W tradycji chrześcijańskiej obecna jest myśl, według której ustanie starotestamentalnego kultu poświadcza prawdziwość Chrystusowego mesjaństwa. Wyjątkowo wymowny jest fakt, że o ustaniu cudownych znaków w Świątyni w czasie pokrywającym się z Męką i Zmartwychwstaniem Chrystusa mówi sam Talmud. Fundamentalna księga rabinizmu przyznaje, że na kilka dekad przed zburzeniem Drugiej Świątyni tradycyjne cudowne znaki Starego Przymierza ustały – a nawet przyjęły złowróżbną postać. Trudno nie widzieć w tym boskiego potwierdzenia wypełnienia się dawnego Przymierza w Chrystusie.
O ustaniu cudownych znaków Starego Testamentu – wskazujących na boskie błogosławieństwo narodu niegdyś wybranego – mówi ważna część Talmudu. To traktat Yoma, opisujący szczegółowo rytuały święta Yom Kippur w czasach świątynnych. W jego fragmentach (39 a-b) znajdujemy opis ustania cudownych znaków, jakie tradycyjnie towarzyszyły tym obchodom.
Według talmudycznego tekstu wyjątkowe znaki przestały się pojawiać na około czterdzieści lat przed zburzeniem Drugiej Świątyni – a zatem około trzydziestego roku naszej ery – w okolicach którego tradycja chrześcijańska datuje Mękę i Zmartwychwstanie Chrystusa. Gdy wnikniemy w symbolikę znaków, które przestały się ponawiać – okazuje się, że ich zanik to trudne do zignorowania potwierdzenie roli Jezusa jako jedynego Zbawiciela.
Wesprzyj nas już teraz!
Yoma wspomina o zmianie, do jakiej doszło podczas rytuału losów. Jego istotą było przeznaczanie dwóch baranków na odrębne czynności. Jeden był ofiarą dla Boga, drugi zaś stawał się kozłem ofiarnym. O przeznaczeniu zwierząt decydowało losowanie. Aby je rozstrzygnąć kapłan sięgał do skrzynki, wydobywając dwa losy.
W czasach arcykapłana Szymona Sprawiedliwego (ok. 300-200 n.e.) los ofiary dla Boga trafiał zawsze w prawą dłoń duchownego – co traktowano jako znak pomyślności i błogosławieństwa. Później taki wynik losowania zdarzał się sporadycznie. Jednak na cztery dekady przed zniszczeniem Świątyni rola baranka świątynnego trafiała do lewej dłoni losującego arcykapłana – co było znakiem złowróżbnym.
Jeszcze bardziej obrazowe jest ustanie cudu wstążki. Zgodnie ze zwyczajem na głowie zwierzęcia poświęcanego nie w świątyni, ale „Azazelowi” zawiązywano czerwoną wstążkę. Kapłan wyznawał nad barankiem grzechy ludu, po czym prowadzono je na śmierć na pustynię. Według Yomy wstęga po rytuale cudownie bielała na znak przebaczenia występków. Jednak – po około trzydziestym roku naszej ery do takiej zmiany barwy przestało dochodzić.
Dodatkowo wedle Yomy zaczęło dochodzić do złowróżbnego samoczynnego otwierania drzwi świątynnych. Rytuał ich otwierania i zamykania był ważnym elementem celebracji – jednak na cztery dziesięciolecia przed destrukcją świątyni, wrota otwierały się same, co rabini odczytywali jako zapowiedź upadku kultu.
Jak podaje Yoma, na czas towarzyszący odrzuceniu Mesjasza przez naród niegdyś wybrany, przestało również dochodzić do cudownego podtrzymania ognia w lampie zachodniej. To ramię menory, znajdujące się najbliższej Miejsca Świętego, zwiastowało bożą obecność wśród Izraelitów. Jej długo płonący ogień oznaczał przyjęcie przez Boga ofiar Izraelitów. Służył on także do ponownego zapalania tych lamp, które zgasły. Po Chrystusie ustało zjawisko przedłużonego trwania w tej lampie, która gasła szybko po zapaleniu.
Ustanie wszystkich tych znaków to z jednej strony zapisany w Talmudzie znak końca owocności kultu świątynnego, a z drugiej wymowne potwierdzenie autentyczności nauki Chrystusa. To Pan Jezus był ofiarą przebłagalną za grzechy, a wiara w jego przyjście sednem błogosławieństw Starego Testamentu.
Źródło: sefaria.org
FA