Przewodniczący episkopatu Anglii i Walii kard. Vincent Nichols z zadowoleniem przyjął doniesienia o tym, że Amerykanie zamierzają prowadzić śledztwo w sprawie praktyk niewolniczej pracy stosowanych w Boohoo, brytyjskim sklepie internetowym z modą, który zaopatruje się w fabrykach w Leicester. Hierarcha kieruje porozumieniem zwalczającym handel ludźmi.
Stacja Sky News powiadomiła, iż amerykańska służba celna i ochrony granic chcą zakazu importu towarów brytyjskiej firmy w związku z zarzutami, że w jej fabrykach stosuje się niewolnicze praktyki. – Z zadowoleniem przyjmuję to ważne dochodzenie, zwracające uwagę na zakres pracy przymusowej i wyzyskiwanej w częściach przemysłu odzieżowego w Leicester – skomentował kard. Vincent Nichols z Westminster, przewodniczący Konferencji Episkopatu Anglii i Walii. Hierarcha kieruje sojuszem biskupów, organów ścigania i organizacji pozarządowych – Santa Marta Group, który powołano w celu zwalczania handlu ludźmi i innych form współczesnego niewolnictwa.
Wesprzyj nas już teraz!
Leicester to ważny ośrodek przemysłu odzieżowego w Anglii. To w fabrykach w tym mieście odnotowano najszybsze rozprzestrzenianie się koronawirusa wywołującego chorobę COVID-19. Tej szybkiej transmisji zachorowań miał sprzyjać brak środków ostrożności i długie godziny pracy. Szefostwo Boohoo jest atakowane za zaniżanie wynagrodzenia i wymaganie od zatrudnionych pracy za darmo po zakontraktowanych godzinach pracy. Firma się broni i zaprzecza, jakoby dopuszczała się jakichkolwiek wykroczeń.
Amerykańskie władze zdecydowały się na przeprowadzenie dochodzenia w odpowiedzi na petycję organizacji walczącej z niewolnictwem – Liberty Shared. – Dowody na pracę przymusową w Boohoo są dość przekonujące. Myślę, że będzie to pobudka dla brytyjskich instytucji, jeśli chodzi o sposób, w jaki radzą sobie ze współczesną formą niewolnictwa w postaci pracy przymusowej, w szczególności w społeczności takiej jak Leicester East – stwierdził Duncan Jepson, szef Liberty Shared. – Chcielibyśmy dla wszystkich z nas, zainteresowanych poprawą warunków pracy, aby Boohoo naprawdę uporało się z zarządzaniem swoim łańcuchem dostaw, by upewniło się, że nie dochodzi do kradzieży płac, a ludzie posiadają odpowiednie umowy – mówił Jepson w Sky News.
Brytyjska firma wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że nic im nie wiadomo, jakoby Amerykanie podejmowali jakieś śledztwo. „W ciągu ostatnich ośmiu miesięcy grupa ściśle współpracowała z brytyjskimi organami ścigania. Gdyby odkryła jakiekolwiek oznaki współczesnego niewolnictwa, natychmiast ujawniłaby to odpowiednim władzom”- napisano. Zdaniem kard. Nicholsa, dochodzenia amerykańskie „wywiera presję na każdego, kto pozornie czerpie zyski z wyzysku, unikając przy tym wszelkiej odpowiedzialności”. Dodał, że potrzebna jest w tej materii żywotna i pilna zmiana.
Podobnego zdania jest Kevin Hyland, doradca Grupy Santa Marta i były brytyjski niezależny komisarz ds. przeciwdziałania niewolnictwu. – Jeśli zidentyfikują to w łańcuchu dostaw w Leicestershire, potencjalne sankcje z powodu zakazu handlu w Stanach Zjednoczonych będą ogromne – zaznaczył. – Cel petycji jest bardzo jasny: pokazuje się firmom, które uważają, że mogą skorzystać na pracy przymusowej i wyzysku, że nie mogą tego czynić i zostaną ukarane sankcjami i nie będą mogły handlować z największą gospodarką świata. Ale to również stworzy zachętę dla dobrych firm, by zająć ich miejsce odpowiednio płacąc ludziom – dodał. Według Sky News, ponad 20 procent przychodów Boohoo pochodzi z rynku amerykańskiego.
Kard. Nichols przypomniał, że zyski pochodzące z niewolniczej pracy są niemoralne. Zgodnie z sugestią papieża Franciszka, zysk osiągnięty z wyzysku pracy dowolnego dziecka, kobiety lub mężczyzny jako „krwawe pieniądze” są niedopuszczalne i wspólnota międzynarodowa jest zobowiązana do współpracy, by walczyć z tym „współczesnym niewolnictwem”.
Brytyjskie media twierdzą, że akcje Boohoo spadły o prawie 7 procent po wiadomościach, iż internetowy gigant może spotkać się z zakazem sprzedaży do USA, właśnie w związku z zarzutami dotyczącymi niewolniczej pracy. Najszybciej rozwijająca się marka modowa w Wielkiej Brytanii, która niedawno przejęła Debenhams i trzy inne marki Arcadia – w razie potwierdzenia zarzutów – maiłaby trzy miesiące na przedstawienie konkretnych dowodów na swoją obronę.
Analitycy sugerują, że nałożenie sankcji jest mało prawdopodobne. Amerykańska Służba Celna próbowała już pięć lat temu zakazać stosowania proszku Stevia – produkowanego przez notowaną na londyńskiej giełdzie PureCircle – pod pretekstem korzystania z pracy przymusowej. Wstrzymany transport Stevii został zwolniony siedem miesięcy później po tym, jak CBP nie zdołało wskazać na związki produkcji z chińskimi obozami pracy. „Evening Standard” zastanawia się jednak, dlaczego brytyjski rząd nic dotychczas nie zrobił w sprawie praktyk stosowanych w fabrykach w East Leicester, których to 60-70 proc. produkcji trafia na stronę internetową Boohoo. Wiele dochodzeń przeprowadzonych w ostatnich latach sugerowało, że nie zapewnia się w nich bezpiecznych warunków pracy, obniża się płace, zmusza do pracy przymusowej i miejsce może mieć handel ludźmi. Problem jednak polega na tym, że Boohoo nie jest prawnie odpowiedzialne za to, co dzieje się w jej łańcuchu dostaw i dlatego nie działa nielegalnie.
Źródło: cruxnow.com, chargedretail.co.uk, standard.co.uk
AS