować”. Elementem spełnienia tej rządowej obietnicy ma być właśnie zmiana warunków zakwaterowania cudzoziemców. Dotychczas mogli oni liczyć na wyjątkowo przyjemne warunki i kwaterunek w hotelach. Niebawem mają być z nich przenoszeni na dużą skalę do ośrodków podobnych temu w Campsfield, a następnie opuszczać państwo. Czy do wywozów rzeczywiście dojdzie, czas pokaże.
Źródła: gbnews.com, thesun.co.uk
FA