8 lutego 2018

Dr Piotr Wołochowicz: dozgonna wierność małżonkowi to nie brzemię, a wielka radość

(PCh24 /z arch. P. Wołochowicz)

Wierni w Polsce potrzebują zdecydowanego przypomnienia podstawowej prawdy o nierozerwalności małżeństwa. Taka deklaracja może też stać się dobrym wzorem i zachętą dla hierarchów w innych krajach. Może także pomóc wobec zarysowujących się tendencji do tzw. „reinterpretacji” czyli de facto odrzucenia encykliki Humanae Vitae – mówi dr Piotr Wołochowicz, Dyrektor Fundacji Misja Służby Rodzinie, autor (wraz z żoną, śp. Mariolą Wołochowicz) kilkunastu książek o małżeństwie i rodzinie.

 

Zajmuje się Pan tematem czystości małżeńskiej i przedmałżeńskiej – w czasach, gdy rewolucja moralna postępuje, jest to kwestia bardzo ważna, ale też i zapominana, odrzucana na margines. Widzimy, że w mediach niestety promowane jest życie razem „na próbę”, albo i rezygnacja z sakramentu. Czy w tym kontekście jasne stanowisko polskiego Episkopatu, który przypomniałby, jak cenny jest sakrament małżeństwa i zachowanie przysięgi wierności, jest potrzebne?

 

Tak, razem z moją śp. Żoną Mariolą (zm. 2016) „od zawsze” pasjonowaliśmy się Bożym modelem małżeństwa i rodziny, a już szczególnie sprawami czystości seksualnej oraz naturalnego planowania rodziny. Jako narzeczeni wspólnie czytaliśmy „Miłość i odpowiedzialność” Karola Wojtyły oraz książki Waltera i Ingrid Trobischów. W małżeństwo oboje weszliśmy bez żadnych wcześniejszych doświadczeń seksualnych i przez ponad 34 lata jego trwania doświadczaliśmy wielkiego błogosławieństwa w małżeńskiej intymności – nigdy nie stosując antykoncepcji ani innych zachowań niezgodnych z Bożym planem, będąc też sobie nawzajem całkowicie wierni. Nasze dzieci poszły tą samą drogą. A odczuwana troska o ten obszar życia przywiodła nas do napisania książki „Seks po chrześcijańsku”, która pomogła (i wciąż pomaga) wielu małżeństwom.

 

Przechodząc do samego pytania: jak mawiał dobrze znany nam osobiście śp. prof. Włodzimierz Fijałkowski, potrzeba odróżniać to, co jest normalne, od tego, co normalne nie jest. Nasze cudowne małżeństwo to była konsekwencja radykalnych decyzji trzymania się tego, co mówi Pismo Święte oraz wynikające stąd Boże błogosławieństwo. Dlatego jasne stanowisko polskiego Episkopatu jest moim zdaniem nie tylko potrzebne, ale konieczne. W powstałym wewnątrz Kościoła zamieszaniu zaczyna się rozmywać obraz tego co jest, a co nie jest moralnie akceptowalne. Myślę, że cały katolicki świat na to czeka, by zabrali głos biskupi najbliżsi dziedzictwu św. Jana Pawła II, bo przecież podczas Synodu o Rodzinie twardo bronili tychże wartości. A czas działa przeciwko, bo pojawia się coraz więcej głosów liberalnych.

 

Pana zdaniem, warunkowe dopuszczanie do Komunii Świętej rozwodników żyjących w ponownych związkach jest kwestią do dyskusji, czy pozostawienie w tym zakresie pewnej swobody interpretacji jest swego rodzaju rozmiękczeniem Dekalogu? Czy takie zabiegi służą czy szkodzą sakramentalnym związkom?

 

Boży plan dla ludzkiej seksualności dotyczy wszelkich etapów życia. Po czystości przedmałżeńskiej i wspaniałej intymności podczas naszego związku, ja sam teraz – jako wdowiec – znowu jestem na etapie życia w seksualnej czystości. To jest proste i jasne: mężczyzna ma prawo (a w gruncie rzeczy i bardzo miły obowiązek) współżyć jedynie z własną żoną, a żona z własnym mężem. Koniec, kropka. Nie ma kwestii do dyskusji.

 

Wprowadzanie argumentacji typu „w pewnych przypadkach” czy „warunkowo” czyni niezwykle niebezpieczny wyłom w jednolitym murze. Przecież ten mur jest postawiony przez Boga nie aby nam utrudnić życie, ale aby nas chronić! Jeżeli więc rozwodnik żyje w nowym związku, to wymaga on duszpasterskiego towarzyszenia, ale przede wszystkim ku próbie odbudowania związku sakramentalnego bądź zbadania jego ważności. Jeśli okaże się, że nie był on ważny (a w niejednym przypadku może się okazać, że ludzie stający przed ołtarzem kompletnie nie pojmowali tego, co robią albo w ogóle nie mieli właściwych motywacji czy dojrzałości do małżeństwa), to problem się rozwiązuje.

 

Nie wydaje mi się zaś właściwą formą towarzyszenia podsuwanie „wyjątków” i dróg obejścia, w tym oddawanie sprawy subiektywnemu osądowi własnego sumienia. W encyklice Blask Prawdy (Veritatis splendor) Jan Paweł II właśnie w kontekście prób podważania w Kościele zasad moralności mocno przypomniał, że czyn obiektywnie zły nigdy nie może stać się dobry czy akceptowalny z powodu okoliczności czy celu.

 

Co do drugiej części pytania: oczywiste jest, że takie rozmiękczanie Dekalogu szkodzi związkom sakramentalnym! Do tej pory było jasne, że rozwód i wejście w nowy związek oznacza życie w cudzołóstwie i uniemożliwia przystępowanie do Komunii Św. Jeśli teraz okaże się, że rozwodnicy w taki czy inny sposób mogą sobie ten sakrament „załatwić”, to przeżywający poważne problemy małżonkowie tracą jedną z najważniejszych motywacji, by trwać ze sobą: dowiadują się, że widocznie w oczach Boga rozwód i ponowny związek nie jest jednak aż taki zły, bo przecież można przystąpić do sakramentu. Dla nas z Mariolką wdrukowana w świadomości nierozerwalność małżeństwa umacniała nas i dodawała sił w pokonywaniu problemów – wiedzieliśmy, że musimy je rozwiązać, a żaden rozwód nie wchodzi w grę.

 

Akcja Polonia Semper Fidelis jest Pana zdaniem potrzebna? Jak może ona wpłynąć na biskupów?

 

Sam podpisałem petycję i jestem przekonany, że ta akcja jest bardzo potrzebna. Liczę, że wpłynie na naszych biskupów w dwojaki sposób: po pierwsze zmotywuje do przyspieszenia sfinalizowania publikacji oczekiwanego dokumentu (bo jak rozumiem prace nad nim trwają już od dłuższego czasu) – ale po drugie: po prostu ich zachęci do radykalnego trwania w Bożej Prawdzie, kiedy sygnały liberalne dochodzą z całego świata, nawet z Watykanu. Wierni w Polsce potrzebują zdecydowanego przypomnienia podstawowej prawdy o nierozerwalności małżeństwa. Taka deklaracja może też stać się dobrym wzorem i zachętą dla hierarchów w innych krajach. Może także pomóc wobec zarysowujących się tendencji do tzw. „reinterpretacji” czyli de facto odrzucenia encykliki Humanae vitae.  

 

W gruncie rzeczy nie chodzi przecież o zakazy czy nakazy, co wolno, a czego nie wolno. Dobra Nowina polega na tym, że Jezus nas odkupił i przemienił. Benedykt XVI w swoim pierwszym wywiadzie (2005) powiedział: Uważa się, że chrześcijaństwo składa się z mnóstwa przykazań, zakazów i zasad, których należy przestrzegać, a więc jest czymś zawiłym i uciążliwym; gdy zrzuci się to brzemię, człowiek staje się bardziej wolny. Ja zaś chcę jasno ukazać, że kiedy niosą nas wielka Miłość i Objawienie, to są to skrzydła, a nie brzemię. Nierozerwalność małżeństwa i dozgonna wierność poślubionemu współmałżonkowi to nie jest jakieś ciężkie brzemię, ale gdy niosą nas skrzydła Bożej Miłości i objawionego Bożego Słowa jest to wielka radość!  

 

Dziękuję za rozmowę!

Marcin Austyn

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie