W bezprecedensowym wywiadzie, jakiego udzieliło trzech kardynałów amerykańskich stacji CBS News, podniesiono kwestię zajmowania przez papieża stanowiska w sprawach politycznych i jego niezgody na linię polityki obecnej administracji. Jest to nie na rękę ekipie Donalda Trumpa, która coraz agresywniej atakuje papieża.
Wywiad został udzielony 12 kwietnia. Prawdopodobnie to właśnie w reakcji na niego Donald Trump obraził na „Truth Social” Leona XIV, nazywając go „słabym papieżem”.
Stacja przypomina, że Leon XIV, pierwszy w historii Kościoła katolickiego papież urodzony w USA, stał się oponentem polityki Donalda Trumpa. Dlatego medium zapytało trzech wpływowych amerykańskich kardynałów, którzy dobrze go znają, „dlaczego Kościół papieża Leona stał się głosem moralnego sprzeciwu wobec wojny w Iranie i represji wobec imigracji”.
Wesprzyj nas już teraz!
Arcybiskup Chicago, kardynał Blase Cupich, a także kardynałowie Robert McElroy z Waszyngtonu i Joseph Tobin z Newarka w stanie New Jersey, udzielili wspólnego wywiadu.
Kardynał Joseph Tobin zapytany o to, czy papież powinien wypowiadać się otwarcie na wiele tematów dotyczących spraw światowych odparł, że w zasadzie „tak”, ponieważ jest „pasterzem świata”. – Nie jest ekspertem. Różnica polega na tym, że nie będzie się wypowiadał na każdy temat. Będzie się wypowiadał na temat tego, co ważne – stwierdził.
Następca św. Piotra skrytykował między innymi działania militarne USA w Wenezueli, po czym nuncjusz Watykanu w USA został wezwany do Pentagonu na spotkanie, które dwaj urzędnicy kościelni określili w programie „60 Minutes” jako nieprzyjemne i kontrowersyjne. Pentagon, jak i Stolica Apostolska w oficjalnych oświadczeniach podkreślali, że było to „rutynowe spotkanie” i „okazja do wymiany poglądów”.
Papież wielokrotnie krytykował działania militarne na Bliskim Wschodzie, zawsze apelując o dialog, pojednanie i dążenie do pokoju z poszanowaniem wszystkich stron. W ostatnim czasie jednak Ojciec Święty zaostrzył retorykę, potępiając między innymi groźby Donalda Trumpa kierowane pod adresem irańskiego narodu. Uznał je za „naprawdę niedopuszczalne”. Wezwał także do działania, by wierni kontaktowali się z władzami, przywódcami politycznymi, kongresmenami, by domagali się zakończenia wojny. Nawiązał także pośrednio do wypowiedzi szefa Pentagonu w homilii w Niedzielę Palmową, podkreślając, że Jezus „nie wysłuchuje modlitw tych, którzy prowadzą wojnę”.
Stacja dopytywała więc kard. Roberta McElroy’a, czy wojna przeciwko Iranowi to wojna sprawiedliwa. Odpowiedź była jednoznaczna. – Nie, w nauczaniu katolickim nie jest to wojna sprawiedliwa. Wiara katolicka naucza, że istnieją pewne przesłanki sprawiedliwej wojny. Nie można dążyć do wielu różnych celów. Trzeba mieć jeden, konkretny cel, jakim jest przywrócenie sprawiedliwości i pokoju. To wszystko – konstatował hierarcha.
Dziennikarka Norah O’Donnell drążyła dalej, dopytując, czy nie jest wojną sprawiedliwą prowadzenie walki z krajem, który jest „głównym eksporterem terroru”? Wprost pytała o Iran i o to, czy nie ma scenariusza, „w którym zapobieganie temu mogłoby być sprawiedliwą wojną?”.
Odpowiedź kardynała McElroy’a brzmiała: – To odrażający reżim i należy go obalić. Ale to jest wojna z wyboru, na którą poszliśmy i myślę, że przypada ona w niepokojącym momencie w Stanach Zjednoczonych, w którym widzimy możliwość prowadzenia wojny po wojnie…
Kardynał Cupich zastrzegł, że papież nie tylko sprzeciwia się wojnie, ale także jej „grywalizacji”. Mówił: – Dehumanizujemy ofiary wojny, zamieniając cierpienie ludzi, zabijanie dzieci i naszych żołnierzy w rozrywkę. Dodał, że „obrzydliwe jest łączenie fragmentów filmowych z rzeczywistymi bombardowaniami i atakami na ludzi. To nie jest to, kim jesteśmy. Jesteśmy lepsi” – przekonywał.
Kardynał Tobin znany z tego, że w styczniu br. nazwał Służbę Imigracyjną i Celną (ICE) „organizacją bezprawną” wskazał, że zajmuje zdecydowane stanowisko przeciwko działaniom ICE, ponieważ postępują oni niegodnie z prawem i potencjalnie naruszając konstytucję oraz inne ustawy. Pracownicy ICE „ukrywają swoją tożsamość, aby straszyć innych”, „ktoś musi to potępić i nie jestem jedyny”, deklarował hierarcha.
Politykę imigracyjną potępia także kardynał Robert McElroy z Waszyngtonu, który wcześniej był biskupem San Diego, jednego z najbardziej ruchliwych odcinków południowej granicy pod względem nielegalnego przekraczania granicy. Duchowny przyznaje, że „sytuacja wymknęła się spod kontroli” już za czasów prezydenta Joe Bidena. Opowiada się za szczelnymi granicami, natomiast jest przeciwny niszczeniu życia wielu ludzi, którzy „wiedli dobre życie, mieszkając tu od dawna, wychowali tu swoje dzieci, wiele z nich urodziło się tutaj i są obywatelami”. Sprzeciwia się uderzaniu urzędników ICE w takie rodziny oraz odrzuca masowe deportacje.
Kardynał Blase Cupich dopytywany o to, „co powie ludziom w ławach kościelnych, którzy mówią: nie chcę słuchać polityki od mojego księdza”, odparł, że on jedynie głosi Ewangelię. – Chcę głosić Ewangelię. Bóg chce, abyśmy promowali pokój na świecie, ponieważ Jego pragnieniem jest, abyśmy byli jedną rodziną ludzką – komentował.
Kardynał Robert McElroy dodał, że „jako pasterze są świadkami ogromnego, głębokiego poziomu ludzkiego cierpienia” i „to właśnie motywuje ich” do zdecydowanego wypowiadania się przeciwko niektórym aspektom polityki obecnej administracji.
4 lipca br. papież Leon planuje udać się na Lampedusę, gdzie co roku dziesiątki tysięcy migrantów ląduje w drodze do Europy. W tym roku 4 lipca przypada także 250. rocznica powstania Stanów Zjednoczonych. Papież, chociaż został zaproszony na uroczystości do swojego kraju, odmówił przyjazdu. Kardynał Blase Cupich został zapytany o to, co to oznacza, odparł, że Leon XIV „wysyła wiadomość, że w tej chwili jego najwyższym priorytetem jest pomoc ludziom przygnębionym i zepchniętym na margines”.
Źródło: cbsnews.com
AS