Mocne dowody na aktywny udział nadgranicznych „aktywistów” w organizowaniu przerzutu do Polski nielegalnych imigrantów ma w rękach policja. Ważna część materiału, który może być podstawą wyroków skazujących, pochodzi z telefonu kobiety uniewinnionej niedawno w innej, podobnej sprawie.
Jak napisała dzisiaj „Rzeczpospolita”, Kamila M. latem 2025 roku, jeszcze w trakcie procesu tak zwanej piątki z Hajnówki, gdzie była jedną z oskarżonych, usłyszała kolejne zarzuty. Dotyczyły one już nie pomocnictwa – jak w poprzednim przypadku – lecz organizowania przerzutu nielegalnych imigrantów na teren Polski.
Wesprzyj nas już teraz!
We wrześniu sąd uniewinnił 5 osób, nie znajdując dowodów na zarobkowy charakter ich działalności. Sprawa dotyczyła wówczas czynnego wspierania irackiej rodziny i Egipcjanina, którzy „na czarno” przedostali się na teren naszego kraju.
Linia obrony opierała się na tym, że „aktywiści” przekazali egzotycznym cudzoziemcom żywność, wodę i ubrania. Udzielili też schronienia. Mieli wieźć ich do punktu Straży Granicznej, ale nie uczestniczyć w nielegalnym transferze do Polski czy też przez Polskę.
Ewa Moroz-Keczyńska, Mariusz Chyżyński, Joanna Humka, Marco W. oraz Kamila M. zostali uniewinnieni. Prokuratura wniosła apelację od tego rozstrzygnięcia.
„Jednak jak ustaliła Rz, cała historia ma ciąg dalszy i przybrała zaskakujący obrót. Okazuje się, że już w trakcie procesu przed sądem w Hajnówce, 17 czerwca 2025 r., Kamila M. usłyszała poważniejsze zarzuty w innym śledztwie, które prowadzi Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie” – czytamy na stronach „Rzeczpospolitej”.
Nowa sprawa dotyczy przemytu ludzi i jest związana z „wycieczkami turystycznymi” z Syrii na Białoruś. W praktyce chętni dowożeni byli nad granicę polsko-białoruską i stamtąd przerzucani do naszego kraju i dalej, do Europy zachodniej. Skala przedsięwzięcia była olbrzymia.
Śledztwo prowadzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Oprócz Kamili M. zarzuty usłyszeli małżonkowie – Paweł W. i Justyna W. z prorządowej organizacji Obywatele RP.
„Dowodami w śledztwie są między innymi wiedza informatyczna – czaty w komunikatorze oraz nagrania z telefonu Kamili M. znalezionego pod wycieraczką w samochodzie, podczas jej zatrzymania. Biuro Badań Kryminalistycznych ABW odzyskało z niego cenne dane. Ich analiza znalazła się w aktach śledztwa lubelskiej prokuratury, a jako materiał uzupełniający została przedłożona na procesie „piątki z Hajnówki” na rozprawie 15 kwietnia 2025 r. (sąd nie wziął go pod uwagę, a w wyroku odniósł się do aktu oskarżenia). To stąd można wysnuć wnioski, jaką naprawdę rolę na granicy odgrywała Kamila M.” – podaje portal.
W korespondencji znaleziono m.in. kierowane do imigrantów instrukcje odnośnie postępowania w przypadku zatrzymań, informacje wymieniane z zagranicznymi organizatorami przemytu oraz dotyczące tymczasowych, nielegalnych punktów pobytu cudzoziemców.
Udział w przemycie ludzi teoretycznie zagrożony jest w Polsce karą do 8 lat więzienia.
Źródło: rp.pl
RoM