„Unia Europejska przeżywa poważny kryzys — tu całkowicie zgadzam się z politykami Zjednoczonej Prawicy. W przeciwieństwie do nich uważam jednak, że brakuje dziś w europejskiej polityce wizjonerów, którzy odważyliby się przyznać, że odpowiedzią na ten kryzys nie jest rozluźnienie unii, lecz jej zdecydowane pogłębienie” – przekonuje redaktor naczelny Onet.pl, Bartosz Węglarczyk.
Węglarczyk ustanowienie jednego europejskiego super-państwa uważa za warunek sine que non dalszego rozwoju Unii Europejskiej. Tylko zjednoczona pod jednym sztandarem i hymnem będzie w stanie konkurować ze światowymi potęgami: Stanami Zjednoczonymi i Chinami.
W zacieśnieniu współpracy między krajami wspólnoty, naczelny Onet.pl dostrzega przede wszystkim korzyści militarne. „Europa ma więcej żołnierzy niż Rosja. Ma też więcej samolotów, armat, rakiet, okrętów, w tym lotniskowców, transporterów opancerzonych, moździerzy, karabinów, a także m.in. kuchni polowych” – przekonuje, wskazując na konieczność uwspólnienia europejskiej polityki obronnej w kontekście obecnego kryzysu NATO.
Wesprzyj nas już teraz!
„Europa powinna być potężną siłą geopolityczną” – podkreśla. Tylko oparta o wspólne „priorytety w polityce bezpieczeństwa, ekonomicznej, a także np. praw człowieka” będzie w stanie wywierać nacisk na inne rejony świata. Tzw. raport Matica jednak doskonale pokazał, co Europa widzi pod pojęciem „praw człowieka”. Widocznie w imię ustanowienia wspólnej dyplomacji, co bardziej konserwatywne kraje będą musiały wyrzec się prawnej ochrony życia poczętego oraz zrezygnować ze sprzeciwu wobec ideologicznego walca rewolucji genderowej.
„Europa przeżyje, jeśli będzie potęgą równą USA i Chinom, a i Rosja będzie nas wtedy szanować, bo Kreml zawsze szanuje silnych. Europa będzie potęgą, gdy będzie jedną Europą, a nie zlepkiem krajów ciągnących każdy w swoją stronę, które łączy tylko to, że z jednego kraju do drugiego można przejechać bez paszportu. To świetnie i wspaniale, ale to już nie wystarczy w zderzeniu z Google czy Alibabą” – przekonuje naczelny Onetu.
Dużo więcej mówi nam jednak to, o czym Węglarczyk nie napisał. W tekście praktycznie ani razu nie pada słowo: Niemcy.
Źródło: onet.pl
PR