Zbiórkę pamiątek z Wołynia – zdjęć, dokumentów, obrazów, przedmiotów użytkowych, relacji świadków – ogłosiło tworzone w Chełmie (Lubelskie) Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej. Zebrane pamiątki trafią w lipcu przyszłego roku na wystawę.
Chełmska placówka muzealna ma być otwarta w przyszłym roku jako oddział Muzeum Wojska Polskiego. Jej twórcy zachęcają by przynosić do niej różne artefakty pochodzące z Wołynia lub należące do ofiar rzezi wołyńskiej czy osób, które ocalały. Mogą to być np. przedmioty użytkowe, fotografie, dokumenty, obrazki religijne. Muzeum jest też zainteresowane relacjami świadków – nagranymi lub spisanymi.
Wesprzyj nas już teraz!
– Mogą to być na przykład zdjęcia rodzinne, jakieś dokumenty poświadczające pobyt na Wołyniu. Najbardziej nam zależy na pamiątkach i relacjach osób, które uratowały się z rzezi wołyńskiej i mogą o niej opowiedzieć, albo ich potomków, którzy tę historię potrafią przywołać – powiedziała PAP dyrektor Muzeum Natalia Jędruszczak. Jak dodała, w wielu domach są pochowane różne artefakty, często zapomniane, a bywa, że z jednej drobnej pamiątki należącej np. do dziadka czy babci „uruchamia się cała lawina odtwarzania historii rodzinnej”. – My chcemy odtworzyć tę historię i chociażby wokół jakiejś jednej rzeczy jesteśmy w stanie zbudować tę narrację – zaznaczyła.
Muzeum przyjmie takie artefakty do swoich zbiorów albo, jeśli właściciel nie chce się z nimi rozstawać, utworzy kopię lub skan np. zdjęcia czy dokumentu. – Nasza instytucja dopiero powstaje i będzie zbierała i opracowywała kolejne materiały. Więc każdy element, który się pojawi, będzie dobrem dla naszego muzeum – zapewniła. Dyrektor Jędruszczak powiedziała, że na lipiec przyszłego roku planowane jest otwarcie wystawy, na której mogą się znaleźć zgromadzone pamiątki. – Będziemy też robić wystawy czasowe opowiadające o historii życia na Wołyniu, jakie się toczyło się tam przed wojną. Planujemy też wydawanie książek o tematyce wołyńskiej – zaznaczyła.
Do muzeum trafiają już pierwsze eksponaty m.in. dokumenty, obrazy, nagrania relacji świadków. – Mamy np. obrazek z Matką Boską, na którym jest informacja o tym, że został przywieziony z Wołynia od rodziny, która musiała uciekać z rąk oprawców – powiedziała szefowa powstającej placówki.
Jednym z darów przekazanych muzeum są namalowane przez Władysława Ukleję portrety Ludwiki i Władysława Ornatowskich, którzy mieli majątek na Wołyniu, a przed wojną związani byli z Chełmem. Ludwika została zamordowana przez UPA, a Władysław – zesłany do Kazachstanu.
W lipcu ubiegłego roku muzeum wydało pierwszą publikację pt. „Ewidencja uchodźców z Wołynia przebywających na terenie gminy miejskiej w Chełmie. Edycja krytyczna dokumentu z 1943 roku”. Wydawnictwo zawiera ponad 1,5 tys. nazwisk (ze specjalnej ewidencji niemieckiej administracji) uchodźców z Wołynia, którzy przybyli do Chełma oraz relacje uciekinierów.
Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie ma powstać na terenie kompleksu 11 dawnych carskich budynków. Samorząd miasta w 2022 r. nabył ten teren dzięki dotacji ok. 4 mln zł z rezerwy Prezesa Rady Ministrów. W listopadzie 2023 r. – gdy ministrem kultury był Piotr Gliński z PiS – zawarto umowę między miastem Chełm a ministerstwem, zakładającą przyznanie miastu dotacji na budowę oraz zapowiedź współprowadzeniu instytucji. W styczniu 2024 r. ówczesny minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz zdecydował o wypowiedzeniu umowy. Resort tłumaczył to m.in. brakiem środków na realizację wielomilionowych zobowiązań. Wsparcie dla utworzenia Muzeum zadeklarował jeszcze w listopadzie ub.r. wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, a w marcu podpisał z prezydentem Chełma Jakubem Banaszkiem list intencyjny w tej sprawie.
Rzeź wołyńska – ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach mieszkających na Kresach Wschodnich w latach 1943-1945 – jest jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń II wojny światowej. Apogeum bestialskich mordów nastąpiło 11 i 12 lipca 1943 r., kiedy Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na Polaków w 150 miejscowościach. Według badaczy, mogło wtedy zginąć około 8 tysięcy osób, których rozstrzeliwano albo zabijano przy użyciu siekier, wideł czy noży. Łącznie od lutego 1943 r. do wiosny 1945 r. na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ponad 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały UPA i miejscową ludność ukraińską.
Źródło: PAP