– Wobec narodów, których przedstawiciele ginęli w tym obozie, trzeba nam dziś śpiewać pieśń nową, pieśń dziękczynienia za ocalenie i za świadectwo wiary tych, którzy tu cierpieli i umierali – mówił bp Roman Pindel podczas Mszy św. sprawowanej dla ocalałych z niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.
Liturgia była sprawowana jako dziękczynienie za ocalenie i dar życia tych, którzy przeżyli obóz, a także jako modlitwa za wszystkich zamordowanych. Biskup bielsko-żywiecki, nawiązując do Listu św. Pawła do Tymoteusza oraz psalmów, podkreślił, że prawdziwa „pieśń nowa” rodzi się z doświadczenia ocalenia i nadziei złożonej w Bogu. – Kto pokłada nadzieję w Panu, ten zostaje wysłuchany i doświadczy ratunku oraz umocnienia na dalsze życie – zaznaczył hierarcha.
Duchowny wskazał, że w miejscu naznaczonym niewyobrażalnym cierpieniem wezwanie psalmu: „Głoście cześć Pana wśród wszystkich narodów” brzmi szczególnie mocno.
Wesprzyj nas już teraz!
– Tych narodów w tym obozie było ponad trzydzieści. Wobec tych, którzy tu przybyli i zostali ocaleni, bo przeżyli, ale także wobec tych, których prochy rozsypane są wokół obozu, trzeba nam śpiewać pieśń nową, to znaczy naszą, pieśń tych, którzy dziś tu jesteśmy – zaznaczył.
Biskup zachęcił, by dziękować Bogu za tych, którzy przeżyli Auschwitz i dali świadectwo prawdzie o obozie, za ofiary, które poniosły śmierć w nieludzkich warunkach, a także za męczenników wiary.
– Dziękujemy za ocalenie od potępienia wiecznego w tym tak demonicznym miejscu tych, którzy umarli z wycieńczenia lub zostali w obozie zamordowani, nieraz bardzo okrutnie. Dziękujemy zaś szczególnie za życie tych, którzy w tych warunkach złożyli świadectwo wiary i męstwa i zostali lub zostaną ogłoszeni świętymi czy błogosławionymi. Dwoje najbardziej znanych to o. Maksymilian Kolbe oraz Edyta Stein. W tym roku w Krakowie zostanie ogłoszonych błogosławionymi dziewięciu salezjańskich męczenników z Polski – dodał.
Wśród uczestników liturgii była m.in. Józefa Posch-Kotyrba, urodzona 22 lutego 1938 roku w Jaworznie. W nocy z 11 na 12 sierpnia 1943 roku została aresztowana przez gestapo wraz z matką i rodzeństwem. Powodem zatrzymania była działalność konspiracyjna ojca. Rodzinę osadzono w obozie śledczym w Mysłowicach, gdzie doszło do separacji dzieci od matek.
Matka Józefy została skierowana do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie zginęła 2 stycznia 1944 r. Ojciec został rozstrzelany w nieznanym miejscu na Śląsku. W czasie wojny zginęło łącznie dziewięć osób z jej rodziny.
Józefa jako dziecko została wywieziona do Polenlagru w Pogrzebieniu koło Raciborza – był to jeden z pierwszych transportów dzieci osadzonych w tym obozie. W kolejnych miesiącach była przerzucana pomiędzy obozami: z Pogrzebienia do Kietrza, a następnie do Potulic, gdzie funkcjonował Ostjugendbewahrlager – obóz przeznaczony dla polskich dzieci i młodzieży. Łącznie niemal dwa lata spędziła w systemie niemieckich obozów i więzień, aż do wyzwolenia w styczniu 1945 roku.
W rozmowie z KAI uwięziona jako dziecko kobieta przywołała losy kobiet z rodziny, które zginęły w Auschwitz – w tym ciężarnej ciotki, zastrzelonej podczas apelu. Jej śmierć nie została oficjalnie ujęta w obozowych rejestrach. Prawdę o tym wydarzeniu Józefa poznała dopiero po wojnie, dzięki relacji jednej z kobiet pracujących w obozowej ewidencji więźniów, która złożyła później zeznania przed sądem i opisała sprawę w prasie. To świadectwo stało się jedynym potwierdzeniem losu zamordowanej krewnej.
27 stycznia 2026 r. przypada 81. rocznica wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.
KAI/ oprac. FA