27 stycznia 2026

Kraków: referendum może skrócić kadencję prezydenta Miszalskiego

(Fot. Alex Kuhn / ArtService / Forum)

Olbrzymie zadłużenie miasta, rosnące bezrobocie, zatrudnianie niekompetentnych urzędników, problemy z transportem publicznym, wprowadzenie dyskryminacyjnej „Strefy Czystego Transportu” (SCT) – to najważniejsze zarzuty wobec prezydenta oraz Rady Miasta Krakowa. Część mieszkańców chce ich dymisji i rozpoczęła we wtorek zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie.

 

Według inicjatorów referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z pełnionej funkcji, obecny włodarz Krakowa nie sprawdził się i sprawuje urząd w sposób niegodny. Jego obóz ustawia go natomiast w pozycji ofiary i rozpoczął kampanię mającą przekonać opinię publiczną, że następca Jacka Majchrowskiego pada ofiarą „hejtu” opłacanego przez „wielkie pieniądze”.

Wesprzyj nas już teraz!

We wtorek do krakowskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego oraz do Urzędu Miasta Krakowa wpłynęło powiadomienie od grupy mieszkańców o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. Pod powiadomieniem podpisanych jest 21 osób, m.in. artyści, lokalni przedsiębiorcy, prawnicy.

Nie jesteśmy członkami partii politycznych. Nie wspieramy żadnych partii politycznych. Nie jest naszym celem walka z rządem Donalda Tuska ani jakimkolwiek innym rządem. To akcja sprzeciwu wobec Aleksandra Miszalskiego i kompletnie zwasalizowanej przez niego Rady Miasta Krakowa – powiedział na wtorkowej konferencji prasowej Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum, na co dzień przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto.

Zaapelował on do mieszkańców, aby nie dali sobie wmówić, że referendum jest akcją polityczną. Równocześnie zachęcał członków wszystkich partii, w tym Koalicji Obywatelskiej, do wspierania przedsięwzięcia.

Wśród zarzutów wobec Miszalskiego znalazły się między innymi: zadłużenie miasta, kolesiostwo, nieprofesjonalny audyt przeprowadzony w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, niespełnienie obietnic wyborczych, sprawowanie urzędu w niegodny sposób.

Czy wyobrażacie sobie państwo prof. Jacka Majchrowskiego tańczącego na dachu urzędu albo wypinającego się tyłem wobec studentów, kręcącego rolki, biegającego z mopem, pokazującego obwarzanek, a może kopiącego piłkę w urzędzie? Takich sytuacji nie mieliśmy. Urząd sprawowany był w sposób godny – wyliczał Hoffman.

Mówiąc o wzroście zadłużenia miasta aż o 2 miliardy złotych w czasie dotychczasowej prezydentury Miszalskiego, ocenił, że rosnące zobowiązania są m.in. efektem źle przeprowadzonego audytu i będą skutkować wyższymi kosztami usług publicznych – za co zapłacą oczywiście mieszkańcy.

Prezydent Miszalski nie sprawdził się w swym całokształcie. Obietnice wyborcze pozostały obietnicami – mówił Hoffman. Wśród niespełnionych obietnic wyborczych wytknął m.in. bilet za złotówkę dziennie dla studentów. – Nie mieliśmy takiej sytuacji w III RP w Krakowie, żeby prezydent w taki sposób się zachowywał, miał takie zaniechania, zachowywał się, jakby nie dorósł do sprawowanej przez siebie funkcji – oświadczył przewodniczący rady Starego Miasta.

Hoffman zapytany o finanse na dotychczasowe prace związane z planem referendum odparł, że są to działania społeczne, dotychczasowy wydatek wyniósł około 2 – 2,5 tysiąca złotych. To koszt wynajęcia lokalu referendalnego (400 PLN miesięcznie), strony internetowej (krk.pl) i kamizelek z grafiką. Formalności prawne nic nie kosztowały. Działacz zapowiedział, że jeżeli komitet organizujący referendum zostanie oficjalnie zarejestrowany, to ruszy konto, gdzie będzie można dokonywać wpłat na zbiórkę podpisów.

Prezydent bronił się podczas własnej konferencji prasowej. Jak mówił, „instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców”. – Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych, kolejnych wyborów – stwierdził.

– Krakowa nie da się kupić. Referendum pod hasłem „Kupmy sobie Kraków” nie wyjdzie – powiedział Miszalski. Zaapelował do mieszkańców, by nie dali sobie wmówić, że plan referendum jest oddolną inicjatywą obywatelską. – To skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje? – pytał Miszalski. Wyliczył, że ukazuje się obecnie co najmniej pięć tytułów gazetek, które nieobiektywnie przedstawiają rzeczywistość.

Miszalski mówił, że Kraków nigdy nie był skrajny, a raczej wyważony. Jego zdaniem, za inicjatywą odwołania go stoją środowiska skrajne. – Z jednej strony dużo pretensji od mieszkańców nie Krakowa o Strefę Czystego Transportu. Jeżeli mówimy o reprezentantach krakowskich środowisk, to mamy tam chyba pana (Adama) Hareńczyka, czyli przyjaciela (Grzegorza) Brauna, (Wojciecha) Jakubowskiego, Jana Hoffmana – polityków o często skrajnych poglądach – przekonywał.

Zakładam, że krakowianie są mądrzy, krakowianki są mądre i widzą to, i odpowiednio do tego podejdą. Szanuję to, każdy ma prawo takie podpisy zbierać. Będziemy się tej inicjatywie przyglądać. Urząd pracuje niezmiennie – zaznaczył Miszalski.

Odnosząc się do zarzutów inicjatorów referendum podkreślił, że miasto oszczędza, by zmniejszyć zadłużenie i pozyskuje środki z KPO, UE, ministerstw na realizację inwestycji. Jak mówił, dochody miasta cały czas rosną, jest rekordowy budżet na inwestycje. – Jestem spokojny o sytuację finansową. Wiem, że będzie się poprawiać – zapewniał.

Wprowadzenie SCT uzasadnił nowelizacją „ustawy o elektromobilności pana Morawieckiego”. Podniesienie opłat za komunikację publiczną o 20 procent argumentował wzrostem kosztów transportu publicznego o 80 procent w ciągu ostatnich pięciu lat. Podwyżki dla urzędników były jego zdaniem potrzebne, bo obiecał je w kampanii wyborczej. Odpierając zarzut o nieprofesjonalny audyt, ocenił, że Hoffman nie przeczytał audytu. Według niego, audyt został przeprowadzony przez urzędników, a zamówienie go u firmy zewnętrznej byłoby drogie i czas oczekiwania na wyniki byłby dłuższy.

Być może na ratunek Miszalskiemu pospieszy Bruksela. Prezydent poinformował, że udaje się tam jeszcze we wtorek i ma umówione spotkania, podczas których będzie rozmawiał o finansowaniu krakowskiego metra. We wtorek także spotkał się z minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz. Rozmawiał z nią o metrze w Krakowie, a także na temat „Ustawy o zrównoważonym rozwoju miast”.

Metro zostało wpisane na listę potencjalnych inwestycji w nowej perspektywie unijnej – przekazał. Odnosząc się do ustawy ocenił, że zmiany w zakresie rozwoju metropolii krakowskiej idą w bardzo dobrym kierunku.

 

Dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie Barbara Golanko powiedziała we wtorek, że zgodnie z procedurą jej instytucja będzie weryfikować, czy podpisane pod inicjatywą referendalną osoby są mieszkańcami Krakowa. Następnie KBW musi zapytać prezydenta Krakowa, czy też takie powiadomienie otrzymał. Od chwili potwierdzenia otrzymania powiadomienia przez urząd miasta liczone jest 60 dni na zbiórkę podpisów w sprawie przeprowadzenia referendum.

Aby doszło do organizacji głosowania, grupa mieszkańców musi zebrać poprawne podpisy 10 procent uprawnionych, czyli – według stanu na koniec 2025 roku – 58 355 podpisów. Aby referendum było ważne, w głosowaniu powinno uczestniczyć nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze prezydenta. O rozstrzygnięciu decyduje większość głosów „za” lub „przeciw” odwołaniu Miszalskiego z funkcji.

Przeciwnicy prezydenta, w tym politycy Konfederacji i PiS, obwiniają go m.in. o zadłużenie miasta, rosnące ich zdaniem bezrobocie, problemy z transportem publicznym, wprowadzenie SCT.

21 kwietnia 2024 r. Miszalski w drugiej turze wyborów uzyskał ponad 51 proc. poparcia i wygrał z radnym, przedsiębiorcą, aktywistą i byłym posłem PO Łukaszem Gibałą, którego poparło prawie 49 proc. głosujących.

pap logo

Źródło: PAP, PCh24.pl

RoM

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 9 303 zł cel: 500 000 zł
2%
wybierz kwotę:
Wspieram