Order Virtuti Militari z numerem 3353, który został wystawiony na ukraińskiej aukcji, to jednak falsyfikat. – Zgłosił się do nas przedstawiciel rodziny kapitana Juliusza Heinzla. (…) Oryginał odznaczenia znajduje się w rękach rodziny – zapewnił w rozmowie z Polsat News rzecznik INP dr Rafał Kościański.
17 marca poseł Konfederacji Konrad Berkowicz opublikował na platformie X wpis dotyczący aukcji, której przedmiotem było najwyższe polskie odznaczenie wojskowe. – Na ukraińskim portalu aukcyjnym „violity” pojawił się na sprzedaż polski Krzyż Virtuti Militari. Egzemplarze te są numerowane, co pozwala łatwo ustalić, że krzyż nr 3353 należał do por. Juliusz Heinzel. Otrzymał go za udział w konflikcie polsko-litewskim w 1920 roku. W 1939 roku trafił do niewoli sowieckiej, został osadzony w Starobielsku, a następnie zamordowany przez NKWD w Charkowie (pozycja 3558 na liście ofiar) – napisał Konrad Berkowicz.
Jak zauważył polityk Konfederacji, uwagę zwraca fakt, że sprzedający pochodzi właśnie z Charkowa. – Ten Krzyż nie ma historii handlu. Jest „z pierwszej ręki”. Jak więc wszedł w posiadanie odznaczenia należącego do oficera zamordowanego i pogrzebanego w tym rejonie? Zabrano mu tuż przed egzekucją czy zdjęto z trupa? – pytał poseł.
Wesprzyj nas już teraz!
Po publikacji wpisu Konrada Berkowicza IPN w opublikowanym proteście zażądał zamknięcia aukcji i zwrotu pamiątki, a samą ofertę określił jako „skandaliczną”. W sprawę zaangażowała się również ambasada RP w Kijowie. „IPN protestuje przeciwko moralnie nagannemu komercjalizowaniu jednej z największych zbrodni sowieckich popełnionych w czasie II wojny światowej. Apelujemy do właściciela orderu o przekazanie bezcennej pamiątki władzom RP oraz do administracji portalu o natychmiastowe zakończenie aukcji” – przekazał Instytut 17 marca.
Na szczęście, jak poinformował następnego dnia rzecznik IPN, order wystawiony na sprzedaż okazał się falsyfikatem. – Zgłosił się do nas przedstawiciel rodziny kapitana Juliusza Heinzla, osoby, która miała być rzekomo właścicielem tego orderu wojennego Virtuti Militari, który został wystawiony na sprzedaż. Osoba ta potwierdziła, że oryginał odznaczenia znajduje się w rękach rodziny – zapewnił w rozmowie z Polsat News dr Rafał Kościański. – Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy prawdopodobnie na portalu internetowym został przedstawiony do sprzedaży order, który jest falsyfikatem, próbą oszustwa związanego z handlem pamiątkami po ofiarach II wojny światowej – podkreślił historyk.
Rzecznik dodał, że wystosowanie protestu w tej sprawie było uzasadnione, ponieważ w przeszłości miały już miejsce próby handlowania prawdziwymi pamiątkami. – To nie jest pierwszy przypadek, kiedy pojawia się w przestrzeni publicznej tego typu pamiątki. Były takie przypadki, że w sprzedaży znajdowały się dokumenty czy też pamiątki po ofiarach II wojny światowej, które były oryginałami – wyjaśnił dr Kościański. – Samo zaprotestowanie z naszej strony w tej sprawie miało uwrażliwić i uczulić między innymi przedstawicieli dyplomacji, aby się tą sprawą zajęły – zaznaczył rzecznik.
Źródło: polsatnews.pl, x.com
AF