W palestyńskim Betlejem nie wiedzie się dobrze. Miasteczko narodzin Syna Bożego współcześnie opiera swój byt gospodarczy w znacznej mierze na pielgrzymach i turystach. Tych zaś brakuje od czasu wojen, jakie żydowskie państwo prowadzi w Gazie i przeciwko Iranowi.
W obliczu ustania ruchu pielgrzymkowego wielu mieszkańców Betlejem znajduje się w trudnym położeniu. Sklepikarz Hassan, którego przypadek opisał portal vaticannews.va, w ostatnim miesiącu obsłużył zaledwie jednego klienta.
– Panuje poczucie beznadziei i ogromny strach przed przyszłością – mówił przedsiębiorca. Jak dodawał, wobec braku gości, w swoim sklepie z rękodziełem zajmuje się sprzątaniem, a do pracy chodzi przede wszystkim po to, by nie wzbudzać niepokoju rodziny.
Wesprzyj nas już teraz!
Obecny kryzys w mieście trwa od czasu ludobójczych działań militarnych Izraela w Strefie Gazy. W 2023 roku doszło jedynie do krótkotrwałego i nieznacznego ożywienia ruchu pielgrzymów i turystów.
Agresja przeciwko Iranowi ponownie jednak na dobre pozbawiła miejscowość narodzin Chrystusa źródła dorobku. 70 proc. zamożności Betlejem pochodzi właśnie z obsługi gości w tym uświęconym przyjściem na świat Zbawiciela miasteczku.
Z powodu ustania ruchu pielgrzymkowego i turystycznego niemal co trzeci mieszkaniec Betlejem pozostaje bezrobotny.
Brak dochodowego zajęcia prowadzi część – również chrześcijańskich – rodzin do migracji. W ostatnich latach aż dwieście rodzin wyznających Chrystusa opuściło miejscowość, w której chrześcijanie stanowią około 20 procentową mniejszość. Obecnie jednak wyjazdy są utrudnione z powodu polityki Izraela oraz niestabilności.
źródło: opoka.org.pl
FA