Jak już informowaliśmy, wiele wskazuje na to, że na obrzeżach cmentarza w podwarszawskim Otwocku oprawcy z NKWD i UB pogrzebali potajemnie w zbiorowych mogiłach przynajmniej setki swoich ofiar, w tym żołnierzy Armii Krajowej. Do urzędu miasta napływają sygnały o kolejnych prawdopodobnych, zbiorowych i tajnych miejscach pochówku polskich patriotów pomordowanych przez komunistów.
Przypomnijmy: w dawnym uzdrowisku przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Warszawy stacjonowało sowieckie dowództwo. Znajdował się tam też obóz przejściowy NKWD. Przebywali przez pewien czas między innymi: bliski współpracownik Iwana Sierowa Michaił Lichaczow oraz marszałek Konstanty Rokossowski. Sowieci wydzielili strefę niedostępną dla mieszkańców. Własne wille zajmowali w Otwocku, w różnych okresach komunistyczni aparatczycy, tacy jak Izaak Fleischfarb (ps. Józef Światło), Jakub Berman, Władysław Gomułka. Swoje siedziby miały urzędy bezpieczeństwa: wojewódzki, powiatowy i miejski. W większości lokale te były równocześnie katowniami.
Wesprzyj nas już teraz!
Prezydent miasta Jarosław Margielski przybliżył kulisy sprawy tajnych zbiorowych mogił w programie Tadeusza Płużańskiego „Kontra” na antenie telewizji wPolsce24. Wskazał, że pospieszna ekshumacja dokonana na obrzeżach cmentarza kilka tygodni przed wyborami kontraktowymi z czerwca 1989 roku, nie była z pewnością rzetelna.
– Odkryta została zbiorowa mogiła, w której znaleziono trzysta dziewięćdziesiąt siedem czaszek. Trzeba jednak zaznaczyć, że to jeszcze czasy, gdy władza komunistyczna sprawowała pieczę zarówno nad ekshumacją, jak i nad wnioskami, które zostały później sformułowane w protokole końcowym. Podpisała go tylko jedna osoba, przewodnicząca komisji, mimo że zasiadało w niej kilkanaście osób. Już sam ten fakt budzi wątpliwości – mówił włodarz Otwocka.

Po błyskawicznie przeprowadzonych pracach i pochówku przemieszanych szczątków w 10 trumnach, w pobliżu stanął niewielki pomnik. W wersji pierwotnej zawierał on jedynie informację, że znajduje się tam zbiorowa mogiła z okresu prawdopodobnie 1944 – 1946. – Żadnej wzmianki, że chodzi o ofiary stalinizmu, mimo tego, że projekt tego pomnika, który właśnie został odnaleziony z archiwum, zakładał to, że właśnie taki opis ma się na nim znajdować – zwrócił uwagę Jarosław Margielski.
Jak już informowaliśmy, pozytywnym rezultatem wspomnianych ekshumacji były relacje świadków, złożone po ogólnopolskim apelu do osób mających wiedzę o zbiorowych, anonimowych pochówkach. Informacje te mówią o przetrzymywanych w mieście przez Sowietów polskich żołnierzach – między innymi akowcach z Warszawy i okolic Wilna, a więc prawdopodobnych uczestnikach operacji „Ostra Brama” – obawiających się o własne życie i za wszelką cenę szukających możliwości ucieczki.
Do urzędu miasta dotarły informacje jednoznacznie wskazujące, że na terenie dawnej, poniemieckiej strzelnicy komunistyczni oprawcy zakopywali ciała żołnierzy Armii Krajowej torturowanych i mordowanych w zajętych przez Sowietów budynkach miejscowych pensjonatów i szpitali. W ostatnim czasie, dzięki odtajnionym archiwom CIA okazało się, że tuż obok strzelnicy, na terenie której na przełomie lat 80. i 90. doszło do pospiesznych badań i ekshumacji, znajduje się drugi poniemiecki teren ćwiczebny dla żołnierzy. Jest znacznie obszerniejszy i nie został dotychczas objęty żadnymi poszukiwaniami.
Strach wiązał usta
Obecnie na terenach wskazanych przez świadków, w porozumieniu z IPN miasto prowadzi badania terenu za pomocą georadarów. Istotne poszlaki poczynione na bazie zdjęć lotniczych – Luftwaffe z okresu wojny oraz powojennych – z 1958 roku – wskazują, że w miejscu, gdzie zasadzono las, znajdują się ukryte masowe mogiły.
Jeden z odnalezionych niedawno dokumentów z końca XX wieku mówi o pochowaniu na tych terenach aż 600 pomordowanych więźniów z Mokotowa, w tym żołnierzy polskich i niemieckich.
Prezydent Otwocka w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim wspomniał o przyczynach, dla których sprawa tajnych pochówków objęta była swego rodzaju zmową milczenia. Często ludzie bali się mówić o tym nawet najbliższym.
– Osoby, które pamiętają tamte czasy i nawet pamiętają pewne szczegóły, którymi mogłyby się podzielić, często żyją jeszcze w przeświadczeniu, że to są tajemnice, za których wyjawienie mogą grozić poważne konsekwencje. W wielu przypadkach w rozmowie ze starszymi osobami, które to relacjonują widać, jakie emocje temu bardzo często towarzyszą. Jak silny strach był wywołany przez aparat komunistyczny, który przez wiele lat funkcjonował – wyjaśniał.
– Skoro za druk biuletynu w roku 1945 można było otrzymać karę śmierci z natychmiastowym trybem jej wykonania i później rodzina nie wiedziała przez szereg lat, że ten wyrok został wykonany, gdzie są zwłoki, gdzie jest pochówek, to chyba świadczy o tym, jaka to „armia wyzwoleńcza” do nas wkroczyła – podkreślał prezydent Margielski.
– Tak naprawdę to była krwawa okupacja, piekło dla środowisk niepodległościowego podziemia dopiero się zaczęło. Wobec wszelkich tych środowisk sowiecka władza komunistyczna, jak również zdrajcy, którzy działali na terenie naszego kraju, podjęli krwawe i bezwzględne represje – przypomniał.
W odniesieniu do domniemanych mogił na terenie Otwocka gość programu „Kontra” podkreślił: – Musimy uczynić wszystko, żeby potwierdzić bądź wykluczyć te informacje. Jeżeli zbiorowe groby faktycznie znajdują się na terenie naszego miasta, musimy odnaleźć te szczątki, oddać im szacunek, godnie je pochować, upamiętnić, a przede wszystkim zrobić wszystko, żeby rodziny poznały prawdę – zadeklarował.
Redaktor Tadeusz Płużański ocenił potencjalne, bardzo prawdopodobne odkrycie jako przełomowe. – Wszystko wskazuje na to, że oprócz „Łączki” położonej obok Powązek Wojskowych w Warszawie, mamy kolejne wielkie, powojenne pole grzebalne, na którym komuniści chowali pomordowanych polskich patriotów. Dziś zdobywamy informację, że zakopywali ich prawdopodobnie również w Otwocku – zaznaczył autor wielu publikacji na temat aparatu represji w okresie powojennym.
Kolejne masowe groby?
Zamieszczony w mediach społecznościowych wpis prezydenta doczekał się wielu komentarzy. Część z nich świadczy o tym, że potajemne pochówki dokonywane przez komunistów w mieście o takiej przeszłości nie ograniczają się jedynie do lokalizacji będących teraz w centrum uwagi.
Na przykład szereg osób podziela przekonanie, że polscy patrioci, dręczeni i mordowani przez okupantów, z pewnością spoczywają w otoczeniu willi Jakuba Bermana przy ulicy Narutowicza (obecne Muzeum Ziemi Otwockiej). Dawni mieszkańcy wspominali bowiem dobiegające stamtąd krzyki. Przytaczali też zasłyszane opowieści o przetrzymywanych – na przykład sanitariuszkach z powstania warszawskiego, dręczonych i poniżanych, a następnie pozbawianych życia jeszcze po wojnie.
Według internauty Piotra Bayonne, oficjalna data wybudowania willi (1954) oraz podawany powszechnie krótki okres przebywania tam sowieckiego zbrodniarza zostały sfałszowane. Budynek miał powstać wcześniej, a Berman – przebywać w Otwocku dłużej.
Jedna z komentujących zwróciła uwagę na sensowność przesłuchania polityka lewicy Marka Borowskiego, czyli bratanka Jakuba Bermana. Najprawdopodobniej dysponuje on bowiem wiedzą na temat działalności swojego stryja.
Inny krótki komentarz mówi, że zakopywano zabitych na dawnych terenach zieleni miejskiej – to blisko nekropolii, lecz nie tam, gdzie znajdowały się strzelnice.
Kolejne wpisy wskazują na miejsca pochówków dość mocno oddalone od cmentarza. Na przykład internautka podzieliła się drastyczną informacją: „Ktoś opowiadał mi, że w lasach koło górki na ul. Turystycznej/Komunardów są groby masowe osób zamordowanych w brutalny sposób. Jak zabrakło amunicji, wiązali ludzi drutem kolczastym i rozjeżdżali czołgami”.
W innym komentarzu czytamy: „Ktoś opowiadał, że w lasach otwockich są groby masowe, dał lokalizację między Szkolną a Wiejską gdzie pierwotnie miał być Lidl i w Śródborowie gdzieś niedaleko domu dziecka”.
Oczywiście wszystkie te poszlaki wymagają weryfikacji. Jednak jeśli chociażby część z nich okazałaby się prawdziwa, mielibyśmy do czynienia z bezprecedensową skalą odkryć dotyczących tajnych pochówków pomordowanych przez okupacyjny reżim sowiecki i jego polskojęzycznych sługusów z UB.
Roman Motoła
Otwock: na tropie zbiorowych mogił polskich żołnierzy – ofiar NKWD i UB