Częstochowscy radni poszli śladem Krakowian i próbują zorganizować referendum w sprawie odwołania włodarza miasta, Krzysztofa Matyjaszczyka (Lewica), na którym ciążą zarzuty korupcyjne. W przeciwieństwie do Krakowa jednak, tutaj inicjatorem referendum są radni, a nie grupa mieszkańców. Nie potrzeba zatem zbierać podpisów poparcia, ale projekt uchwały musi być przegłosowany w radzie miasta większością 3/5 głosów.
Przygotowany przez PiS projekt uchwały przewiduje głosowanie w referendum nad pytaniem: „Czy jest Pan/Pani za odwołaniem Prezydenta Miasta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka przed upływem kadencji?”. – Składamy też drugi wniosek: by uchwałę w sprawie referendum procedować na najbliższej sesji, 23 kwietnia, czyli w pierwszym możliwym ustawowo terminie – powiedział 16 kwietnia przewodniczący klubu radnych PiS w częstochowskiej radzie miasta Paweł Ruksza.
Aby referendum się odbyło, uchwała w tej sprawie musi zyskać poparcie co najmniej 3/5 głosów, czyli 16 w 25-osobowej radzie miasta. PiS ma zaledwie 9 radnych, co oznacza, że uchwałę musiałoby poprzeć co najmniej kilku radnych KO, którzy rządzą w Częstochowie w koalicji z Lewicą. Radni KO nie wypowiadają się, jak zagłosują. – Jeśli uchwała nie zyska wymaganej większości, kolejną możliwością będzie uchwała absolutoryjna. Nieudzielenie prezydentowi absolutorium i jednoczesna inicjatywa referendalna wymagać będzie już tylko bezwzględnej większości, czyli 13 głosów – zaznaczył Ruksza.
Wesprzyj nas już teraz!
Radni PiS już wcześniej wezwali Matyjaszczyka do złożenia mandatu na piśmie. – Byłoby to najszybszym i najtańszym sposobem odcięcia się Częstochowy od wizerunku miasta skorumpowanego – wyjaśnił radny PiS. Włodarz miasta uważa się jednak za niewinnego, twierdząc, że stawiane mu zarzuty oparte są na pomówieniach.
Matyjaszczyk został zatrzymany przez CBA 25 lutego w związku ze śledztwem prowadzonym przez śląski oddział Prokuratury Krajowej. W tej sprawie wcześniej zarzuty postawiono już kilkunastu osobom, w tym także innym przedstawicielom władz samorządowych z tego miasta. Prokuratura Krajowa postawiła mu dwa zarzuty o charakterze korupcyjnym. Sąd Rejonowy w Katowicach uznał, że prezydent Częstochowy nie powinien zostać tymczasowo aresztowany. Decyzja ta została następnie utrzymana przez sąd okręgowy, który oddalił zażalenie prokuratury.
Obrońca Matyjaszczyka zaskarżył również zastosowanie innych środków zapobiegawczych o charakterze wolnościowym, w tym decyzję o odsunięciu go od pełnienia obowiązków służbowych. Rozpatrzenie tej sprawy przez Sąd Okręgowy w Katowicach zaplanowano na 27 kwietnia.
Prokuratura przedstawiła Częstochowy miasta dwa zarzuty. Pierwszy odnosi się do przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w latach 2018–2022 w zamian za dokonanie zmian w budżecie miasta, które umożliwiły realizację zamówienia publicznego korzystnego dla jednego z przedsiębiorców. Drugi zarzut dotyczy przyjmowania korzyści majątkowych od wielu osób w okresie od co najmniej września 2020 roku do co najmniej 31 października 2025 roku, których łączna wartość wyniosła nie mniej niż 129 tys. zł.
Źródło: PAP
AF