Dzisiaj

Anatomia zbrodni. Horror w Oleśnicy to „norma”, a nie wyjątek

Opublikowany w ostatnich dniach film o aborcyjnym procederze prowadzonym do niedawna pod okiem Gizeli Jagielskiej w oleśnickim szpitalu, nie szokuje obrazem. Wstrząsa natomiast brutalną prawdą ukazaną przez świadków – w tym przypadku położne zmuszane do udziału w seryjnej zbrodni.

 

W polskich szpitalach lawinowo, z roku na rok rośnie fala legalnych zabójstw dzieci poczętych. Dane opublikowane przez Instytut Ordo Iuris mówią o 885 tak zwanych aborcjach w roku 2024 oraz 425 w 2023,  przy „zaledwie” 160 w roku 2022. To oczywiście efekt stosowania „przesłanki psychiatrycznej”, opatentowanej na polskim gruncie przez niesławnej pamięci Adama Niedzielskiego. Ów bardzo wpływowy minister w rządzie Mateusza Morawieckiego, ostatnio schowany przed opinią publiczną w trosce o prawicowy wizerunek partii, nadzwyczajnie zasłużył się tutaj w dziele odwracania znaczenia pojęcia „służba zdrowia”. Jak widać, nie tylko przy okazji tak zwanej pandemii Covid-19.

Wesprzyj nas już teraz!

W filmie „Oleśnica. Śledztwo z sprawie zbrodni” widzimy, jak działa wspomniana tzw. przesłanka psychiatryczna. Z powodu jej stosowania w taki, a nie inny sposób, jakakolwiek formalna ochrona życia poczętego w praktyce przestaje istnieć. Była wicedyrektor tytułowego szpitala taśmowo dopuszczała do krwawych zabiegów kobiety wyłącznie na podstawie świstka od dowolnego specjalisty, bez jakiejkolwiek weryfikacji. Zabić własne dziecko było znacznie łatwiej niż zakwalifikować się do porodu metodą cesarskiego cięcia. Przywołane powyżej statystyki świadczą, że Oleśnica nie jest wyjątkiem.

Aby ograniczyć liczbę żywych porodów w wyniku nieudanych aborcji, stosowano tam – przynajmniej do niedawna – uśmiercanie w łonie matki przez zastrzyk chlorku potasu prosto w serce. To metoda na tyle bolesna, że gdy za jej pomocą w niektórych stanach USA używa się jej do wykonywania egzekucji na największych zbrodniarzach, stosowana jest wraz ze znieczuleniem. Polskie dzieci nie mogą liczyć na taką łaskawość Jagielskiej i jej podobnych oprawców w białych kitlach. Gdy chlorek nie zadziałał – jeden z takich przypadków opisała w filmie na podstawie własnego doświadczenia położna z Oleśnicy – bohaterka „Gazety Wyborczej” i TVN kazała pozostawić urodzone, żywe dziecko na śmierć, przyspieszoną celowym wychłodzeniem.

Położne zmuszane były do udziału w tej machinie śmierci szantażem. Część z nich płaci za uległość bezsennymi nocami, problemami psychicznymi i koniecznością leczenia. Niektóre odeszły z własnej woli, nie mogąc znieść tak drastycznej sprzeczności z powołaniem swego zawodu, jakim jest służba życiu.

Lewicowe media zadbały o to, żeby animatorka krwawego procederu Gizela Jagielska postrzegana była jako ofiara prześladowań ze strony „konserwatywnych oszołomów”. Europoseł Grzegorz Braun, który przyjechał do szpitala w Oleśnicy by dokonać jej obywatelskiego zatrzymania, usłyszał za to prokuratorskie zarzuty  „naruszenia nietykalności i bezprawnego pozbawienia wolności”. Do dzisiaj wielu przyzwoitych ludzi – w tym również katolików – uważa, że to była wicedyrektor jest w tej sprawie pokrzywdzoną.

Wraz z początkiem roku Jagielska odeszła z Oleśnicy. Najwyraźniej szpital nie zechciał przedłużać umowy z osobą, o której zrobiło się w Polsce tak głośno, i to w jak najgorszym kontekście. Teraz chce widzieć ją w progach podległej sobie placówki Anna Płotnicka-Mieloch, szefowa spółki zarządzającej szpitalem w Lubaniu. Ona też – tak jak główna „bohaterka” filmu, twierdzi, że życie człowieka zaczyna się… po porodzie. Jednak wbrew wielkim mediom powielającym te antynaukowe i antyludzkie farmazony, prawda o tym, co dzieje się w murach polskich placówek medycznych, trafiła już do bardzo wielu osób. Film Krzysztofa Kasprzaka i Fundacji Życie i Rodzina niewątpliwie wywoła jeszcze większą reakcję. Powinien więc ponieść się jak najszerzej.

Wspomniana fundacja bywa często krytykowana za prezentowanie w przestrzeni publicznej fotografii dokumentujących skutki tak zwanej aborcji. Zdjęcia mają wstrząsnąć obojętną na tę sprawę przeważającą większość opinii publicznej. W przypadku filmu Krzysztofa Kasprzaka zarzut zbytniej drastyczności obrazów odpada. Oglądający poznają za to ustne relacje o faktach, które powinny  wstrząsnąć każdym, kto zachował choćby elementarną wrażliwość. Nieprzypadkowo media i popkultura rezerwują ją dla wrogich nam kulturowo imigrantów, przestępców, a w najlepszym razie – niewinnych zwierząt. Dzieci nienarodzone znalazły się natomiast na liście wrogów systemu.

Kolejnemu wątkowi filmu poświęciła osobny wpis w mediach społecznościowych Kaja Godek. „Kiedy proaborcyjny szpital chwali się dużą liczbą porodów, zawsze zapytajcie, ile z tych porodów to zamordowane dzieci. Bo w statystykach NFZ to jest to samo. Ten rząd likwiduje porodówki, a za aborcję płaci jak za poród” – napisała liderka Fundacji Życie i Rodzina. Ten fakt to kolejna odsłona obecnego systemu, a w istocie rzeczy – diabelskie szyderstwo z prawdziwej medycyny i służby człowiekowi.

Jak wynika z udokumentowanych przez twórców filmu relacji świadków, ginekolodzy w Polsce notorycznie, chociaż subtelnie nakłaniają kobiety do zabijania potomstwa. Straszą – niejednokrotnie wbrew faktom –  że dzieci urodzą się chore, niezdolne do życia. Oczywiście, oferują też „pomoc” w rozwiązaniu problemu.

Klimat mamy zaś taki: sposób prezentowania przez masową propagandę oraz bezdusznych polityków tej cywilizacyjnej, elementarnej kwestii etycznej, jaką jest ochrona życia sprawił, że ludzie najczęściej mają tego tematu dość. Dali sobie wmówić, że to kwestia zastępcza. Platforma Obywatelska wraz z lewicą wciągnęły temat do wyborczego programu, ale wbrew dzieciom. Główna partia „prawicy” nieprzejednanie głosuje za życiem tylko wtedy, gdy jest w opozycji. W praktyce proponuje zaś Polakom „ministrów Niedzielskich”, ewentualnie aborcyjną turystykę.  

Przeżywamy jako cywilizacja i jako naród wielką moralną zapaść, skoro aparat państwa – niezależnie od tego, kto aktualnie administruje Polską – roztacza ochronny parasol nad tak okrutną, wręcz bestialską działalnością. Tylko pojedynczy politycy i stosunkowo nieliczne grupy obrońców życia starają się położyć jej tamę. Kwestia aborcji sprowadzona została – po prawej i lewej stronie – do politycznego targu, wabika dla wyborców.

Gdy świat odzyska już moralną równowagę – pewnie znowu za tragiczną cenę kolejnego wojennego resetu w interesie światowych „elit” – oceni obecną epokę jako bodaj najbardziej barbarzyńską w dziejach. Mimo bowiem wielkich osiągnięć nauki i technologii oraz tak ogromnych, bolesnych doświadczeń historycznych, postanowiliśmy jako ludzkość popełnić faktyczne samobójstwo, którego przejawem i narzędziem jest eugenika, w tym masowa aborcja. Nie bierzmy w tym udziału, choćby nawet przez własną obojętność i bierność.

 

Roman Motoła

„Oleśnica. Śledztwo w sprawie zbrodni”. Film dokumentalny, reż. Krzysztof Kasprzak. Prod. Fundacja Życie i Rodzina, 2026. Dostępny na platformie You Tube.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(7)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie