Młoda nadzieja lewicy w Polsce… nie stroni od wulgaryzmów, dehumanizacji prawicy, uproszczeń i prób cenzurowania wolności debaty publicznej. Czy może nas to jeszcze dziwić?…
Lewica w Polsce rozpływa się nad 23-letnim Kacprem Nowickim, studentem z Poznania, który miał „zgasić” Patryka Jakiego podczas debaty w tym mieście.
W sieci pojawił się krótki film, na którym Nowicki wygłasza tyradę przeciwko Patrykowi Jakiemu, zarzucając mu propagandę i kłamstwa. Nowicki został zaproszony do mediów, gdzie opowiadał o swoich „dokonaniach”.
Wesprzyj nas już teraz!
W rozmowie z portalem „Oko Press” ogłosił, że cieszy się z sukcesu internetowego tego filmu (kilka mln wyświetleń), bo ludzie „potrzebują nadziei i przekonania, że da się walczyć ze skrajną prawicą”.
To o tyle ciekawe, że Nowicki jest przedstawiany w tym wywiadzie jako młody działacz lewicowy, który miałby dawać „nadzieję” na przyszłość polskiej lewicowej polityki. Problem w tym, że od samego początku Nowicki używa radykalnego języka, zamkniętego na debatę: centrowego polityka, jakim jest Patryk Jaki, określa jako „skrajną prawicę”, co jest oczywistą i prostą próbą „zdemonizowania” przeciwnika. Skoro ktoś jest „skrajny”, to wiadomo, że jest niepoważny i w gruncie rzeczy nie warto z nim rozmawiać. Jeżeli to miałaby być „nowa jakość” w polskiej polityce, to chyba niewiele różni się od tego, co mamy do tej pory!
Nowicki zapewnił też, że jest zwolennikiem wpuszczania „skrajnej prawicy” na uniwersytety i dawania jej szerokiego audytorium, żeby później obalać prawicowe argumenty. Nawet dziennikarz „Oko Press” Anton Ambroziak nie wytrzymał i przypomniał Nowickiemu, że niedawno protestował przeciwko udostępnieniu sali na spotkanie wyborcze Sławomira Mentzena…
Hipokryzja? Cóż, Nowicki ma prostą odpowiedź: „Protestowałem nie tylko ja, ale setki studentów i mieszkańców Poznania. Mentzen to trochę inny krąg piekielny. Skrajna prawica w jego wydaniu nawet nie sili się na debatę. On organizuje zjazdy fanowskie, spędy partyjne, wynajmuje sale komercyjnie i sieje propagandę”.
Wpuszczać zatem „skrajną prawicę”, chyba, że „skrajna prawica” jest „z innego kręgu piekła” – wtedy debaty już nie ma i nie wolno udostępniać sali. Ot, wolność debaty.
Wreszcie Nowicki ogłasza, że „skrajną prawicę” trzeba… no właśnie:
„Skrajną prawicę da się pokonać, ale trzeba się z nimi ostro napier*alać, nie odstawiać nogi, być równie twardym w przekazie jak oni” – mówi.
Widać, że język czarnych protestów z roku 2020 „przyjął się” na lewicy i jest dziś traktowany jako normalny. Wulgaryzmy, które sugerują możliwość użycia przemocy (taka jest przecież właściwa treść użytego wyżej niecenzuralnego terminu) stają się nagle zwykłym środkiem wyrazu. W praktyce prowadzi to, oczywiście, do dehumanizacji przeciwnika – czyli do rzeczy absolutnie typowej dla polskiej propagandy politycznej, którą pan Nowicki rzekomo próbuje przełamać…
Pach