Tradycyjnie Wielki Post poprzedzony był okresem Przedpościa, czyli Siedemdziesiątnicą, ponieważ rozpoczynał się około 70 dni przed Wielkanocą. Był to czas stopniowego przejścia od radości Bożego Narodzenia do surowości Postu. Co więcej, dawał czas na refleksję nad swoimi grzechami i wadami, by móc wejść w Wielki Post z gotowym postanowieniem i planem na jego realizację.
Przedpoście okresem przejściowym
Okres Przedpościa, albo inaczej Siedemdziesiątnicy, wywodzi się już z pierwszych wieków chrześcijaństwa, najprawdopodobniej z Kościoła greckiego. Ponieważ w tamtych czasach Wielki Post był czasem bardzo surowym, wprowadzono okres stopniowego przejścia od radości Bożego Narodzenia do pokuty i surowości Postu. Dzięki temu, Środa Popielcowa nie jest dla katolików swoistym „szokiem”, ale dniem na który czekali przez ostatnie dwa i pół tygodnia.
Wesprzyj nas już teraz!
Mimo, iż Siedemdziesiątnica sama w sobie nie ma pokutnego charakteru, to widać już w niej pewne elementy pokutne. I tak Mszę św. – poza świętami – sprawuje się w szatach koloru fioletowego, nie ma już Gloria („Chwała na wysokości”), ani Alleluia na Mszy Świętej. Wciąż można jednak grać na organach, a ołtarz przyozdabiać kwiatami. Jeśli chodzi o same teksty liturgiczne, to widać w nich pewien skręt: nie patrzymy już za siebie, czyli do uroczystości Objawienia Pańskiego, lecz przed siebie – oczekując mającego nadejść Triduum Paschalnego. Stąd też wzięły się nazwy kolejnych niedziel Przedpościa – terminy: Siedemdziesiątnica, Sześćdziesiątnica i Pięćdziesiątnica oznaczają, że jesteśmy kolejno w okolicy 70, 60 i 50 dni przed Wielkanocą.
Jak wyjaśnia portal „New Liturgical Movement”, w czasie Siedemdziesiątnicy chrześcijanie rozpoczynali już podejmowanie dobrowolnych wyrzeczeń:
Okres Siedemdziesiątnicy wyznacza także czas, w którym wierni zaczynają dobrowolnie pościć, uprzedzając obowiązkowy post Wielkiego Postu. Już około roku 465 św. Maksym, biskup Turynu, zalecał post z pobożności przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. W rycie bizantyjskim wierni zaczynali powstrzymywać się od spożywania mięsa w przedostatnią niedzielę przed Wielkim Postem, a od nabiału – w niedzielę bezpośrednio go poprzedzającą; stąd bizantyńska nazwa niedzieli Sześćdziesiątnicy – „Niedziela Mięsopustna”, oraz nazwa Pięćdziesiątnicy – „Niedziela Seropustna”.
W rycie rzymskim niedzielą, od której rozpoczynano wstrzemięźliwość od mięsa, była Pięćdziesiątnica; dlatego też zaczęto ją nazywać Dominica Carnevala, przy czym „carnevala” pochodzi od łacińskiego określenia „usunięcia” (levare) „mięsa” (caro / carnis). Od tej właśnie nazwy wywodzi się słowo „karnawał”.[1]
Karnawał
Nie tylko na Wschodzie, ale także w Kościele Zachodnim reguły postne były niegdyś bardziej surowe. Wierni powstrzymywali się nie tylko od pokarmów mięsnych, lecz również choćby od nabiału. A ponieważ mówimy o czasach na długo przed wynalezieniem lodówek, w ostatnich dniach Przedpościa trzeba było spożyć wszystkie pokarmy niedozwolone w czasie Postu. Powstawały wówczas różne potrawy regionalne, do przygotowania których wykorzystywano produkty zakazane w Poście. I tak choćby w północnej Anglii przygotowywano collop, czyli potrawę z plastrów mięsa i jaj smażonych na maśle, a w Polsce oczywiście królowały pączki (dawniej nadziewane słoniną). To były właśnie początki karnawału.
Te ostatnie dni przed rozpoczęciem postu spędzano nie tylko na ucztach, lecz również na tańcach i zabawach. W 1747 r. papież Benedykt XIV, obawiając się, że niektóre takie praktyki mogą stanowić „niebezpieczne okazje do grzechu”, postanowił zachęcić wiernych, by zamiast zabaw, spędzili czas na adoracji Najświętszego Sakramentu. Udzielił więc odpustu zupełnego wszystkim, którzy uczestniczyli w nabożeństwie Czterdziestu Godzin. Nabożeństwo to jest około dwóch wieków starsze, bowiem zatwierdził je papież Paweł III jako modlitwę przebłagalną za grzechy i ochronę chrześcijaństwa przed zagrożeniami.
Obrzęd „pogrzebu” Alleluia
Od niedzieli Siedemdziesiątnicy w kościołach zanika śpiew Alleluia. Po raz ostatni wybrzmiewa on uroczyście poprzedzającego wieczora na zakończenie Nieszporów i pojawi się ponownie dopiero w trakcie Wigilii Paschalnej. W niektórych miejscach praktykuje się tzw. obrzęd pogrzebu Alleluia. W ziemi na terenie kościelnym zakopuje się duży kawałek papieru z wypisanym ozdobnymi literami słowem Alleluia, by móc go odkopać na Wielkanoc. Pierwsze wzmianki o takim obrzędzie znajdują się w XV-wiecznej księdze z Toul we Francji.
Przygotowanie do Wielki Postu
Skoro Wielki Post jest przygotowaniem do Wielkanocy, po co nam kolejny okres na przygotowanie do niego? Jako odpowiedź na to pytanie przytoczę słowa, które usłyszałem kiedyś na kazaniu w Środę Popielcową. Ksiądz powiedział wówczas: „Jeżeli dziś nie masz jeszcze postanowienia wielkopostnego, to już jesteś jeden dzień do tyłu”. Rzeczywiście, Wielki Post jest czasem błogosławionym, w którym mamy okazję podjąć pracę nad naszymi grzechami i wadami. Dobrze jest gdy w Środę Popielcową rozpoczynamy go z gotowym postanowieniem i planem na jego realizację. Przedpoście jest więc czasem na zastanowienie się nad czym powinniśmy popracować w Wielkim Poście. Co więcej, dziś w świecie pełnym rozproszeń, zabiegania i elektroniki, Przedpoście nakłania nas do zatrzymania się i stopniowego wchodzenia w okres Wielkiego Postu.
Znaczenie okresu Przedpościa tak opisał słynny XIX-wieczny liturgista, Dom Prosper Gueranger, w swoim „Roku liturgicznym”:
Święto Wielkanocy musi być poprzedzone czterdziestodniowym czasem skupienia i pokuty. Te czterdzieści dni stanowią jeden z głównych okresów roku liturgicznego oraz jeden z najpotężniejszych środków, jakimi Kościół posługuje się, aby rozbudzić w sercach swoich dzieci ducha ich chrześcijańskiego powołania. Niezmiernie ważne jest, aby taki czas pokuty przyniósł w naszych duszach swój owoc – odnowę całego życia duchowego. Dlatego Kościół ustanowił przygotowanie do świętego czasu Wielkiego Postu. Daje nam on trzy tygodnie Siedemdziesiątnicy, w trakcie których, na ile to możliwe, odrywa nas od hałaśliwych rozproszeń świata, aby nasze serca mogły łatwiej przyjąć uroczyste napomnienie, jakie da nam na początku Wielkiego Postu, gdy naznaczy nasze czoła popiołem.
Liturgia Przedpościa mówiąca o grzechu i odkupieniu
Teksty liturgiczne na trzy niedziele Przedpościa – a szczególnie fragmenty Ewangelii – pomagają nam zastanowić się nad naszymi grzechami i wadami. I tak w Niedzielę Siedemdziesiątnicy słyszymy fragment Listu św. Pawła do Kolosan, w którym podejmuje on temat ascezy, którą i my winniśmy podjąć w Wielkim Poście. „Karcę ciało moje i do posłuchu przymuszam” – pisze Apostoł Narodów. Z kolei zawarta w Ewangelii przypowieść o robotnikach w winnicy przypomina nam, że Pan Bóg nieustannie wzywa do nawrócenia – nawet tych, którzy są już u kresu życia. Świadomość tego, że wciąż możemy zapracować sobie na denara – czyli, symbolicznie, na szczęście wieczne, daje nam głębszą motywację do rzeczywistej przemiany życia.
W lekcji kolejnej niedzieli św. Paweł przypomina Koryntianom, że człowiek jest podległy pokusom i potrzebuje Bożej pomocy, a to powinno zachęcić nas do częstszego korzystania z sakramentów. Tymczasem pojawiająca się w Ewangelii przypowieść o siewcy nasuwa pytanie czy robimy wszystko by wydać plon obfity, czy może wciąż potrzebujemy pozbyć się cierni zagłuszających głos Boga.
Kulminacją okresu Przedpościa jest Niedziela Pięćdziesiątnicy (nie należy jej mylić z Pięćdziesiątnicą po Wielkanocy, czyli świętem Zesłania Ducha św.). Słyszymy wtedy przepiękny Hymn o Miłości autorstwa św. Pawła – a to właśnie miłość do Boga jest cnotą, którą najbardziej winniśmy w sobie rozwijać w Wielkim Poście. Z kolei Ewangelia mówi o uzdrowieniu ślepego przy drodze do Jerycha. Tak jak on prosimy Chrystusa o przywrócenie wzroku, by móc dostrzec nasze grzechy i zmienić swoje życie.
Widać zatem, że liturgia tego okresu skupia się na dwóch głównych zagadnieniach: grzechu i odkupienia. W tekstach kapłańskich modlitw brewiarzowych czyta się wówczas Księgę Rodzaju – w tym historię grzechu pierworodnego, wskutek którego świat odkupienia potrzebował.
Chrześcijanin, który wchodzi w ducha Kościoła w tym okresie Siedemdziesiątnicy, doświadczy w swojej duszy wzrostu tej świętej bojaźni Bożej, o której Psalmista mówi, że jest początkiem mądrości (Ps 110, 10). Rozważanie skutków grzechu pierworodnego, wspomnienie własnych grzechów oraz lęk przed sądami Bożymi – wszystko to razem budzi go z obojętności, która tak łatwo opanowuje duszę. Potrzebuje on zatem jakiejś ucieczki, potężnej i zbawczej pomocy, która na nowo rozpali w jego sercu chrześcijańską nadzieję, bez której nie może trwać w łasce Bożej – pisze Dom Gueranger, zachęcając do częstego uczestnictwa w Ofierze Mszy Świętej.
Chrześcijanin, który pragnie przeżyć Siedemdziesiątnicę zgodnie z duchem Kościoła, musi wypowiedzieć wojnę fałszywemu poczuciu bezpieczeństwa oraz samozadowoleniu – tak częstym w duszach zniewieściałych i letnich, rodzącym duchową jałowość – dodaje francuski liturgista.
Mimo iż okres Przedpościa został zniesiony wraz z reformą liturgiczną roku 1969, to wierni przywiązani do tradycyjnej formy Mszy św. nadal go praktykują. Ciekawą obserwacją jest, że Przedpoście zachowało się również u innowierców – w tym u starokatolików, polskokatolików, niektórych luteran i anglikanów.
Adrian Fyda
Źródło: liturgialatina.org, newliturgicalmovement.org, diecezjatarnow.pl
[1] https://www.newliturgicalmovement.org/2021/02/septuagesima-time-that-land-forgot.html