– Ogień po prostu go unikał. Ogień go nie tknął – mówiła o swoim znajomym młoda kobieta, która przetrwała fatalną imprezę sylwestrową w Crans-Montana. Jak sądzi, jej znajomy uszedł cało z zabawy w szwajcarskiej miejscowości dzięki cudownemu ocaleniu. Tragiczny pożar pozbawił życia blisko 40 osób.
Około 1:40 w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia 2026 roku bar w znanym szwajcarskim kurorcie Crans-Montana stanął w płomieniach. Z powodu konstrukcji obiektu niewielu osobom udało się wyjść z pożaru bez szwanku. Ucieczkę utrudniały m.in. wąskie schody. Postawa bawiących się również nie była bez znaczenia. Wielu z zagrożonych miało zignorować niebezpieczeństwo i zbyt długo kontynuować zabawę, nagrywając płomienie zamiast ratować życie.
Jedna z ocalałych, 17-letnia Laetitia Plas, w rozmowie z mediami wyraziła przekonanie, że jej znajomy, któremu nie udało się w porę wydostać z klubu, zawdzięcza przeżycie cudowi.
Wesprzyj nas już teraz!
– Jeden z moich przyjaciół nie mógł wyjść, więc po prostu usiadł i trzymał krzyż w ręku. Przeżył, dzięki Bogu. Udało mu się uciec po stłuczeniu okna. A ogień po prostu go unikał. Ogień go nie tknął – mówiła nastolatka.
Laetitia Plas podziękowała również z poruszeniem Opatrzności za to, że i jej udało się zachować życie.
– Chcę tylko podziękować Panu za ocalenie i chcę poprosić Go, by ocalił moich znajomych, którzy zaginęli, ponieważ to okropne, bo za nimi tęsknię. Nie chcę stracić kolejnych osób, bo już niektóre straciłam i nadal poszukujemy [innych – red.] – mówiła roztrzęsiona dziewczyna.
W wyniku tragicznego pożaru, zaprószonego prawdopodobnie przez podniesienie zimnych ogni zbyt blisko sufitu, życie straciło około 40 osób, a 119 zostało rannych.
Źródła: razonmasfe.com, mirror.co.uk
FA
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. W pożarze zginęło 40 osób, 115 zostało rannych