Władze Niemiec próbują po cichu przeprowadzić remigrację – zachęcają azylantów do powrotu do swoich krajów, płacąc im pieniądze. Niewielu przybyszów chce jednak skorzystać z tej oferty.
Rząd kanclerza Friedricha Merza zapowiadał, że zrobi porządek z kryzysem migracyjnym. Nie zrobił – azylanci nadal napływają do Niemiec, a później nie dają się wyrzucić.
Niemieckie władze próbują po cichu przeprowadzić coś na kształt remigracji. Chodzi o zbudowanie systemu zachęt, który miałby skłonić migrantów do wyjazdu z RFN. Obecny system nie jest jednak skuteczny.
Wesprzyj nas już teraz!
Jak poinformował niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, w ciągu całego 2025 roku dobrowolnie wyjechało z Niemiec 16 576 osób. Większość z nich pochodziła z Turcji i Syrii, część z Rosji, Gruzji oraz Iraku. Państwo niemieckie płaciło każdemu dorosłemu migrantowi 1000 euro w ramach zachęty, nieletniemu – 500 euro. Maksymalna kwota remigracyjna dla rodziny to 4000 euro. Dodatkowo każdy migrant dostawał jeszcze 200 euro na pokrycie kosztów podróży (100 euro w przypadku nieletniego). Na tym nie koniec. Jeżeli migrant po powrocie do swojego kraju potrzebowałby opieki medycznej, RFN jest gotowa przekazać mu kolejne 2000 euro.
Co ciekawe, część z dobrowolnie wyjeżdżających migrantów prawdopodobnie… wróci do RFN. Zgodnie z przepisami nie będą musieli oddać ani euro, jeżeli zrobią to po upływie pięciu lat.
W grudniu wniosek o azyl złożyło w Niemczech prawie 170 tysięcy osób. W większości byli to obywatele Afganistanu (ponad 60 tysięcy), a na dalszych miejscach: Syrii (24 tys.), Turcji (prawie 15 tys.). Wielu było również Somalijczyków, Irakijczyków czy Rosjan.
Do tego dochodzi duża liczba migrantów przybywających do RFN w ramach prawa łączenia rodzin – to około 100 tysięcy osób.
Źródła: jungefreiheit.de, bamf.de
Pach