Dzisiaj

„Daily Sabah”: Izrael po raz kolejny buduje antyturecki sojusz, ale Ankara znowu go rozbije

(fot. Pixabay)

Ankara obawia się antytureckiego sojuszu tworzonego przez Izrael – donosi prorządowy dziennik „The Daily Sabah”. Medium sugeruje, że po rozbiciu Iranu, Tel Awiw będzie chciał osłabić wpływy tureckie na Bliskim Wschodzie i wspierane przez Turcję Bractwo Muzułmańskie. Izrael chce stworzyć „heksagonalny sojusz”.

4 marca br. Haydar Oruç, ekspert ds. polityki na Bliskim Wschodzie w artykule zatytułowanym „Hexagon bloc: Israel’s new anti-Türkiye alliance formula” [Blok heksagonalny: nowa formuła izraelskiego sojuszu antytureckiego] wyraził obawy, że „Izrael dąży do utworzenia regionalnego ‘bloku heksagonalnego’, aby przeciwdziałać rosnącym wpływom Turcji i jeszcze bardziej zakłócić stabilność na Bliskim Wschodzie”.

Autor przywołał domniemaną wypowiedź premiera Izraela Benjamina Netanjahu z 22 lutego na konferencji przywódców Szin Bet. Miał on zasugerować, że – jak pisze Oruç – „Izrael dąży do utworzenia własnego sojuszu regionalnego, aby przeciwstawić się osi Iranu i Bractwa Muzułmańskiego”. Zważywszy zaś na wypowiedź byłego premiera Izraela, Naftali Bennetta o tym, że „Po Iranie nowym zagrożeniem w regionie jest Turcja”, Oruç obawia się, iż ostatnie słowa Netanjahu odnosiły się właśnie do Turcji.

Wesprzyj nas już teraz!

Wyjaśnił, że „te oświadczenia przypominają nam ‘doktrynę peryferii’ Izraela, wdrożoną w okresie jego założycielskim”, a „niedawne próby utworzenia sojuszu regionalnego przeciwko Turcji pozwalają sądzić, że te ostatnie oświadczenia wynikają raczej z dyskomfortu związanego z rosnącymi wpływami Turcji w regionie”.

O jaki sojusz antyturecki chodzi i skąd bierze się „niedawna wrogość Izraela wobec Turcji”?

Oruç uważa, że przewiduje się, iż po interwencji Stanów Zjednoczonych upadnie reżim w Iranie, a jeśli nie to przynajmniej ulegnie zmianie, albo Iran się rozpadnie i jego miejsce zajmie Turcja, wypełniając próżnię powstałą po „neutralizacji” Persów.

Chociaż polityka Turcji wspierającej Palestynę przeciwko Izraelowi nie powiodła się, to jednak Tel Awiw miał się zaniepokoić utworzeniem protureckiej administracji w Syrii, która miała podjąć znaczące kroki w celu zapewnienia integralności terytorialnej. Oruç sugeruje, że Izrael chciał słabego rządu w Syrii, by „móc ustanowić stałą obecność na okupowanych terytoriach syryjskich i podzielić Syrię według własnych interesów”.

„Po staraniach Turcji o wprowadzenie zawieszenia broni w Strefie Gazy, a następnie zapewnieniu, że YPG, syryjskie skrzydło PKK, będzie przestrzegać umowy integracyjnej z rządem centralnym, oświadczenie Netanjahu nie jest przypadkowe, zwłaszcza w świetle doniesień o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z regionu”, czytamy.

Z artykułu dowiadujemy się, że z sugestii Netanjahu wynika, iż „szyickie zagrożenie półksiężycem ustało”, dlatego, że Iran stracił wpływy w regionie po wycofaniu się z Syrii, jego sojusznicy osłabli, a obecnie musi zmagać się ze zmasowanym atakiem amerykańsko-izraelskim.

Teraz Żydzi mieli zaniepokoić się nawiązaniem bliższych relacji Turcji z Egiptem i Arabią Saudyjską. Głośno mówi się także o potencjalnym sojuszu wojskowym między Turcją, Arabią Saudyjską i Pakistanem.

Ten nowy możliwy sojusz sunnicki w regionie budzi niepokój w Izraelu, któremu do tej pory udawało się siać niezgodę między krajami Bliskiego Wschodu, wykorzystując podziały dla własnej korzyści i reorganizując region zgodnie ze swoimi interesami.

Stąd ostatnie oświadczenia Netanjahu dotyczące „bloku heksagonalnego” odczytywane są w Ankarze jako próba tworzenia sojuszu bezpośrednio wymierzonego w rosnące wpływy Turcji w regionie.

Heksagonalny sojusz miałyby tworzyć z Izraelem w pierwszej kolejności Indie. Niedawna wizyta premiera Indii Narendry Modiego w Izraelu i jego oświadczenie z 25 lutego br. o „istnieniu ogromnego sojuszu między Izraelem a Indiami”, a także zapowiedź o rozwijaniu dalszej współpracy „o wszelkich formach” obu krajów, w tym w zakresie projektów takich jak IMEC (Korytarz Indie – Bliski Wschód – Europa; to projekt infrastrukturalny, który miałby połączyć subkontynent indyjski z Europą przez Półwysep Arabski i Bliski Wschód, aby odciążyć Kanał Sueski i zdywersyfikować łańcuchy dostaw) oraz  I2U2 (to strategiczny sojusz gospodarczo-polityczny utworzony przez cztery państwa: Indie, Izrael, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Stany Zjednoczone) mają dowodzić, że „Indie będą pierwszym członkiem bloku heksagonalnego”.

Kolejne państwa, które miałyby znaleźć się w „sojuszu antytureckim” budowanym przez Izrael to Grecja i grecko-cypryjska administracja, które są zaangażowane od 2010 r. we Wschodniośródziemnomorskie Forum Gazowe. 22 grudnia 2025 r. zostało podpisane nowe porozumienie między tymi dwoma podmiotami a Izraelem w sprawie zacieśnienia współpracy gospodarczej,  wojskowej i bezpieczeństwa. Tel Awiw już zdołał sprzedać systemy obrony powietrznej Barak MX administracji grecko-cypryjskiej oraz rakiety krótkiego i średniego zasięgu Grecji, która ma je rozmieścić na wyspach Morza Egejskiego, by odstraszać Turcję.

Dalej kandydatem do tego sojuszu ma być uznany przez Izrael 26 grudnia 2025 r. Somaliland, który jednostronnie ogłosił niepodległość od Somalii w 1991 roku i do tej pory nie został uznany przez żadne inne państwo poza Izraelem. Zgodnie z prawem międzynarodowym, Somaliland pozostaje prowincją Somalii.

Oruç nie wskazał wprost szóstego państwa, które miałoby tworzyć „heksagonalny sojusz”. Przypomniał jednak, że „Izrael jest obecnie sądzony przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości za politykę ludobójstwa w Strefie Gazy. Ponadto Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania Netanjahu i byłego ministra obrony Joawa Gallanta za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. W związku z tym niedopuszczalne jest, aby jakikolwiek kraj wchodził w sojusz z Izraelem, a nawet był postrzegany jako powiązany z nim”.

Autor ostrzega inne państwa przed współpracą z Tel Awiwem, podkreślając, że „kraje współpracujące z Izraelem będą współwinne popełnionych przez niego zbrodni” i „wymienione wyżej kraje będą musiały odpowiedzieć zarówno przed własnymi obywatelami, jak i przed społecznością międzynarodową”.

Przypomniał także, że Izrael nie tyko okupuje terytorium palestyńskie od 1948 roku, ale również rozpoczął ataki na Liban pod pretekstem „walki z Hezbollahem” i okupację ziem Libanu oraz Syrii. I nie chce wycofać się z tych ziem, argumentując, iż oparł swoje roszczenia do nich na podstawie „świętych ksiąg, posługując się retoryką ‘ziemi obiecanej’”.

Oruç konkluduje: „Netanjahu, który wcześniej oskarżał Iran o utworzenie osi szyickiej w regionie, a teraz oskarża Turcję o utworzenie osi sunnickiej, wyraźnie próbuje stworzyć szeroką oś syjonistyczną. Zatem to Izrael, a nie Turcja, stanowi prawdziwe zagrożenie dla regionu”.

I dodaje, że oczywiście „oświadczenie Netanjahu dotyczące bloku heksagonalnego ma na celu zatuszowanie kontrowersji, które wybuchły, gdy Mike Huckabee, ambasador USA w Tel Awiwie, powiedział w wywiadzie udzielonym w zeszłym tygodniu, że ’zajęcie całego terytorium w tym regionie przez Izrael nie byłoby problemem’”.

Żydzi już wcześniej próbował tworzyć sojusze przeciwko Turcji, które Ankarze udawało się rozbić. Dlatego, jak się odgraża Oruç, „po raz kolejny Turcja udaremni absurdalność bloku heksagonalnego, który został dziś przedstawiony, i zniweczy nadzieje Izraela”.

Źródło: dailysabah.com

AS

Zamów wersję książkową Kwartalnika PCh24.pl

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 68 634 zł cel: 500 000 zł
14%
wybierz kwotę:
Wspieram