Dzisiaj

Eko-nonsens SCT w Krakowie. Czy ograniczenia weszły w życie mimo zachowania norm jakości powietrza?

(Fot. MA/PCh24.pl)

Do zaskakujących ustaleń doszedł portal interia.pl. Wedle medium, obowiązująca od 1 stycznia 2026 w Krakowie Strefa Czystego Transportu, okazała się być – zresztą zgodnie z głosem jej przeciwników – strefą czystego absurdu i narzędziem do walki z kierowcami. Skąd taka ocena? Otóż w Krakowie normy jakości powietrza wskazane przez ustawodawcę nie są przekraczane!

SCT miała być elementem walki o zdrowie mieszkańców i przynosić efekt ekologiczny. Przeciwnicy tego ograniczenia mocno podnosili w debacie, że inicjatywa jest elementem eko-ideologii i niewiele ma wspólnego z troską o środowisko. Podkreślano, że to nie samochody są źródłem zanieczyszczeń, podając za przykład okres bezruchu samochodowego z czasów „pandemii” i stwierdzanych wówczas przekroczeń norm. Wskazywano również na widoczne efekty eliminacji „kopciuchów” oraz na problem napływu zanieczyszczeń z tzw. obwarzanka oraz zabudowywanych korytarzy wietrzących miasto.

Mieszkańcy argumentowali również, że z czasem nastąpi naturalna „wymiana pokoleniowa” krakowskich pojazdów, zatem SCT to nic innego jak uprzykrzanie funkcjonowania mieszkańcom oraz osobom dojeżdżającym – pracującym, czy uczącym się w Krakowie.

Wesprzyj nas już teraz!

Finalnie strefę wprowadzono wbrew mieszkańcom. A jak podaje interia.pl, nie ma obecnie przesłanek, by SCT w ogóle istniała. Okazuje się bowiem, że w Krakowie ustawowe normy powietrza są zachowane!

„Przekroczenia norm NOx odnotowano tylko na jednej stacji pomiarowej, przy al. Krasińskiego i to kilka lat temu” – czytamy. „Z ogólnodostępnych danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ) wynika natomiast, że w 2025 roku na żadnej ze stacji pomiarowej w Krakowie norma NOx nie została przekroczona przez nawet jeden dzień” – dodaje interia.pl.

Dość dodać, że obowiązek wprowadzania SCT wynikał z ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która nakładała na miasta powyżej 100 tys. mieszkańców obowiązek wprowadzania stref, w przypadku odnotowania przekroczonych poziomów dwutlenku azotu (chodzi średnioroczny poziom NO2).

Czy zatem pora usunąć krakowską SCT? Być może pomocną dłoń do mieszkańców wyciągnie sąd administracyjny, który w styczniu zajmie się skargą wojewody małopolskiego na uchwałę rady miasta wprowadzającą strefę. Na refleksję władz miasta, patrząc z jak wielkim zapałem podchodziły do tego, by strefa w Krakowie zaistniała, raczej nie ma co liczyć. I choć budżet miasta jest w złej kondycji, nie przeszkodziło to wydatkować już ok. 3 mln zł na uruchomienie SCT (w tym prawie milion na przekonywanie mieszkańców jak strefa jest im potrzebna). W roku 2026 na zakup urządzeń do obsługi strefy zarezerwowano niemal 5 mln zł – przypomina medium podkreślając, że Stefa działa, „tylko, że nie ma ma po co”.

Źródło: interia.pl, pch24.pl

MA

Zobacz także:

Zanim wjedziesz, lepiej sprawdź auto. Kraków od nowego roku „powita” gości Strefą Czystego Transportu

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 545 zł cel: 500 000 zł
0%
wybierz kwotę:
Wspieram