16 maja 2021

O. Jan Strumiłowski: Maryja jako ikona

Pobożność maryjna jest integralnym elementem pobożności katolickiej. Oddawanie czci Maryi sięga czasów starożytnych. Na przestrzeni wieków ta pobożność ulegała pewnym przemianom, rozwojowi. Wraz z przemijaniem wieków obserwować możemy, w jaki sposób bogactwo maryjności rozwija się tak, iż wydobywane są z niej coraz to nowe aspekty, które jednak pozostają w zgodzie z przekazanym na samym początku depozytem wiary.

W tym procesie rozwoju zauważyć możemy pewne przemiany, które kształtowane są duchem czasów. Tak więc w czasach starożytnych, kiedy sama kultura chrześcijańska była teocentryczna i broniąca własnej integralności i spójności, widzimy, że traktaty ojców Kościoła zazwyczaj łączą teologiczną refleksję mariologiczną z refleksją eklezjologiczną. Maryja, Matka Syna Bożego, postrzegana jest jako ikona Kościoła. Z kontemplacji Maryi wywodzone są prawdy na temat natury i posłannictwa Kościoła.

Kiedy kultura chrześcijańska przekształca się pod naporem humanizmu w coraz bardziej antropocentryczną, akcent kultu maryjnego został umiejscowiony w dostrzeganiu w Maryi wstawienniczki. Ta, która jest najbliżej swojego Syna, która jest złączona z Nim w Jego dziele, jest jednocześnie najbardziej predestynowana do tego, by wstawiać się za nami. Dzisiaj ten rys pobożności maryjnej wydaje się najbardziej eksponowany. Nie jest to oczywiście błędem, o ile nie zapominamy o integralności katolicyzmu. Jeśli jednak rolę Maryi zredukujemy jedynie do tej, która wstawia się za człowiekiem, stoi po jego stronie, coraz ostrzej zarysowuje się także pewna linia podziału między tym, co Boskie, i tym, co ludzkie. Prawo Boże jest jednoznaczne i radykalne, natomiast Maryja staje się coraz bardziej ucieczką grzeszników. Czy w perspektywie, w której obecnie coraz częściej wskazuje się na to, że Ewangelia jest zbyt radykalna, zbyt ciężka dla współczesnego człowieka dziwić może fakt, że niektóre środowiska właśnie Maryję próbują uczynić matką już nie tylko grzeszników, ale tych, którzy chcą propagować grzeszny styl życia? Przecież Ona stoi zawsze po stronie człowieka, i to każdego człowieka. Czy zatem dziwić nas może fakt, że wielu katolików uważa, że przyobleczenie Maryi w nimb tęczowy ich nie obraża?

Wesprzyj nas już teraz!

Sprawa jest jednak jeszcze bardziej złożona. W tym akcie brutalnej zmiany wizerunku Maryi nie tylko chodzi o przejaskrawioną i odciętą od reszty depozytu katolickiego cechę Maryi, jaką jest jej opowiadanie się po stronie człowieka. Ów atak na Maryję mocno wpisany jest w przemianę wizerunku samego człowieka – sensu i celu jego istnienia.

Święci w Kościele stanowią nie tylko pośredników łask. Święci nie są jedynie osobami, które odnalazły jedność z Bogiem, dzięki czemu będąc blisko Boga, mogą nam, pielgrzymującym na Ziemi, jakieś łaski wyprosić. Nie chodzi tutaj jedynie o wstawiennictwo. Orzeczenie przez Kościół świętości jakiegoś zmarłego człowieka nie dotyczyło pierwotnie stwierdzenia jego mocy wstawienniczej. Kanonizacja raczej jest aktem, w którym Kościół stwierdza, że ów święty stał się doskonały, a jego doskonałość polega na zjednoczeniu z Bogiem. Święty zatem stanowi swoistą ikonę doskonałego, bo zamierzonego przez Boga i urzeczywistnionego w Kościele człowieczeństwa. Jeśli zaś rolą świętych jest unaocznienie nam, w jaki sposób świętość i doskonałość manifestuje się w naszych czasach i w przestrzeni życia ludzkiego, to rzeczywiście w kanonizacji chodzi o wskazanie ikony zrealizowanej doskonałości człowieka. Czymś naturalnym w takiej perspektywie była praktyka wykonywania świętych ikon – wizerunków świętych, które w istocie nie miały być ich fotografiami, ale miały ukazywać ich człowieczeństwo przeniknięte bóstwem – stąd na przykład święci na ikonach są okalani złotymi nimbami, symbolizującymi światłość Chrystusa. Doskonałość to promieniowanie Chrystusa, świętość to urzeczywistnienie natury Bożego Syna w życiu człowieka.

Świętość zatem z natury swojej jest ikoniczna. Żywot czy wizerunek świętego jest obrazem ukazującym ludzką doskonałość zrealizowaną w zjednoczeniu z Bogiem. Doskonałość to poddanie się Bogu, życie Jego życiem. Ta prawda przez całe wieki była czymś oczywistym. Dotyczyła ona również, a właściwie w pierwszym rzędzie Maryi. Maryja jest nazywana „Jutrzenką lepszej przyszłości”, w którym to wezwaniu kryje się właśnie ta prawda: Ona jest obrazem człowieczeństwa przenikniętego nowym światłem, jest Niewiastą obleczoną w słońce (Chrystusa) i dlatego jest wzorem chrześcijańskiej i ludzkiej doskonałości.

W epoce nowożytnej Kościół nie tracąc perspektywy doskonałości ludzkiej, do której Ewangelia ma prowadzić, stopniowo zaczął upatrywać tej doskonałości jedynie w tym, co ludzkie. Stąd stopniowo ideał doskonałości zaczął być kojarzony bardziej ze sferą moralną. Człowiek doskonały to człowiek doskonały moralnie. Ewangelia zaś miała być szkołą udoskonalającą człowieka moralnie – tak zaczął myśleć człowiek nowożytny, skoncentrowany już najpierw na człowieku, na tym co ludzkie, a dopiero w drugim rzędzie na tym, co Boskie. Bóg zatem stawał się narzędziem doskonałości człowieka, a już nie celem jego życia. W perspektywie starożytnej i średniowiecznej celem życia człowieka miało być uwielbienie Boga, a doskonałość była skutkiem tego uwielbienia. W perspektywie czasów najnowszych ta przemiana jeszcze bardziej się pogłębiła. Doskonałość człowieka coraz bardziej zaczęła być kojarzona z dobrostanem człowieka. Człowiek doskonały to człowiek, którego życie jest piękne i spełnione – na sposób ludzki. A więc i Kościół w swojej misji ma służyć dobrostanowi człowieka: w Kościele zaczęło rzekomo chodzić o to, żeby zniwelować cierpienie i dać człowiekowi komfort radosnego życia.

Widzimy więc tutaj, że na przestrzeni wieków, chociaż doktryna katolicka zachowywała swoją spójność i integralność, to zmieniał się ideał człowieczeństwa, któremu duchowość ma służyć. Problem w tym, że dzisiaj ów ideał serwowany nam przez świat wydaje się już nie do pogodzenia z doktryną chrześcijańską. Karkołomne próby dopasowania duchowości do światowego ideału człowieczeństwa muszą zakończyć się deformacją doktryny. Jeśli więc za cel, sens i wzór człowieczeństwa przyjmiemy realizację jego własnej natury i aspiracji, to siłą rzeczy, jeśli ta natura jest dotknięta skazą, grzechem pierworodnym, to będzie samoistnie rodziła zdeformowany ideał. Jeśli temu zdeformowanemu ideałowi będziemy próbowali przyporządkować duchowość, to zdeformujemy samą doktrynę. Przyjrzyjmy się temu na konkretnym przykładzie. Obecnie upatruje się doskonałości w spełnionym życiu. Spełnione życie, to życie realizujące to, co jest zasiane w naszej naturze. Jeśli tę naturę uznamy za element mający podlegać bezwzględnej afirmacji, a nie korekcie i przemianie, to oczywiste stanie się, że na przykład osoba homoseksualna swoje spełnienie będzie upatrywała w swoim homoseksualizmie. Jeśli jej szczęśliwe życie ma polegać nie na przemianie natury, ale na jej afirmacji, a my będziemy niewolniczo temu podporządkowywali duchowość, to siłą rzeczy duchowość będziemy ukierunkowywali na afirmację homoseksualizmu. Ofiarą takiego postępowania w pierwszym rzędzie będzie oczywiście Prawda Boża, a w drugim sam człowiek, który w swojej naturze, nawet przy użyciu świętych środków, nigdy nie osiągnie prawdziwego spełnienia.

W świetle tego, co powiedzieliśmy powyżej, wydaje się, że w profanacji wizerunku Matki Najświętszej nie chodzi jedynie o przejaskrawienie jej cechy, jaką jest macierzyństwo względem człowieka dążącego katolicką drogą do doskonałości. Tutaj chodzi o zmianę ikony doskonałości. Maryja jest taką ikoną doskonałości, która razi współczesny świat i na który współczesny świat żadnym sposobem się nie zgodzi. Spróbujmy więc przyjrzeć się temu, co w Maryi jest najbardziej rażące dla współczesnego człowieka.

W profanacji, której byliśmy świadkami, na pierwszy plan wysuwa się czystość Maryi. Maryja jest zawsze dziewicą. Zatem w jej wizerunku dostrzec możemy prawdę, że doskonałość, a dalej szczęście i spełnienie człowieka nie leży w jego seksualności, ale właśnie we wstrzemięźliwości. W doskonałości i spełnieniu nie tyle chodzi o to, żeby seksualność wyrażała się i afirmowała na wszelki możliwy sposób, ale żeby stała się sferą podporządkowaną ludzkiej woli – ze względu na cel, jakim jest sam Bóg. Współczesny świat, który arbitralnie obrał cel spełnienia w nieskrępowanej seksualności, tradycyjnego modelu doskonałości chrześcijańskiej nie może uznać, bo uważa go za opresyjny. A więc to, co na ikonie świadczyć miało o doskonałości Maryi (złoty nimb symbolizujący świętość Boga), próbuje się zastąpić nimbem barw symbolizujących wszelkiego rodzaju nieczystość. To nieczystość, którą brzydzi się Bóg, ma być dzisiaj celem i sensem życia człowieka.

Druga cecha to służebność Maryi. Maryja jest służebnicą Pańską, jest całkowicie podporządkowana Bogu i misji swojego Boskiego Syna. Tej cechy oczywiście współczesny świat również nie może zaakceptować. Dzisiaj żyjemy w paradygmacie absolutnej wolności, Kościół tymczasem nadal daje nam wzór człowieczeństwa i wzór kobiecości w uniżeniu i usłużności – jakież to jest dla współczesnego świata opresyjne względem kobiet, jakie nieludzkie i jakie perfidne ze strony Kościoła, który sam jeden chce rzekomo niewolić ludzi, oczywiście w celu sprawowania nad nimi władzy.

Trzecia cecha to jej uczestniczenie w cierpieniu Krzyża. Współczesny świat nie godzi się na jakąkolwiek formę cierpienia. Cierpienie bezwzględnie należy usunąć, a już na pewno nie wolno na nie się godzić i uczestniczyć w nim jako w przestrzeni zbawczej. Dzisiejsze życie człowieka ma być lekkie.

Tych cech Maryi moglibyśmy jeszcze kilka wymienić. Nie o to jednak chodzi. Chodzi o to, żeby zauważyć pewne przemiany, a nawet przewroty kulturowe, które chcą zdeformować ikoniczność Maryi, a przez to zdeformować ideał człowieczeństwa i istotę samej Boskości, która wyznacza cel człowieczeństwa. Zatem tutaj nie chodzi tylko o estetykę czy wrażliwość. Tutaj chodzi o paradygmat rozumienia Zbawienia. Jeśli będziemy go szukać tam, gdzie go nie ma, dzieło zbawcze zostanie zniweczone. Ta walka zatem nie dotyczy tylko obrazy uczuć religijnych. Ona dotyczy prawdy świata, człowieka i Boga.

O. Jan Strumiłowski OCist

 

Tekst pochodzi z ebooka pt. „Nasza Królowa” – przeczytaj całość już teraz!”

Polska musi pozostać wierna Maryi! Pobierz e-book „Nasza Królowa”, najnowszą publikację PCh24.pl

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(4)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie