Europoseł Grzegorz Braun przyznał podczas składania wyjaśnień w Sądzie Rejonowym, że gasząc świece chanukowe w Sejmie w 2023 roku, działał w stanie wyższej konieczności. Jego zdaniem, bronił w ten sposób majestatu Rzeczpospolitej.
Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Pragi Południe toczy się sprawa przeciwko europosłowi Grzegorzowi Braunowi. Chodzi m.in. o słynny incydent zgaszenia świec chanukowych, do którego doszło w grudniu 2023 roku. Polityk Konfederacji Korony Polskiej przechodząc sejmowym korytarzem zdjął ze ściany gaśnicę przeciwpożarową i zgasił nią świece chanukowe zapalone na jednym z korytarzy.
– Rachunek jest prosty – mówił Grzegorz Braun na sali sądowej. Podkreślił, że jego działanie miało na celu obronę „państwa polskiego” i „majestatu Rzeczypospolitej”.
Wesprzyj nas już teraz!
Polityk tłumaczył również, że zarzuca mu się, że napadł wówczas na kobietę, kierując wobec niej strumień proszku z gaśnicy. Jednak jego zdaniem to on de facto został napadnięty.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi prowadzi tę sprawę z perspektywy potencjalnej obrazy uczuć religijnych oraz naruszenia nietykalności cielesnej osoby. Z kolei prokuratura zwraca uwagę, że kobieta, która próbowała zatrzymać działania Grzegorza Brauna, miała doznać lekkiego uszczerbku zdrowia.
To nie jedyne „przewiny” polityka, które analizuje Sąd. W aktach znalazły się również inne medialne zdarzenia jak m.in. wyniesienie choinki z Sądu Okręgowego w Krakowie. W dokumentacji znalazło się również wydarzenie, do którego doszło w Niemieckim Instytucie Historycznym w 2023 roku. Wówczas lider Konfederacji Korony Polskiej uniemożliwił prowadzenie wykładu przez prof. Jana Grabowskiego, znanego z oskarżania Polaków o współudział w Holocauście.
Źródło: dorzeczy.pl
WMa
Grzegorz Braun prosi o ochronę kontrwywiadowczą. „To sprawa bezpieczeństwa narodowego”